„Za mną nie stoi żadna polityka”

25 stycznia 2017
Comments off
1 023 Views

Niekompetentne działania, dbanie tylko o własny interes za niemałe pieniądze z gminy – takie zarzuty padły pod adresem radnego gminy Rząśnia. Ten nie miał okazji do obrony, bo nie był obecny na obradach rady powiatu. Na krytykę radnego powiatowego Sławomir Juszczyk odpowiada w rozmowie z Marcinem Stadnickim.

Marcin Stadnicki: Podczas dyskusji na temat stanowiska powiatu w sprawie ustawy o Polskiej Służbie Geologicznej na sesji rady powiatu sporo krytyki spadło na pana za sprawą radnego z gminy Rząśnia. Marcin Ławniczek sugerował, że nie wnosi pan dużo w rozwój gminy i że dba pan tylko o własny interes jakim jest siatkówka. Te oskarżenia padły na sesji, na której pana nie było, więc nie miał pan okazji się bronić. Czy rzeczywiście dba pan tylko o swoją pasję?

Sławomir Juszczyk: To jest hobby moje można powiedzieć, ale ponadto jestem przewodniczącym komisji budżetowej i wieloma innymi sprawami się zajmuję. Niektóre nawet mi się udało załatwić. Na przykład taka inwestycja jak kanalizacja, to jest bardzo droga inwestycja. Drogę Swawola – Stróża, to też moja inicjatywa. Wypowiedź radnego była złośliwa i miała sam nie wiem jaki podtekst. Jestem radnym od 1990 roku jako jedyny w tej gminie. Przeszedłem wszystkie szczeble poprzez członka zarządu, przewodniczącego komisji budżetowej, przewodniczącego komisji rewizyjnej, łącznie nawet z dziewięciomiesięczną praktyką wójta. Wówczas wójt był na chorobowym i praktycznie funkcjonowałem jako wójt. Także nie wiem czym się Marcin Ławniczek kierował w tej wypowiedzi. Ja reprezentuję interesy mieszkańców. Za mną nie stoi żadna polityka.

Może powód jest inny. Istniał kiedykolwiek jakiś konflikt między panem a radnym Ławniczkiem?

Jak to w radzie. Cztery lata byliśmy wspólnie radnymi. On był w opozycji, ja byłem w koalicji i zawsze jakaś wymiana zdań była, czy różnica poglądów, ale konfliktów żadnych nie mieliśmy. Tym bardziej jestem zaskoczony, że on również z tego sportu korzysta, bo jego syn uczestnicy ze szkółki piłkarskiej i to przecież za darmo. Jeździł z nami na zawody jako kibic, teraz nagle coś mu się odmieniło. Nie rozumiem tego.

Marcin Ławniczek podkreślał, że na ten cel idzie 700 tysięcy złotych rocznie. To spore pieniądze.

Zgadza się, tylko to nie jest sama siatkówka. To jest piłka nożna, aerobik, to są LZS-y. To trzeba rozgraniczyć te 700 tysięcy. Część jest na „Meduzę” w Pajęcznie na pływalnię. To jest niewielka kwota, ale jest z tego przekazywana.

Podstawowe pytanie jednak, to czy w sytuacji, kiedy gminę Rząśnia stać na to, żeby wydawać 700 tysięcy na sport, to jest w tym coś złego?

Nie ma w tym nic złego. Jest to bardzo duża promocja. Muszę powiedzieć, że jestem tu już od 15 lat i jeździmy po całej Polsce. Poza Szczecinem i Poznaniem, to chyba wszędzie żeśmy grali. To jest bardzo duża reklama gminy Rząśnia, bo gdzie nie zajedziemy, do takich miejscowości jak Wałbrzych, Gdańsk czy Sopot pytają gdzie ta miejscowość jest? Gdzie ta wioska leży na mapie? Dla mnie to jest promocja i to nie tylko gminy Rząśnia. Również powiatu pajęczańskiego, bo to jest jedyna drużyna z terenu powiatu, która gra w drugiej lidze i praktycznie porusza się po całej Polsce. My też własne pieniądze w tą siatkówkę kładziemy. Jadąc do Wałbrzycha, czy do Wrocławia sami sobie kupujemy obiad. W drodze powrotnej zawodnicy mają jeden posiłek regeneracyjny, za drugi my im płacimy. Także to nie jest tak, pan Ławniczek się naprawdę tutaj pomylił.

Wśród uwag pod pana adresem pojawiły się i takie, że ma pan jakieś zastrzeżenia do pani poseł, czy wojewody i że radny powinien zaprosić na sesję radnych powiatowych..

Ja nie mam żadnych zastrzeżeń, ale zapraszał Ławniczka nie będę, bo na sesję może każdy wejść jak pan redaktor dobrze wie. Poza tym nie ja jestem od zapraszania tylko przewodniczący rady. Chociaż podkreślam, że nie tylko radni, ale wszyscy zainteresowani mogą przyjść. Są mieszkańcy, są sołtysi. Kto jest w danym momencie zainteresowany to przychodzi i jest na sesjach. Kim jest radny powiatowy, że trzeba go specjalnie zapraszać?

To jest jedno. Po drugie, ja nic nie zarzucałem pani poseł. Skierowałem tylko zapytanie, czy nie byłoby stosowne zaprosić panią poseł i wojewodę, czy służby wojewody, bo to są organy państwowe. Marszałka natomiast już nie wymieniałem, bo to już jest samorządowe stanowisko. Przecytowałem tylko z gazety słowa Wójta Gminy Sulmierzyce, który się w podobnym tonie wypowiadał. To nie była żadna złośliwość. Wręcz przeciwnie, chciałem, abyśmy zaprosili panią poseł. Przecież ona stąd pochodzi i tak jak cytowałem Wójta Gminy Sulmierzyce, do wyborów szła z takim hasłem „jestem stąd”.

Czy zatem nie czuje się pan pomówiony, czy oszkalowany, kiedy na forum publicznym w trakcie obrad rady powiatu pod pana adresem padły takie oskarżenia?

Tak, oczywiście, ale ja z tego tytułu nie będę nigdzie nic wnosił. Uważam, że była to jego niefortunna wypowiedź. Być może po jej przeanalizowaniu będzie tej wypowiedzi żałował, że nie tak się zachował, ale to już jest jego zdanie.

Fot. Marcin Stadnicki

Comments are closed.