Chamstwo i bezduszność w wieluńskim szpitalu?

1 lutego 2017
Comments off
10 214 Views

Chamstwo, bezduszność i kompletny brak zrozumienia. Tak po krótce pacjenci opisują zachowanie pielęgniarek i ordynatorów, którzy zwyczajnie wypraszają odwiedzających. Najczęściej sytuacja dotyczy dzieci. Choć większość nie potrafi pojąć rozumowania personelu szpitala, to jednak nie brak komentarzy, że dla bezpieczeństwa pacjentów widzenia powinny zostać mocno ograniczone. Tymczasem Mateusz Grabicki powołuje się na regulamin, w którym jasno jest zapisane- maksymalnie dwóch odwiedzających, a rzecznik praw pacjenta nie wyklucza, że naruszone zostało prawo

Temat został podniesiony na jednym z portali społecznościowych. Jak się szybko okazało, sytuacja dotycząca wypraszania odwiedzających  ma miejsce znacznie częściej.
– Piszę do Was z nadzieją że jak każdy będzie opisywał chamstwo i bezduszność naszych wieluńskich lekarzy i pielęgniarek to coś się zmieni. Wczoraj poszłam z dziećmi odwiedzić męża w szpitalu. Po kilku minutach przyszła niemiła pielęgniarka i zażądała wyprowadzenia dzieci bo nie są pełnoletnie. Oczywiście nie wyszłam bo to jest absurd, żeby dzieci nie mogły odwiedzić taty (leżał na urazówce).W ciągu 20 minut była u mnie oddziałowa i ordynator z dokładnie tym samym rozkazem- żali się na portalu jedna z odwiedzających.
Po zainteresowaniu się tematem, kolejni pacjenci i odwiedzający wyrażają swoje opinie na temat wypraszania odwiedzających, popierając je konkretnymi sytuacjami.
– Osobiście widziałam, jak z sali wyproszono rodzinę, argumentując, że to nie jest czas odwiedzin. Było widać, że sytuacja wcale nie jest wesoła. Pacjent kiepsko wyglądał, a oni mu jeszcze rodzinę wyprosili. Nie wiem, jak tak można. Jakim prawem w ogóle? Nie podano rodzinie argumentów, przepisów czy czegokolwiek. Po prostu wyrzucono. A to był normalnie dzień, normalna godzina. Nie, żeby późno czy coś. Niepojęte dla mnie- komentuje pacjentka leżąca na jednym z oddziałów wieluńskiego szpitala.
– Wszystko im przeszkadza, że rodzina siedzi, że dziecko patrzy. Może powinni w ogóle człowieka zamknąć i kazać mu umierać w samotności- podnosi zbulwersowana rodzina jednego z pacjentów.
– Może się boją, że im się na ręce patrzy- dorzuca kolejny odwiedzający.
Jeden chory- maksymalnie dwóch odwiedzających

Tymczasem, jak zapewnia Mateusz Grabicki, p.o. dyrektora wieluńskiej lecznicy,  zasady odwiedzin chorych opisane są w regulaminie organizacyjnym szpitala.
–  Zatem, do jednego chorego może przyjść maksymalnie dwóch odwiedzających. W opisywanej przez panią sytuacji – odwiedzającej towarzyszyła dwójka dzieci- komentuje Grabicki.  – Jednocześnie pacjent mógł przebywać po zabiegu operacyjnym w sali intensywnego nadzoru, wtedy wymagana jest zgoda lekarza ordynatora, zastępcy ordynatora lub lekarza dyżurnego oddziału.  Zgodnie z regulaminem, Odwiedzający muszą również przestrzegać poleceń i wskazówek personelu szpitalnego. Jeżeli sytuacja epidemiologiczna np. okres częstszych zachorowań na infekcje układu oddechowego w danej porze roku sprzyja rozprzestrzenianiu się zakażeń bakteryjnych/wirusowych, wtedy odwiedziny bardziej narażonych na infekcje dzieci są przeciwwskazane. W takim wypadku o dopuszczeniu dzieci do odwiedzin chorych na oddziale decyduje lekarz ordynator lub kierownik oddziału, zastępca ordynatora lub lekarz dyżurny- wylicza Mateusz Grabicki.
Pacjent ma prawo

Wspomniane sytuacje jednak nie dotyczyły ani sali intensywnego nadzoru, ani też sytuacji epidemiologicznej. Ot zwykła wizyta matki z dziećmi w szpitalu u taty, który znalazł się na urazówce czy też dzieci odwiedzających swojego rodzica na jakimkolwiek innym oddziale.
– Zrozumiałe jest, jak wisi kartka zakaz odwiedzin, bo np. panuje wirus. Przecież nikt wtedy nie będzie się kłócił. Ale czemu, w momencie gdy mam trójkę dzieci, to moja żona ma przychodzić z każdym po kolei, albo mają mnie nie widzieć? Dzieci same nie wejdą, bo muszą przyjść pod opieką. Czyli żona ma jeździć 30 km trzy razy, bo maksymalnie dwie osoby mogą wejść. No chyba, że posadzi gdzieś dzieci przed oddziałem i będą tam siedzieć i czekać na swoją kolej. Gdzie tu logika?- podnosi zdenerwowany pacjent.
Rzecznik Praw Pacjenta, po zapoznaniu się z tematem, zwraca uwagę na fakt, że prawo pacjenta do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego zostało zagwarantowane w Rozdziale 9 ustawy z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta.
– Zgodnie z art. 33 ww. ustawy hospitalizowany pacjent ma prawo do kontaktu osobistego, telefonicznego lub korespondencyjnego z innymi osobami- podnosi Krystyna Barbara Kozłowska, p.o. Rzecznika Praw Pacjenta.-  Ograniczenie w realizowaniu tego prawa, może wynikać jedynie z możliwości wystąpienia zagrożenia epidemicznego, a sam fakt powinien zostać odnotowany w dokumentacji medycznej chorego. Tryb odwiedzin pacjentów określany jest przez kierownika podmiotu leczniczego w regulaminie porządkowym szpitala, którego zapisy powinny być zgodne z przepisami prawa powszechnie obowiązującego – również w kontekście wyżej wspomnianego prawa pacjenta. Jeżeli więc personel nie wyraża zgody na wizytę bliskich u pacjenta, powinien powołać się na konkretne przepisy obowiązującego prawa. Jeśli ograniczenie takie wynika jedynie z ustalonych godzin odwiedzin na danym oddziale, zapis taki również powinien znaleźć się w regulaminie porządkowym szpitala- dodaje Kozłowska.
Dzieci mają prawo odwiedzać

Jak zauważa Rzecznik Praw Pacjenta,  przepisy nie regulują problematyki ograniczania możliwości odwiedzin pacjenta w szpitalu ze względu na wiek osoby odwiedzającej. Jednak ze względu  na bezpieczeństwo zdrowotne zarówno samego pacjenta jak i odwiedzjących go dzieci, należy zachować w tym zakresie czujność i odpowiedzialność – szczególnie w kontekście zagrożeń epidemicznych.
– Podmioty lecznicze często zamieszczają zapisy dotyczącej tej właśnie kwestii w regulaminach wewnętrznych. Przykładem mogą być oddziały, na których znajdują się noworodki – obecność małych dzieci na takich oddziałach jest często ograniczona ze względu na fakt, że choroby wieku przedszkolnego stanowią duże zagrożenie dla zdrowia nowonarodzonych dzieci. W kontekście przytoczonej przez panią zdarzenia – biorąc pod uwagę wszystkie wyżej wspomnianej kwestie – jest oczywiste, że dzieci tak samo jak osoby dorosłe mają prawo odwiedzania swoich bliskich w szpitalu- podnosi Krystyna Barbara Kozłowska.
Oczywiście podczas odwiedzin opiekunowie małoletnich gości powinni zwrócić uwagę na odpowiednie zachowanie dzieci, tak by wizyta nie zakłócała spokoju innym hospitalizowanym pacjentom oraz jednocześnie nie zagrażała bezpieczeństwu maluchów.
– Jeżeli jednak personel medyczny uniemożliwia realizowanie prawa do odwiedzin u pacjenta, bez poparcia swojej decyzji konkretnymi przepisami, pacjent, lub jego bliscy powinni skierować do dyrektora szpitala skargę lub zastrzeżenia na działania pracownika – najlepiej w formie pisemnej. Jeśli odpowiedź udzielona przez kierownika podmiotu nie usatysfakcjonuje skarżących, kopię korespondencji wraz ze skargą należy przesłać do Biura Rzecznika Praw Pacjenta pocztą tradycyjną bądź elektroniczną. Analiza przesłanych dokumentów pozwoli na dokonanie oceny możliwego naruszenia prawa- komentuje Krystyna Barbara Kozłowska.

Zgodnie z art. 33 ww. ustawy hospitalizowany pacjent ma prawo do kontaktu osobistego, telefonicznego lub korespondencyjnego z innymi osobami. Ograniczenie w realizowaniu tego prawa, może wynikać jedynie z możliwości wystąpienia zagrożenia epidemicznego, a sam fakt powinien zostać odnotowany w dokumentacji medycznej chorego.

7 Comments

  1. Zachowanie personelu jest dokladnie takie,jak za czasow komuny. Pacjenta traktuje sie przedmiotowo.Personel wykazuje sie minimalna kultura osobista.Zachowuja sie, jakby mieli patent na wylacznosc.No coz daleko im do zachowan europejskich. Pora zrozumiec drogi personelu ,ze pacjent jest podmiotem,a nie przedmiotema .Szpital to nie wiezienie,nikt tam nie powinien byc traktowany i czuc sie jak za kare. Sympati i empati ze strony” obslugi” zycze dla naszych pacjentow.

  2. Nie odniosę się do w/w sytuacji, ale… na jednym z oddziałów wieluńskiego szpitala zdarzyła sie sytuacja, że w sali 6-osobowej u jednego chorego było 8 osób (osiem !!!) jednocześnie. Pomimo próśb pań pielęgniarek rodzina nie zamierzała nawet się ruszyć… Sala była pełna, a niektórzy chorzy w ciężkim stanie. Hałas, harmider, głośne rozmowy czy śmiech zdecydowanie nie służą rekonwalescencji innych chorych.
    Drodzy Państwo, to nie jest uzdrowisko a szpital! Szanujcie innych chorych, zamiast myśląc o własnej wygodzie.

  3. I tak powinno być, szpital jest dla chorych , a nie dla zdrowych którzy wynoszą choroby z szpitala , a potem narzekają. Krótko mówiąc tak żle , tak nie dobrze.

  4. a dlaczego nie ma jakiegokolwiek nagrania, tyle gadacie to nagrajcie coś i wrzućcie na youtube i będzie jasno widoczne chamskie zachowanie

  5. a ja się nie zgadzam uważam, że jako pacjent szpitala leżący po zabiegu nie w 1 osobowej sali bylam umeczona ciągłymi wizytami, zero prywatności dla pacjentów, szpital to nie miejsce dla dzieci:zapach, wirusy, obraz chorych ludzi …chyba, że dzieci przemycić z zamkniętymi oczami a że tatuś leży w takim stanie to nic…a co w głowie dziecka?czy ktoś o tym pomyąlał? nieee bo dziecko ma grzecznie w odwiedziny się udać…proszę się zastanowić czy lepsza chwila przyjemności dla rodzica który zobaczy bliskich czy obraz, który dziecko zapamięta na bardzo długo.

  6. Zgadzam się szpital to nie imieniny u cioci i na pewno nic przyjemnego dla dzieci a co do samych chorych to chcą tam jak najszybciej dojść do siebie a nie męczyć się przy cudzych gościach

  7. Ja mam przykre doswiadczenie z tym szpitalem.W 2011 roku sam , na własnych rekach,znosiłem moja ciezko chora mame,która była po zabiegu zakładania rurki PEG , z któregos pietra do mojego samochodu,aby nastepnie przetransportowac ja do oddalonego o ponad 30 km domu. Podejscie ordynatora,lekarzy itd. jeden dramat.Wtedy odpusciłem,bo miałem wazniejsze sprawy na głowie. Gdyby dzis sie miało to powtórzyc , to nie recze za siebie. Chyba by doszło do „ciężkich nokautów” w osobach tych pseudo lekarzy. Ręce opadają,co oni tam wyprawiają.