Najważniejsza jest krew

12 października 2016
Comments off
599 Views

U malutkiej 2,5 letniej Marysi z Tybli zdiagnozowano białaczkę. Dziewczynka cały czas przebywa  w szpitalu. Potrzebna jest przede wszystkim krew i pomoc finansowa. Leczenie potrwa minimum dwa lata.

Jeszcze na początku wakacji nic nie wskazywało na to, że jest chora. Maria wcześniej była żywym, radosnym dzieckiem. Biegała, śmiała się, bawiła jak 2,5 letnie dziecko.
Rodziców zaniepokoił fakt, że Marysia przestała jeść. Witaminy na apetyt nie pomagały. Później pojawiły się małe siniaki na ciele i gorączka. Udali się do szpitala, lekarz stwierdził niedokrwistość. Natychmiastowe badania krwi w szpitalu w Wieruszowie wykazały podejrzenie białaczki. Z Wieruszowa karetką dziewczynka została przewieziona prosto do szpitala Szpitala Klinicznego Marii Konopnickiej w Łodzi na konkretne badania. Tego samego dnia wyniki się potwierdziły.
Marysia niezmiennie przebywa w szpitalu, gdzie otrzymuje chemię doustnie i co kilka dni dożylnie. W tej chwili, praktycznie cały czas przebywa z nią babcia. Rodzice docierają tam w każdej wolnej chwili, ponieważ posiadają jeszcze dwójkę młodszych dzieci.
– Żona ma dużo pracy przy dzieciach, ja jestem w pracy. W szpitalu z Marysią cały czas przebywa babcia. Staramy się jeździć jak najczęściej, jak tylko mamy wolny czas to jesteśmy w szpitalu. Praktycznie więcej jesteśmy w szpitalu niż w domu – mówi  Rafał Zalwert, tata Marii.
Marysia ma jeszcze dwóch młodszych braci, którymi także trzeba się opiekować i jest naprawdę ciężko – opowiada Zalwert.
– Mama Marysi przeżywa to chyba nawet mocniej niż ja i ciężko mi użyć jakichkolwiek słów, żeby to określić, ale nie może być w domu załamki. Jest to bardzo trudne, ale trzeba się zebrać w sobie, żeby w domu przy dzieciach funkcjonować normalnie – mówi Rafał Zalwert.
Z tego co  mówią lekarze pocieszający jest fakt, że dzieci w tym wieku w 95 procentach są wyleczalne i mają ogromna szansę na wyzdrowienie. Co kilkanaście dni Marysia ma  pobierane próbki do badania.
– Walczymy już półtora miesiąca, są tam jakieś malutkie kroczki do przodu, ale niewielkie. Na razie z tego co mówią lekarze to jest na pewno leczenie minimum dwa lata, jeśli wszystko pójdzie w dobrym kierunku, a jak nie to dłużej, niestety – mówi tata.
W takiej sytuacji jest jak na huśtawce. Aktualnie Marysia się rozchorowała, dostała kataru, kaszlu i wyniki spadły. Znów potrzebne jest toczenie krwi, wstrzymana została chemia, bardzo się to przeciąga. Dla dziewczynki każde przeziębienie, dodatkowe obciążenie organizmu jest bardzo niebezpieczne.
O ile Marysia w ciągu ostatniego półtora miesiąca była w domu na dwóch dwudniowych przepustkach to teraz z racji przeziębienia nie wiadomo kiedy będzie mogła wyjść na taką przepustkę. W tym momencie ma bardzo słabą odporność, praktycznie zerową, ma izolację.  Musi być pod stałą kontrolą lekarzy.
Nie jest to tanie leczenie. Nie wiadomo też ile będzie trwać i jakich leków mała Marysia będzie potrzebować. Jedno jest pewne Marysia się nie poddaje, a rodzice są bardzo wdzięczni  za każdą pomoc i w imieniu córeczki proszą o dalszą.
– Jestem w szoku, że jest takie zaangażowanie i taka pomoc. Nie myślałem, że tak to ludzi to poruszy. Taka pomoc jest naprawdę budująca i daje kopa do dalszej walki – mówi tata Marysi.
Najważniejsza we wszystkim jest krew. Liczy się jednak każda pomoc, także finansowa lub materialna.
W akcję pomocy dla Marysi włączyło się wielu ludzi dobrej woli, wiele instytucji z powiatu i nie tylko. W zbiórce krwi zorganizowanej 29 października w Zespole Szkół Rolniczych w Lututowie wzięło udział 16 osób. Zebrano ponad siedem litrów krwi. Całość została przekazem przesłana na Marię Zalwert.
– Akcja była udana, w większości to honorowi dawcy krwi. Bardzo często angażujemy się w takie akcje. Tym razem wszyscy uczniowie bez zastrzeżeń zgodnie przekazali krew na Marysię. – mówi Barbara Drylewska – Mieszała, pedagog szkolny, jednocześnie opiekun honorowych krwiodawców.
Jak informuje dalej Drylewska – Mieszała szkoła myśli jeszcze o zbiórce pieniędzy. W tej kwestii trwają rozmowy z samorządem uczniowskim. Na początku roku w styczniu mają zamiar propagować i promować akcję przekaż 1 proc. podatku na Marysię.
Cały czas od września trwa akcja ”Daj się wkręcić” zbierania nakrętek. Do tej akcji przyłączyły się szkoły z całego powiatu wieruszowskiego a mianowicie Zespół Szkół ponadgimnazjalnych  w Wieruszowie, gimnazja z Czastar, Sokolnik, Lututowa, Galewic, Wieruszowa, oraz podstawówka w Niwiskach i Niemojewie. To sprawa rozwojowa, wszyscy jednym głosem proszą o włączanie się dalej w akcję zbierania korków na leczenie dla Marysi. Punkt zbiorczy akcji korki jest w GOKSiT w Sokolnikach.
GOKSiT w Sokolnikach ma w zwyczaju organizować imprezy charytatywne, gdy dowiaduje się, że ktoś potrzebuje pomocy. Czy to w formie spotkania popołudniowego czy koncertu.
– Takie akcje są tradycją w naszej placówce i to nas chyba charakteryzuje jako Dom Kultury – mówi Zofia Siwik dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury, Sportu i Turystyki w Sokolnikach  – Jak tylko dowiedzieliśmy się o Marysi, to od razu rozpoczęliśmy zbiórkę plastikowych nakrętek  na jej leczenie. Od razu też wiedziałam, że zorganizujemy imprezę charytatywną – dodaje Zofia Siwik.
Impreza charytatywna dla Marysi odbędzie się 16 października o godzinie 16 w sali GOKSiT Sokolnikach.
Do akcji przyłącza się bardzo dużo ludzi dobrej woli, poprzez dary, wysyłając, przynosząc zabawki i ofiarując rzeczy, które mogłyby być potrzebne.
– Widać tutaj też siłę facebooka, który jest dobrym nośnikiem informacji. Jest to niebywałe, bo ludzie z Wrocławia odpowiedzieli na apel i Lututów bardzo się przyłączył i Sokolniki również –  wylicza Siwik – Mamy już zdeklarowanych wolontariuszy, którzy będą pomagać na tej imprezie. Ale zadziwia mnie to, jak mała Marysia potrafiła całą Polskę zmobilizować do pomocy i współpracy opowiada Siwik i ciągnie dalej – Jeśli chodzi i imprezę sprawdza się u nas takie niedzielne, rodzinne spotkanie. Chcemy zafundować publiczności program artystyczny, słodki bufet i kiermasz – wylicza Zofia Siwik.
Organizatorzy zaplanowali występy grupy tanecznej Madar, występy wokalistów z Domu Kultury. Będą koncerty Bartosza Jagielskiego, który zawsze odpowiada pozytywnie na takie imprezy charytatywne, Krzysztofa Ścigały, który również jest wokalistą i tworzy własne utwory. Wystąpi zespół rockowy z Klonowej, oraz Zespół Talagaster z Ostrowa Wielkopolskiego, który wykonuje pop rockową muzykę chrześcijańską. Będzie kiermasz, wszystkich tych rzeczy, które spływają od ludzi dobrej woli. Będzie również słodki bufet, kawa, herbata. Sponsorzy na ciasta znaleźli się w Lututowie. To będzie impreza dwudniowa. W sobotę, 15 października zaplanowany jest półtoragodzinny fitness prowadzony przez profesjonalnych instruktorów, połączony z niespodziankami i nagrodami, oraz zbiórka krwi organizowana przez Urząd Gminy w Sokolnikach.
– Taki wielki odzew ludzi dobrej woli zawsze mnie uskrzydla, zawsze dodaje mi siły do pracy na tym stanowisku, na którym jestem. W rozmowach z ludźmi mówię, że mam wiele dowodów na to, że są ludzie chętni do pomocy i że nie jesteśmy nieczuli –  Myślę, że rodzicom Marysi przede wszystkim potrzebne są pieniądze, ale myślę też, że potrzebna jest właśnie taka informacja, taka reakcja ludzi, którzy solidaryzują się i dodają sił psychicznych. To są młodzi ludzie z trójką dzieci, których dotknęło nieszczęście dziecka. Każdą taką informację, przekazuję rodzicom właśnie po to, aby oni poczuli się silniejsi. Naszym sensem istnienia jest, żeby coś komuś dać. Ściskamy kciuki za Marysię i dodajemy im sił jak tylko możemy. Zapraszamy wszystkich bez wyjątku na imprezę charytatywną dla Marysi – mówi Zofia Siwik, dyrektor GOKSiT w Sokolnikach – Będziemy grać dla naszej Marysi, której w wieku 2,5 lat przyszło się zmierzyć z ciężką chorobą. Nie może Was zabraknąć – dodaje.
Marysia to mała dziewczynka o wielkim sercu. Bardzo dziękuję wszystkim, którzy pomagają jej w pokonaniu choroby. Dzięki bezinteresownej pomocy i wsparciu mała zyskuje siłę i szansę na powrót do zdrowia.

fot.: archiwum prywatne

Comments are closed.