Budowlana telenowela ma swój finał

15 lutego 2017
Comments off
3 930 Views

Po ośmiu latach walki z urzędnikami, kontroli, spraw sądowych i straconych nerwów sprawa budowy w Patrzykowie ma swój finał. Inwestor wreszcie może zakończyć budowę domu. Pytanie tylko, czy nie można było zakończyć tego wcześniej i czy konieczna była interwencja mediów?

Sprawa budowy domu w Patrzykowie zdawała się nie mieć końca. Przypominamy, że inwestor Marek Zawadzki od ośmiu lat toczy walkę o dokończenie budowy domu. Wszystko szło po jego myśli do czasu, aż inwestycję wstrzymał Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Pajęcznie twierdząc, że budynek jest za wysoki o metr. Inspektorat domagał się przedłożenia projektu zamiennego. Decyzja o wstrzymaniu budowy rozpoczęła istną batalię. Inwestor odwoływał się od decyzji PINB do inspektoratu wojewódzkiego. Sprawiedliwości szukał także w sądzie administracyjnym. Za każdym razem jednak sprawa ponownie trafiała do inspektoratu w Pajęcznie i gehenna inwestora zdawał się nie mieć końca.

O problemach Marka Zawadzkiego pisaliśmy już kilkakrotnie. W końcu zainteresowaliśmy tematem telewizję Polsat i sprawą trafiła do programu „Państwo w państwie”. W studiu Polsatu suchej nitki na powiatowym inspektorze Małgorzacie Suchanowskiej nie zostawił występujący w charakterze eksperta prawnik.

– To, że sprawa trwa osiem lat, to jest porażka zarówno pani osobista, jak i urzędu, organu, który pani reprezentuje. Musi sobie pani to uświadomić. To jest absolutnie od początku do końca pani porażka – mówił prof. Maciej Rudnicki.

Prawnik odniósł się także do faktu, że sąd wymierzył PINB w Pajęcznie grzywnę w wysokości pięciu tysięcy złotych za bezczynność w przedmiotowej sprawie.

– Ja nie wiem czy ma pani świadomość tego, co będzie jak to orzeczenie się uprawomocni. Mianowicie to otwiera drogę inwestorowi do tego, żeby złożył skargę, zażądał w tej skardze kolejnej nałożenia kary. To z koli otwiera drogę do dwóch działań. Po pierwsze sąd może w tej sytuacji wydać orzeczenie zastępcze i po drugie inwestor może starać się o odszkodowanie. Zwracam uwagę na to, że maksymalna wysokość kary może sięgać dziesięciokrotności przeciętnego wynagrodzenia czyli może wynosić kolejną karę, która teoretycznie może być na organ nałożona, ona będzie nie pięć tysięcy, ale może być kilkadziesiąt tysięcy złotych i za to zapłacą podatnicy proszę pani – podnosił w programie Rudnicki.

Małgorzata Suchanowska z kolei podkreślała, że sprawa jest w organie odwoławczym a problem stanowi fakt, że inwestor odmawia udostępnienia obiektu w celu wykonania kolejnych pomiarów, do których inspektorat został zobowiązany przez organ wyższej instancji.

Niedługo po emisji programu okazało się jednak, że Marek Zawadzki nie będzie musiał walczyć z inspektoratem w Pajęcznie przez kolejne lata. Sprawę zakończył bowiem Wojewódzki Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Łodzi wydając dwie decyzje. Pierwsza to uchylenie decyzji PINB w Pajęcznie i umorzenie całego postępowania. Druga, to uchylenie własnej decyzji nakazującej uzupełnienie materiału dowodowego poprzez przeprowadzenie kolejnych oględzin spornego obiektu. Oznacza to, że Marek Zawadzki może z powodzeniem kontynuować prace w budynku, który od lat czeka na wykończenie. Obejdzie się także bez kolejnej kontroli.

Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Pajęcznie nie ma uwag do wydanej przez organ wyższej instancji decyzji. Odwołania od decyzji nie będzie.
– To jest organ drugiej instancji i organowi nadzoru pierwszej instancji nie przysługuje wniesienie odwołania, bo nie jest stroną postępowania – mówi Małgorzata Suchanowska i potwierdza, że ta decyzja kończy sprawę.

Na pytanie, czy wobec wydanej przez WINB decyzji, która pozwala inwestorowi kontynuować pracę, powiatowy inspektor nie ma sobie nic do zarzucenia, Suchanowska odsyła do Wojewódzkiego inspektoratu.
– Można zweryfikować tą decyzję, zapytać łódzkiego wojewódzkiego inspektora dlatego, że są w tej chwili obowiązujące przepisy prawo budowlane po zmianach. To nie jest nasza decyzja tylko organu drugiej instancji, to można ich zapytać dlaczego taka decyzja zapadła – sugeruje powiatowy inspektor dodając, że do chwili obecnej było dużo nowelizacji prawa budowlanego.

Co ciekawe jednak, w swojej decyzji wojewódzki inspektor wskazuje w swojej decyzji, że inwestor rzeczywiście dopuścił się odstępstw od projektu, jednak to, czy jest to zmiana istotna wymaga porównania funkcji, formy i konstrukcji, rozwiązań technicznych, czy zamierzonego sposobu użytkowania budynku w projekcie z rzeczywistym stanem robót. To zresztą, na co zwraca uwagę wojewódzki inspektor, podkreślały sądy obu instancji, które zajmowały się sprawą.

Mimo, że decyzja pozwalająca na dokończenie budowy uchyla wcześniejsze postanowienie PINB w Pajęcznie, Małgorzata Suchanowska zapewnia, że jest zadowolona z zakończenia sprawy.
– Jak najbardziej. Jest rozstrzygnięcie, jest zakończone postępowanie – mówi.

O ile to postępowanie zakończone jest, to pozostał jeszcze temat grzywny wymierzonej z tytułu bezczynności organu, gdyż powiatowa inspektor odwołała się od wyroku sądu.

Przypominamy, że w przedmiotowej sprawie, zanim usłyszała o niej cała Polska, Marek Zawadzki szukał pomocy w Starostwie Powiatowym w Pajęcznie składając skargi zarówno na działalność inspektora, jak i wobec braku odpowiedniej jego zdaniem reakcji, na samego starostę. Zawadzki chciał, by Jan Ryś wyciągnął konsekwencje służbowe wobec PINB. Starosta natomiast twierdził, że nie ma ku temu podstaw. Czy w świetle nowej decyzji i opinii prawnika, który podkreślał, że takie działanie inspektoratu może narazić go na dotkliwą karę finansową, coś zmieniło się w podejściu starosty? Czy zamierza wyciągnąć jakiekolwiek konsekwencje w związku z tym, że sprawa trwała tak długo, po czym okazało się, że inwestor może dalej budować?
– Tylko na wniosek wojewódzkiego inspektora – odpowiada Jan Ryś – Przegrałbym wszystko co możliwe z powiatowym inspektorem w tym względzie.

O ile starosta twierdzi, że sam działań podjąć nie może, o tyle rodzi się także pytanie, czy w trwającej osiem lat sprawie nie można dopatrzyć się działań inspektoratu, do których można mieć zastrzeżenie.
– Nie wiem – odpowiada starosta Ryś – Przypuszczam, że będzie kontrola ze strony wojewódzkiego inspektora i wyrazi swój stosunek na temat pracy powiatowego inspektora. Natomiast ja nie mam wglądu do dokumentów. Ona nie wydaje decyzji w imieniu starosty, tylko we własnym.

Starosta podkreśla także, że jeżeli PINB dostanie ostatecznie karę finansową, to obciąży ona budżet państwa, nie powiatu pajęczańskiego. Problem jednak w tym, że to i tak są pieniądze podatników, które wcale nie muszą być wydawane na płacenie kar.

O tym jednak, czy inspektor zapłaci jakąkolwiek karę zadecyduje sąd. Póki co najważniejsze, że Marek Zawadzki i jego rodzina mogą w spokoju zakończyć budowę. Tylko czy potrzeba było do tego ośmiu lat walki, straconych nerwów i interwencji mediów, w tym ogólnopolskich?

2 Comments

  1. A dzieje sie tak dlatego, poniewaz brakuje odpowiedzialnosci urzedniczej. dlaczego ja mam płacic za glupote PINBu czy jakiegos innego urzedu??? ona była uparta jak osioł to niech teraz płaci. piastowane stanowisko urzednicze POWINNO BYC obejmowane pod rygorem odpowiedzialnosci wlasnego majatku a nie podatników, ale zanim to sie w Polsce zmieni jeszcze sporo czasu minie i takie absurdy beda sie powtarzac nie raz czy dwa.

  2. Gdzie Starosta zwolni Inspektor przecież i córkę zatrudnił. Musiał by mamusię i córunię wywalić. A jak to one z PO mogłyby się poskarżyć do KE. A wszyscy wiemy że powiat pajęczno układami stoi