Skarga widmo i rada bez głosu

8 lutego 2017
Comments off
2 277 Views

Sytuacja szkoły w Ożegowie zmienia się jak w kalejdoskopie. Zostaje zlikwidowana. W jej miejscu ma powstać świetlica. Sąd uchyla decyzję rady o likwidacji a ta składa skargę kasacyjną. Co ciekawe radni nie podejmowali uchwały o wniesieniu skargi a ta i tak trafiła do NSA. Przemysław Szczerkowski twierdzi, że w tej sytuacji złamano prawo. Czy szkoła w Ożegowie zostanie ponownie otwarta?

Na nic zdały się protesty. Rada gminy zdecydowała o likwidacji szkoły podstawowej w Ożegowie. Oby osłodzić mieszkańcom stratę postanowiono w miejscu placówki otworzyć świetlice wiejską. Miało się to stać z początkiem stycznie. Okazało się jednak, że jej otwarcie się przedłuży. Od lutego natomiast ma już dyżurować opiekun świetlicy. Nie wiadomo jednak, czy i jak długo świetlica będzie w ogóle funkcjonować. Po tym, jak rada (niejednogłośnie) zdecydowała o likwidacji szkoły jeden z rodziców uczniów utrzymywał, że nie został poinformowany o likwidacji. Mężczyzna zgłosił sprawę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi. Sąd wydał już wyrok. Tymczasem władze gminy w związku z reformą oświaty wzięły się za ustalenie sieci szkół na terenie gminy. Oczywiście zamkniętej szkoły w Ożegowie pod uwagę nie wzięto. Zasadnie?

WSA: likwidacja szkoły nie ważna

Sąd skargę rodzica nie godzącego się z likwidacją placówki rozpatrzył na rozprawie 4 listopada. 16 listopada zapadł wyrok, którego treść przytoczył na ostatniej sesji rady gminy Przemysław Szczerkowski.
– Punkt pierwszy: stwierdza nieważność zaskarżonej uchwały. Punkt drugi i trzeci jest nieważny, bo to jest do kosztów postępowania sądowego. Mam pytanie. Czy w związku z faktem, iż wyrok sądu dotyczy unieważnienia uchwały dotyczącej likwidacji szkoły, czy nie powinniśmy wziąć pod uwagę przy planowaniu sieci szkół w przedmiotowej uchwale, którą mamy podjąć, szkoły w Ożegowie? – pytał radny.

Przemysław Szczerkowski twierdzi, że prawo zostało złamane. Radny podnosi, że przed złożeniem skargi powinna zostać podjęta uchwała, co nie miało miejsca

Waldemar Moryń nie odpowiedział dlaczego rada gminy nie została poinformowana o wyroku sądu ani o złożeniu skargi kasacyjnej

Szczerkowski wiedział, że wyrok sądu nie jest prawomocny i złożona została skarga kasacyjna. Tutaj jednak pojawia się kolejna wątpliwość, z którą zwrócił się do przewodniczącego rady Waldemara Morynia.
– Wyrok nie jest prawomocny, bo został zaskarżony do Naczelnego Sądu Administracyjnego, ale tutaj będę miał drugie pytanie panie przewodniczący do pana. W ustawie o samorządzie gminnym czytamy w artykule 98 punkt 3: Do złożenia skargi uprawniona jest gmina lub związek międzygminny, których interes prawny, uprawnienie, albo kompetencje zostały naruszone. Podstawą do wniesienia skargi jest uchwała lub zarządzenie organu, który podjął uchwałę lub zarządzenie, albo którego dotyczy rozstrzygnięcie nadzorcze – przedstawiał podstawę prawną – Chciałem powiedzieć, że kasacja dotyczy uchwały rady gminy Siemkowice i taka została złożona podobno przez gminę Siemkowice a my jako rada, czyli organ, który podjął tamtą uchwałę nie podjęliśmy uchwały o wniesieniu takiej skargi do NSA. Co się dzieje panie przewodniczący? Jawne łamanie prawa – zarzucał Szczerkowski.

Przewodniczący rady utrzymuje, że na chwile obecną rada nie zajmuje się tym problemem

– To jest jakby w tej chwili nie my, tylko radca prawny się tym zajmuje i on jest pełnomocnikiem – wyjaśnia Moryń. To jednak dla radnego, który poruszył temat żadne wyjaśnienie.

Kto zdecydował w imieniu rady?

Przemysław Szczerkowski jeszcze raz odczytał przepisy prawa mówiące o tym kto skargę kasacyjną złożyć może i kiedy ma ku temu podstawę podkreślając, że rada najpierw musi wyrazić wolę jej złożenia w formie uchwały. To jednak nigdy nie miało miejsca.
– Nasz (interes prawny – przyp. red.) , gminy Siemkowice został naruszony tak? Poprzez wydanie przez Wojewódzki Sąd Administracyjny. Podstawą do wniesienia skargi jest uchwała lub zarządzenie organu. Rady gminy tak? Dotyczy nas, który podjął uchwałę lub zarządzenie, albo którego dotyczy rozstrzygnięcie nadzorcze. Skarga kasacyjna nie mogła zostać wniesiona dlatego, że my nie podjęliśmy jako rada uchwały takiej. To od kogo mecenas ma upoważnienie, że w imieniu rady gminy wnosi kasację do NSA? – dociekał radny, ale póki co bezskutecznie.
– Ja pytam dlaczego? Kto wydał pełnomocnictwo, jeżeli jest jakiekolwiek? Powinna rada gminy podjąć uchwałę o wniesienie skargi kasacyjnej do NSA a my takiej uchwały nie podjęliśmy – podnosił dalej radny. Nadal na próżno. Przewodniczący bagatelizuje sprawę.

– Ale czemu my się mamy martwić na zapas? – pyta Waldemar Moryń i od razu spotyka się z ripostą.

– Nie martwimy się na zapas. Ktoś łamie prawo panie przewodniczący – podnosi Szczerkowski.

Głos w końcu zabiera wójt Zofia Kotynia, twierdząc, że cały czas trwa procedura, jednak radny dalej nie zgadza się z takimi wyjaśnieniami.

– Nie – zaprzecza Szczerkowski – Została wniesiona skarga kasacyjna przez jakiś podmiot. Na pewno nie przez radę gminy Siemkowice i na pewno nie przez upoważnienie przez radę gminy Siemkowice, bo takiej uchwały nie podejmowaliśmy. Byłem na wszystkich sesjach od tego czasu – zapewnia.

Problemu nie widzi także Tadeusz Ślusarek, kierownik gminnego Referatu Inwestycji, Rolnictwa i Ochrony Środowiska , który sugeruje zalegalizowanie podjętego działania już po fakcie.

– Panie przewodniczący, jeżeli podpowiedź jest zasadna to skorzystamy z tego i uzupełnimy – mówi Ślusarek, wójt Kotynia twierdzi natomiast, że nie ma nawet takiej potrzeby.

Sprawę próbowała wyjaśnić także inspektor do spraw samorządu terytorialnego Patrycja Żuberek twierdząc, że podobne sytuacje miały miejsce w przeszłości.

– Z tego co kojarzę była już taka sytuacja, że uchwała rady gminy Siemkowice też była uchylona i stwierdzona nieważność przez Wojewódzki Sąd Administracyjny. Też radca występował ze skargą kasacyjną jako pełnomocnik z urzędu, nie było to podejmowane w formie uchwały, więc być może taka wykładnia obowiązywała, nie wiem. Mówię to, co na chwilę obecną wiem, jak do tej pory to wyglądało tutaj w urzędzie z uchwałami – wyjaśniała. Te argumenty najwyraźniej przemówiły, ale nie do radnego, który twierdzi, że prawo zostało złamane tylko do… przewodniczącego rady.
-Moja odpowiedź jest dokładnie taka sama, że jest radca prawny i radca prawny się zajmuje tą sytuacją. Na następnej sesji ja złożę odpowiednie wyjaśnienia dotyczące tej całej sytuacji czy prawo zostało złamane, czy nie zostało złamane i jak sprawa się przedstawia – zapowiedział Waldemar Moryń.

O ile na temat ewentualnego złamania prawa żadne konkrety na sesji nie padły, o tyle wyjaśniona została kwestia ujęcia w sieci szkół placówki w Ożegowie.
– U nas jest taka sytuacja, że ta druga uchwała, która była podejmowana po uchwale w sprawie likwidacji Szkoły Podstawowej w Ożegowie odnośnie sieci szkół, gdzie już nie została uwzględniona szkoła w Ożegowie i ona została pozytywnie zaopiniowana przez kuratora oświaty i ona jest obowiązująca, więc my też musieliśmy bazować na uchwale, która obowiązuje, więc dlatego tak ta sieć szkół wygląda – wyjaśniała Patrycja Żuberek.

O wyroku cisza, o kasacji też

Sam fakt, że kasacja została wniesiona bez wcześniejszej uchwały rady gminy to nie jedyny problem. Przemysław Szczerkowski zwrócił także uwagę na fakt, że radni nie byli informowani o tym co dzieje się z ich uchwałą.

– Chciałem zauważyć panie przewodniczący, że uchwała rady gminy została uchylona 16 listopada a mamy 26 stycznia i rada gminy nic o tym nie wie. Na żadnych obradach sesji to w ogóle nie zostało powiedziane – podnosił radny. W odpowiedzi usłyszał, że trwa procedura prawna.

-Procedura trwa, to mamy prawo wiedzieć co się dzieje z naszymi uchwałami, czy nie mamy prawa wiedzieć? Dlaczego nie ma informacji? Dlaczego rada nie wie o takich rzeczach? – pytał Szczerkowski, jednak po raz kolejny na próżno. Dyskusję zakończyła obietnica, jaką złożył przewodniczący rady. Waldemar Moryń zapowiedział, że na następną sesję przygotuje odpowiednie wyjaśnienia.

– Na następnej sesji całą sytuacje wyjaśnię łącznie z wszystkimi aspektami prawnymi i czy prawo zostało złamane czy nie i odniosę się do tego zarzutu, który tutaj pan przedstawił, że to prawo zostało złamane – zapowiadał Moryń.

Wygląda więc na to, że radni muszą uzbroić się w cierpliwość, aby uzyskać wyjaśnienia tej niecodziennej sytuacji. Pytanie tylko dlaczego przewodniczący musi czekać do następnej sesji, aby odpowiedzieć na proste pytanie. Dlaczego temat został przemilczany?

Los szkoły w Ożegowie leży teraz w rękach Naczelnego Sądu Administracyjnego, który ma rozpatrywać skargę kasacyjną. Jeżeli kasacja zostanie odrzucona, w gminie Siemkowice może dojść do niecodziennej sytuacji. Czy rada znów będzie musiała pochylić się nad tematem likwidacji placówki? Warto zauważyć, że w świetle obecnie obowiązujących przepisów w tej materii wiążąca jest opinia kuratora oświaty. Kuratorzy natomiast nie są przychylni zamykaniu szkół. Placówkę w Ożegowie na pewno czeka „nowe życie”. Pytanie tylko czy będzie funkcjonować jako świetlica, czy dzieci znów będą się uczyć w murach placówki o którą przez lata dbali mieszkańcy miejscowości?

 

Mieszkańcy nie godzą się z decyzją o likwidacji placówki i stają w jej obronie. Wyrok sądu jest dla nich pomyślny, choć nie jest prawomocny

Comments are closed.