Nie jestem przeciwko mieszkańcom

8 lutego 2017
Comments off
1 558 Views

O kontrowersyjnych uwagach wygłaszanych na sesjach, zaskakujących decyzjach radnych i najważniejszych problemach gminy Ostrówek i miejscowości Nietuszyna z radnym Arkadiuszem Banasiem rozmawial Marcin Stadnicki

Marcin Stadnicki: Był Pan przeciwny przejęciu przez gminę działki w Ostrówku pod drogę…

Arkadiusz Banaś: W tej chwili.

Wyraził pan opinię, że jest to interes prywatny, który załatwia się przez gminę. W takiej sytuacji należałoby się zastanowić kiedy interes prywatny zmienia się w publiczny. Przecież tutaj nie chodzi o jednego mieszkańca.

Na pewno nie o jednego. W artykule były ujęte tylko moje słowa a przecież dwóch radnych zabierało jeszcze głos, ktorzy pytali kto się zajmie odśnieżaniem i tak dalej.

Zdaje pan sobie sprawę, że na sesjach czasem panuje chaos?

Tak, rozumiem, że nie wszystko można wynotować. W każdym razie sesja była 29 grudnia. Wcześniej mieliśmy posiedzenie komisji. Na tym posiedzeniu szczegółowo omawialiśmy budżet, który nie jest zbyt dobry jeśli chodzi o wydatki majątkowe. Całość tych wydatków prawie w 95 procentach pokrywamy z kredytów, chociaż samorządy muszą brać kredyty, żeby realizować zadania.

Zwłaszcza samorządy, które tak jak gmina Ostrówek mają niskie dochody.

Porównując naszą gminę na przykład z gminą Czarnożyły, obszarowo my mamy 101 kilometrów kwadratowych, tam, jest między 70 a 80. Wpływy z podatków są tam dużo wyższe, bo bonitacja gleby jest u nas dużo słabsza. Tak samo wygląda sytuacja jeżeli chodzi o wpływy od firm, które działają na terenie gminy Ostrówek i innych gmin. My mamy za to do utrzymania jedną szkołę więcej. Oczywiście cieszę się, że są te szkoły. Jest szkoła w Okalewie, do której ja chodziłem, chodzą moje dzieci. Liczba dzieci w tej chwili jest jaka jest. Jest tych dzieci mało, ale myślę, że po tej reorganizacji oświaty, reformie, która jest wiem, że było spotkanie komisji oświaty. Dyrektorzy się pewnie wypowiadali i przewodniczący Łukasz Pawlik. Nie wiem co tam podjęli, ale na pewno dostaniemy informację, sesja będzie dopiero w lutym.

Wracając do tematu drogi, na posiedzeniu komisji zdecydowaliśmy wspólnie. Były takie wnioski wysnute, że prywata, czy interes społeczny. No jest interes społeczny, bo ludzie będą mieć drogę, ale to nie jest tak, że te domy tam istniały i nie było dojazdu. Tam jest dojazd. W Polsce prawo budowlane jasno określa kiedy można dostać pozwolenie na budowę domu. Musi być dostęp do drogi publicznej i ten dostęp jest realizowany w różny sposób. Można mieć wieczyste użytkowanie tego gruntu, który był przeznaczony na drogę, bądź współwłasność, więc tutaj gmina nie musi w tym partycypować. W interesie gminy nie jest, żeby posiadać tą drogę.

Zgadzam się, ale czy nie byłoby zasadne, żeby to jednak gmina utrzymywała drogi, którymi mieszkańcy dojeżdżają? Podam panu przykład sytuacji, jaką mieliśmy w Wieluniu. Mieszkańcy osiedli Wieluńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej płacili za utrzymanie dróg podwójnie. Z jednej strony z podatków, które płacą utrzymywane są wszystkie drogi gminne, z drugiej musieli ponosić także koszty utrzymania dróg spółdzielczych. Gmina Wieluń przejmuje te drogi mimo, że nie jest jej to na rękę, co z resztą widać kiedy trzeba je odśnieżać. Tu jest podobna sytuacja.

Ja chciałem utrzymać swoje stanowisko i stanowisko większości radnych, którzy normalną większością głosów tak zdecydowali. Wtedy Łukasza Pawlika nie było na posiedzeniu komisji bo był chory z tego co wiem. Przegłosowaliśmy, że nie chcemy tej drogi.

Był pan zaskoczony głosowaniem na sesji?

Byłem zaskoczony, że tylko dwie osoby głosowały przeciw, dwie osoby się wstrzymały. Te osoby, które się wstrzymały wcześniej były przeciwne a zdecydowana większość głosowała za. Jest to dla mnie dziwne.

Uważa pan, że gmina w ogóle nie powinna tej działki przejmować, czy powinna przejąć, ale jeszcze nie teraz?

Mamy dosyć duże wydatki. Nie jestem przeciwko mieszkańcom. Wiem, że będą niedługo zainteresowani uzbrojeniem tej drogi, co jest normalne. Tym bardziej, że te działki są praktycznie w centrum Ostrówka. Są tam dwa sklepy, nie wiem ile jeszcze działek, bo nie znam planu tego terenu. Powiem inaczej. Gdyby to był grunt gminy tak, jak wcześniej powstawały osiedla. Gmina by zakupiła grunt, gmina by podzieliła ten grunt, oczywiście gmina musi utrzymywać drogę. Jest to w interesie gminy, żeby zapewnić dojazd mieszkańcom i oczywiście w ten sposób przyciągamy do Ostrówka. Ale tutaj prywatnie ktoś podzielił działki, żeby je zbyć. Wiadomo, że na rynku hektar ziemi rolniczej ma zupełnie inną wartość niż działka budowlana.

Tak, ale to chyba dobrze, jeżeli mieszkaniec waszej gminy ma możliwość łatwiejszego zbycia, czy za lepszą cenę? Ktoś inny może się na teren Ostrówka wprowadzić.

Z jednej strony dobrze, tylko to zawsze jakieś kontrowersje budzi bo nigdy nic się nie dzieje bez przyczyny. Tym bardziej, że ani przewodniczący nie odczytał kto tą działką chce gminę obdarować, kto się podpisał. Przedstawił tylko, że jest tutaj podpis osoby składającej pismo i podpisy osób zainteresowanych.Trochę mało tych informacji. Po drugie zastanawiające jest to, że na komisji przegłosowaliśmy, że nie chcemy tej drogi. To już był w zasadzie punkt do posiedzenia komisji, bo wszystkie komisje wspólnie obradowały a na sesję kończącą rok jest znowu wprowadzony punkt do obrad. Ten sam, nad którym wcześniej obradowaliśmy.

I decyzja radnych jest inna.

Tak. Tych samych radnych. Jednego radnego tylko na komisji nie było. To jest zastanawiające. Nie jestem na pewno przeciwny ludziom. Chodzi tylko o to, żeby utrzymywać ten budżet gminy w ryzach. Tego się do końca nigdy nie da. Na przykład subwencja na oświatę jest mniejsza niż w roku ubiegłym a są narzucone z góry podwyżki dla nauczycieli. Oczywiście też chcę, żeby każdy zarabiał jak najwięcej, ale to jest nielogiczne, że daje się mniej na zadania zlecone a wymaga się, żeby samorząd dołożył do wynagrodzeń.

Skoro już jest pan przy temacie wynagrodzeń, to na sesji pojawiła się kolejna pańska kontrowersyjna wypowiedź. Sugerował pan, że wraz ze zmniejszeniem obowiązków dla dyrektorów powinno zmniejszyć się ich wynagrodzenie. Może nie powiedział pan tego wprost, ale taka sugestia była.

Trochę to było krzywdzące moją osobę w tym artykule, bo ja nie powiedziałem, żeby komukolwiek zabrać. To była tylko taka moja konkluzja. Podsumowanie tego, co powiedział pan seketarz. Podjęłiśmy uchwałę, żeby utworzyć wspólną obsługę rozrachunkowo kasową i kadrową i osiem jednostek organizacyjnych, które mamy, będa rozliczane wspólnie. Z dwóch jednostek, z GOPS-u i ŚDS-u zniknie, bo tam po pól etatu była pani księgowa, czyli już w zasadzie jej nie ma, a szkoły były obsługiwane przez gminę. Pan sekretarz wyjaśnił, że dużo obowiązków zejdzie z dyrektorów. Mówił, że dużo obowiązków mieli i w związku z podjęciem tej uchwały pani skarbnik będzie miała więcej pracy, samorząd będzie miał więcej pracy, czyli pracownicy w gminie a odciąży się w ten sposób dyrektorów. Stąd taka moja wysnuta teza. Wynagrodzenie należy się za wykonaną pracę. Jak się komuś zabiera część pracy, czyli nie będzie musiał już dodatkowo czegoś robić, to tak w zasadzie żartem mówiąc powinno się to wiązać z wysokością wynagrodzenia.

Gdyby ktoś zaproponował obcięcie wynagrodzenia dyrektorom, pan by się pod tym podpisał?

Na takim posiedzeniu powinny być osoby zainteresowane czyli przede wszystkim z oświaty dyrektorzy. Ja nie znam całego zakresu obowiązków. Nie jestem kompetentną osobą, żeby rozliczać dyrektora, który nie dość, że jest kierownikiem danej jednostki organizacyjnej, posiada odpowiednie wykształcenie, predyspozycje, został w końcu w konkursie wyłoniony, tym bardziej jak się sprawdza. Nie podpisał bym się za obniżeniem. Nie powiedziałem wprost „obniżmy dyrektorom pensje”.

Ale kiedy Łukasz Pawlik zabrał głos i stwierdził, że się nie zgadza, pan powiedział „tak Polski nie zmienimy”.

Tak, taka była moja odpowiedź kiedy powiedziałem, że każdy by chciał pracować mniej a zarabiać więcej i zapytałem czy tak powinno być, a radny Pawlik odpowiedział, że tak.

Czuje pan taką misję, że musi pan zmieniać Polskę? Pan ma jedynie wpływ i to znikomy na to, co się dzieje w gminie Ostrówek.

Widzę co się dobrego dzieje dla mojego regionu, dla wsi Nietuszyna. Chodzi mi przede wszystkim o największą z ostatnich inwestycji czyli o kanalizację. Każdy by się zastanawiał ile ta kanalizacja może kosztować a kosztorys jest na tak wysoką kwotę, że nie każdy może sobie to wyobrazić. Ja porównywałem sobie koszty kanalizacji w gminie Czarnożyły, ktora była wykonywana dwa lata wcześniej i porównywałem też procentowo ile tam było przepompowni, jaka była długość kolektora grawitacyjnego, przykanalików i tak dalej. Myślę, że kwota tej kanalizacji może się u nas zamknąć nie tak wysoko, jak jest planowane. To są jednak koszty inwestorskie i one zawsze są zawyżone. W przetargu będzie inaczej, ileś tych firm pewnie będzie do przetargu podchodziło. W każdym razie po przeliczeniu wychodzi, że u nas w okolicy trzech, trzech i pół miliona powinno wystarczyć a kosztorys inwestorski jest dużo wyższy. Tym bardziej, że przecież VAT będzie zwrócony. Pan wójt też staje na głowie, żeby to przedsięwzięcie zamknąć. W trakcie realizacji projektu też rozmawiałem z mieszkańcami, bo były też takie sprawy, że gdzieś trzeba było przejść przez czyjąś działkę. Oczywiście wszystko się zamknęło tak jak należy. Na podstawie mojego zapoznania się z innymi tego typu inwestycjami w innych gminach proponowałem, żeby tą inwestycję podzielić, bo na taki jeden etap to się zaorzemy w tej gminie tak w cudzysłowie. Nie da rady tyle pieniędzy przeznaczyć na raz. Będzie musiał być projekt rozdzielony na dwa etapy i myślę, że w tej formie to będzie powstawało.

Sugerował pan na sesji, że trochę późno gmina bierze się za tą inwestycję. Wójt wyjaśniał, że budżet nie jest z gumy i żeby zabrać się za jakieś zadanie i pozyskać dofinansowanie trzeba mieć zabezpieczone środki.

Analizując budżet naszej gminy w ostatnim czasie nasze wydatki majątkowe nie są jakieś ogromne. To oscyluje w granicach około miliona rocznie. Na ten rok w związku z tym, że jesteśmy partnerem w budowie drogi powiatowej, która przebiega przez miejscowość Niemierzyn, jest to trzy kilometry drogi, to bardzo dobra wiadomość dla mieszkańców i tych, którzy tam przejeżdżają. Już przetarg był, została wyłoniona firma. Niby miało być dużo mniej a jednak od tych kosztów kwalifikowanych jest niewielka różnica. Około miliona 300 tysięcy będziemy musieli dołożyć do tej inwestycji i to już w zasadzie zarzyna nasz budżet a jeszcze zostają projekty dodatkowych dróg w miejscowościach: Okalew, Janów, Gwizdałki. Mamy taką drogę z Nietuszyny do Ostrówka przez miejscowość Bolków. Tam brakuje około 800 metrów drogi asfaltowej. Na razie jednak o to nie będę się starał, bo tam będzie robiony wykop na kolektor do kanalizacji. Mieszkańcy Bolkowa też będą podłączeni bo jest taka możliwość. Na początku miało nie być, ale po wszelkich badaniach wyszło, że skorzystają również ci, którzy tam mieszkają.

Mówił pan, że w innych gminach już dawno się tym problemem zajęto. Miał pan na myśli takie samorządy jak Wierzchlas, Osjaków, czy Czarnożyly, które regularnie sięgają po środki zewnętrzne i kanalizują?

Bardziej Czarnożyły, bo to jest sąsiednia gmina, znam tą gminę i tak sobie porównuję, ale również o bogatszych gminach lubię poczytać. Gmina Buczek na przykład, ale tam są inne dochody. Tam jest lotnisko, tam podatki są takie, że można sobie pozwolić na wydatki majątkowe już w milionach a nie w setkach tysięcy tak jak jest to u nas.

Patrząc na wydatki sąsiadów, którzy inwestują w kanalizację nie można nie zwrócić uwagi na ich budżety. Wierzchlas ma ponad 29 milionów, Osjaków ponad 20, jedynie Czarnożyły mają skromniejszy budżet. Nawet Pątnów, który w kanalizację nie inwestuje może pochwalić się dochodami na poziomie 26 milionów. Przyzna Pan, że Ostrówek na tle sąsiadów wypada dość biednie?

Mieszkańców mamy tyle samo co Czarnożyły, ale infrastrukturę mamy dużo szerszą, dużo więcej mamy dróg do wykonania. Nie powiem, bo w ostatnim czasie pan wójt Tuek wykonał tych dróg bardzo dużo.W Nietuszynie tych dróg gminnych asfaltowych mamy dwa odcinki po około 150 – 200 metrów, ale na razie w głowie jest inwestycja w kanalizację. Nie byłoby sensu rozpoczynać jakiejkolwiek budowy czy utwardzania tych dróg jakimś destruktem, bo będą rozkopane. W 2013 roku miliśmy robiony wodociąg na drogach, które są, można powiedzieć, za zabudowaniami. Równolegle do drogi krajowej są dwie drogi gminne. Nawet wybudowałem sobie dom przy tej drodze i inni mieszkańcy też budują domy. Wieś przesuwa się ku tyłowi. Dobrze, że zablokowaliśmy wiatraki. Ogólnie nie jestem przeciwko energii odnawialnej, ale wiatraki miały być blisko zabudowań.

Na wszystko musi być odpowiednie miejsce.

Tak, tylko nie w taki sposób, jak to miało być tutaj. Nawet wniosek składałem jeszcze w 2015 roku o objęcie miejscowym planem zagospodarowania jednej działki, na którą też był złożony wniosek, żeby tam powstała elektrownia wiatrowa. Co prawda mniejsza niż te wcześniejsze, ale sprawy na szczęście same się rozwiązały. Przegłosowaliśmy miejscowe plany zagospodarowania dla miejscowości Nietuszyna. Zgodnie ze studium z 2001 roku były te tereny przeznaczone pod zalesienie. Rozumiem sprzeciw rolników ale nikt nie narzuca nikomu zalesienia terenu, chodziło tylko o zablokowanie inwestycji. Tym bardziej, że są to tereny oddalone od tej ścisłej aglomeracji Nietuszyny. W ten sposób blokujemy prawo do dysponowania gruntem, że właściciel nie może sobie dysponować w stu procentach. Nie uzyska pozwolenia na budowę, nic nie może na tej działce zrobić. Tyle, że to nie były działki, które mają kontakt z drogą gminną żeby tam budować domy. To były grunty bliżej lasu, typowe pola. Większość tych gruntów jest zmeliorowana i prawo wodne zabrania zalesiania gruntu, który jest zmeliorowany. Trzeba te urządzenia przenieść na własny koszt, a koszt na jednym hektarze jest dosyć wysoki, także nikogo nie byłoby stać, żeby sobie zalesić działkę.

Dlaczego ja w ogóle wszedłem do rady? Między innymi dlatego, że poprzedni radny z Nietuszyny, w zasadzie mój sąsiad, był tu bardzo długo sołtysem i radnym,był zwolennikiem tych wiatraków.

To się zgadza. Stwierdził nawet na jednej z sesji, że blokując wiatraki radni „plują na pieniądze”.

Tak, tylko prawda jest taka, że tylko w roku, w którym te wiatraki powstaną, w zasadzie zostaną uruchomione, będzie budżet większy. Potem z subwencji i tak obetną, bo będzie dochód własny. Nie wiem dlaczego taki hałas był o to i cieszę się, że radni zagłosowali tak, jak także ja chciałem i te wiatraki nie powstały. Później były zaskarżane te nasze uchwały.

Ale inwestor nic nie wskórał.

Zgadza się. Także właściciele działek, którzy skarżyli, bo ich było kilku. To nie tylko nasza miejscowość, bo jeszcze Skrzynno. Też nic nie wskórali a teraz w zasadzie rząd zablokował całkowicie. Teraz pytanie jak to zadziała w drugą stronę, bo prawo działa w dwie strony. Jeżeli elektrowni nie można pobudować bliżej niż dziesięciokrotność wysokości, to również nie można budynku przy takiej elektrowni postawić.

Czy wyjaśnienia wójta odnośnie późnego zabierania się za kanalizację czy plan gospodarki niskoemisyjnej, że trzeba spojrzeć na budżet przekoanły pana?

Rozumiem, że są to kwestie finansowe ale wprowadzenia planu gospodarki niskoemisyjnej samo w sobie nie jest kosztowne. Dlaczego ja twierdzę, że za późno? Większość środków, które byly, był taki program KAWKA chyba od 2015 roku, to było na wymianę kotłów. Właśnie przy tych planach gospodarki niskoemisyjnej można było pozyskiwać środki i to dosyć znaczne. Na pewno mieszkańcy byliby zainteresowani, żeby wymienić swoje stare kotły na kotły nowoczesne, gdzie w kosztach partycypowaliby tylko w kilkudziesięciu procentach. Podnosiłem także, że były wymieniane kotły w szkołach i to były dość znaczne koszty, bo około 35 tysięcy. W każdej szkole był kocioł wymieniony. Są to kotly na ekogroszek. Być może już wtedy można było spróbować skorzystać z dofinansowania tym bardziej, że są to obiekty publiczne. Trudno powiedzieć.

Tak, tylko powiedzmy sobie szczerze, że przy budżecie, którym dysponuje gmina Ostrówek nie można wchodzić we wszystkie projekty na raz. Gminna kasa tego nie udźwignie i trzeba sklupiać się na priorytetowych w danym czasie zadaniach.

Może powiem inaczej. Dużo osób uważa, że wejdzie kopalnia i dochody budżetu znacznie wzrosną. Śledzę ten temat, na wszystkie posiedzenia przychodzę. Oczywiście nie jestem na wszystkich posiedzeniach, które są organizowane przez zwolenników, czy przeciwników kopalni. Przecież takowe były w tych miejscowościach, które są głównie zainteresowane, gdzie dotknęłoby ich to najbardziej czyli: Wola Rudlicka, Janów, Milejów, część miejscowości Okalew. Mamy 2017 rok. wszyscy mieli informację, że w 2016 roku to już miały być grunty wykupione a my dopiero teraz mamy wyłożone studium. 17 lutego będzie debata nad tym studium więc na pewno będę, pewnie pan też. Na pewno będzie dużo sprzeciwów, bo to na wniosek kopalni Bełchatów to studium jest tworzone. Zapewniano też, że koszty poniesie kopalnia, okazało się jednak, że kopalnia nie może ponieść kosztów dla gminy na studium, które też swoje kosztuje. Jednak idzie to do przodu. Dla jednych ku dobremu, dla innych nie koniecznie. Nie chcę się określać czy jestem zwolennikiem, czy przciwnikiem kopalni. Jestem po środku, bo najważniejsi są ludzie. Kosztem kilkunastu skorzysta kilkuset, tak to można porównać.

Z perspektywy gminy to na pewno jest inwestycja oczekiwana, nie zmienia to jednak faktu, że część mieszkańców straci dorobek całych pokoleń.

Może nie jest to do końca tak, jak powinno być realizowane. Może powinno być referendum. Pewnie jak by było w calej gminie, to takie miejscowości, które są zdala, oni by głosowali za. Każdy liczy środki, które będą z tego tytułu. Osób, które będą tym dotknięte jest natomiast zdecydowanie mniej.

Tak na koniec naszej rozmowy muszę zapytać jeszcze o jedną sprawę. Podczas obrad rady jest pan jednym z nielicznych radnych, którzy wyrażają jakieś wątpliwości, z pana strony padają kontrowersyjne komentarze. Czy jest pan w jednoosobowej opozycji?

Absolutnie nie. Dodatkowo nie optuję za żadnym ugrupowaniem. Jako żołnierz jestem apolityczny. Pan napisał w jednym artykule zaraz po wyborach, że kuzyn szefa PiS w powiecie dostał się do Rady Gminy Ostrówek. Przepisy nie zabraniają, żebym mógł startować z listy jakiegokolwiek ugrupowania politycznego. Zabraniają mi przynależeć. Mimo tego nie chciałem startować z listy żadnego ugrupowania. Chcę w radzie reprezentować mieszkańcow, nie jakąś opcję polityczną. Jestem zwolennikiem tego, co jest prospołeczne, prorodzinne. Tego, kiedy środki pompuje się tam, gdzie umożliwia to rozwój. Wiadomo, że nigdy nie zadowoli się wszystkich, ale na pewno nie jestem w opozycji. Jeżeli coś jest dobre, to będę to popierał.

 

 

 

Comments are closed.