Jedni polegli, inni walczą dalej

15 lutego 2017
Comments off
1 876 Views

Ponad 130 wniosków o dofinansowanie na gospodarkę wodno-ściekową wpłynęło w ramach PROW. Pierwszy etap przebrnęło 83 wnioskodawców, ale już wiadomo, że nie dla wszystkich starczy pieniędzy. Zarówno wśród walczących dalej o pieniądze, jak i tych, którzy o dofinansowaniu już mogą zapomnieć znalazły się samorządy z naszego regionu

Wodociągi, oczyszczalnie ścieków, kanalizacja. To bolączki wielu samorządów. Zadania te wykonać trzeba, środków zewnętrznych, bez których jest to praktycznie niemożliwe natomiast ubywa. Maksymalna wysokość dofinansowania zadań z tego zakresu, jaką gminy mogły otrzymać w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich to dwa miliony złotych. Aby przejść pierwszy etap, czyli znaleźć się wśród 83 podmiotów, których wnioski będą dalej rozpatrywane trzeba było zdobyć 19 punktów na 30 możliwych. To jednak nadal nie gwarantuje dofinansowania. Kto może liczyć na pieniądze i zrealizowanie inwestycji?

Zwycięzca jest tylko jeden

Bezapelacyjnym zwycięzcą walki o dofinansowanie z PROW jest gmina Pątnów. Samorząd pod wodzą wójta Jacka Olczyka zdobył aż 28 i pół punktu na 30 możliwych. Niemałe znaczenie miał w tym przypadku fakt, że wniosek Pątnowa łączył zarówno zadania z zakresu gospodarki wodnej jak i  ściekowej.
-Gmina Pątnów złożyła wniosek na zadanie pn. „Rozbudowa gminnego systemu wodociągowego gminy Pątnów etap III oraz budowa przydomowych oczyszczalni ścieków”. Wniosek dotyczy rozbudowy gminnego systemu wodociągowego, mowa tutaj o rozbudowie sieci wodociągowej, robotach montażowych, budowie hydrantów do pojedynczych domów lub skupisk domów w takich miejscowościach jak Kamionka, Józefów, Strugi Pątnowskie, Bieniec wzdłuż rzeki, Kępowizna i Kałuże, mowa tutaj o ośrodku Warta, a także Madeły, gdzie należy wykonać przewiert pod rzeką Wartą – wyjaśnia wójt Jacek Olczyk.

Druga część wniosku to już gospodarka ściekowa. Gmina Pątnów co prawda w kanalizacje nie inwestuje, stawia jednak na przydomowe oczyszczalnie ścieków, których na terenie o rozproszonej zabudowie ma powstać dziewięć, ale i na tym nie koniec.
– Trzecia część inwestycji to wymiana zestawu hydroforowego w miejscowości Grębień. Chodzi o to, aby zapewnić odpowiednie ciśnienie dla bardziej odległych miejscowości jak Józefów, gdzie szczególnie w okresach letnich przy dużym poborze wody spada ciśnienie. Mam nadzieję, że te kłopoty dla mieszkańców wraz z tą inwestycją się zakończą – mówi Olczyk.

Realizację całej inwestycji założono na lata 2017 – 2019. Jej całkowity koszt trzy miliony złotych. Dofinansowanie, pozyskanie którego udaremnić mogłaby już chyba tylko jakaś straszna katastrofa to ponad milion 600 tysięcy złotych. Zarówno jednak całkowity koszt inwestycji, jak i wysokość dofinansowania zapewne po przetargach będą znacznie niższe.
– Bazujemy na dokumentacji, która została przygotowana jeszcze za wójta Smugowskiego dlatego nie było możliwości budowy większej ilości oczyszczalni przydomowych. Drugi etap systemu uzdatniania wody został zrealizowany w roku 2014. Mowa tu o budowie hydroforni w Pątnowie, która jest jedną z najbardziej nowoczesnych w powiecie. W związku z tą inwestycją dokumentacja została przedłużona o kolejne trzy lata do listopada 2017 roku i chcąc, żeby jej ważność była dalej zachowana, przystąpiliśmy do trzeciego etapu. Myślę, że inwestycję tę doceni szczególnie ta grupa mieszkańców, która nie posiadała bieżącej wody pod stałym ciśnieniem w swoich domostwach i korzystała ze studni  -wyjaśnia Jacek Olczyk.

Wójt przypomina także, że to nie pierwszy sukces gminy w zakresie pozyskiwania środków zewnętrznych.
-Trudno się nie cieszyć z tej najwyższej punktacji i pierwszego miejsca na liście. Po raz trzeci stajemy się liderem w ubieganiu o środki unijne w województwie łódzkim – przypomina Olczyk,

Wcześniej gmina Pątnów uzyskała, również z PROW, ponad dwa miliony 200 tysięcy na trzy gminne drogi o długości czterech kilometrów, oraz niemal pół miliona na drogę realizowaną wspólnie z powiatem wieluńskim. Innym sukcesem w pozyskiwaniu środków zewnętrznych było uzyskanie prawie miliona 400 tysięcy złotych na projekt „Nowoczesna edukacja w gminie Pątnów”.
Co takiego powoduje, że gmina, która do niedawna borykała się z poważnymi trudnościami teraz pełnymi garściami czerpie ze środków zewnętrznych?
– Zmienił się wójt, zmienił się sposób zarządzania, zmienili się także pracownicy  -twierdzi Jacek Olczyk. Włodarz podkreśla jednak, że za tym sukcesem stoi kilka osób.
– Gwarancją sukcesu jest dobrze napisany wniosek oraz praca zespołowa. Udało mi się stworzyć zespół specjalistów, którzy w Urzędzie Gminy pojawili się w ostatnich dwóch latach. Chcę zaznaczyć, że nie byli oni dotrudnieni, ale zastąpili innych pracowników. Mowa o sekretarz Beacie Marczak, inspektorze ds. zamówień publicznych i pozyskiwania środków unijnych Annie Pakule a także o inspektorze ds. inwestycji Łukaszu Bernasiu. Rzadko się wspomina o pracownikach merytorycznych, którzy pracują na sukces całej gminy i jej mieszkańców, tak więc niech ich nazwiska tutaj szczególnie rozbłysną – mówi włodarz.

Niewątpliwie dobry wniosek i zespół, który nad nim pracował to podstawa sukcesu, o tym jednak, że gmina uzyskała aż tyle punktów zadecydowało także kilka elementów, na które żaden zespół wpływu nie ma. Przykładowo  jednym z kryteriów była realizacja operacji na obszarach turystycznych doliny rzeki Warty, Pilicy lub Bzury, na czym skorzystała między innymi gmina Pątnów. . Dodatkowym „atutem” dla samorządów ubiegających się o pomoc finansową był na przykład procent skanalizowania gminy. Czym mniejszy, tym więcej punktów można było zdobyć. Na tym skorzystały także kolejne gminy, które znalazły się wysoko na liście. Pod uwagę brano także inne kryteria jak: gęstość zaludnienia, dochód podatkowy gminy; stopa bezrobocia w powiecie, realizacja operacji na terenie gminy gdzie jednolita część wód powierzchniowych zagrożona jest nieosiągnięciem celów środowiskowych, czy liczba ludności korzystająca z oczyszczalni.

Początek długiej drogi

Gminy, które do tej pory w temacie kanalizacji nie zrobiły praktycznie nic w końcu skorzystają z zewnętrznych środków. Co prawda nawet dwa miliony dla samorządów, które dopiero raczkują, jeżeli chodzi o kanalizowanie gminy to niewiele, ale przynajmniej od czegoś można zacząć. Wśród takich gmin są Siemkowice, władze których pokładały wielkie nadzieje w swoim projekcie. Jak się okazało całkiem słusznie, bowiem wniosek Siemkowic znalazł się na czwartym miejscu listy zdobywając aż 26 punktów. To z kolei powoduje, że wójt Zofia Kotynia może już spokojnie myśleć o rozpoczęciu kanalizowania gminy nie martwiąc się skąd wziąć na to pieniądze.
– Cieszymy się bardzo z pozytywnej  oceny naszego wniosku, a  czwarte miejsce na liście rankingowej złożonych wniosków tym bardziej cieszy. To dla mnie i  pracowników  Urzędu pełna satysfakcja – komentuje Zofia Kotynia.

W Siemkowicach w ramach zadania, na które gmina otrzyma dofinansowanie ma powstać mechaniczno – biologiczna oczyszczalnia ścieków. Całość inwestycji opiewa na ponad cztery miliony złotych. Dofinansowanie, o które starały się władze to równe dwa miliony.
– Nie da się ukryć, że nawet przy dofinansowaniu dwóch milionów złotych, gmina będzie musiała wyłożyć na ten cel bardzo dużo środków własnych – zauważa wójt Kotynia.

Powody do radości ma też borykająca się ze sporymi problemami związanymi z gospodarką wodno-ściekową gmina Kiełczygłów. Wójt Kazimierz Jędrzejski o sukcesie, jaki udało się osiągnąć miał okazję poinformować w trakcie sesji rady gminy. Włodarz podkreślał przy tym, że Kiełczygłów nie miał możliwości pozyskać chociażby punktów za rzekę mimo tego jednak zajął wysokie miejsce. Wniosek oceniony na 24 punkty znalazł się na 27 pozycji. Oznacza to, że wójt także może być spokojny o pieniądze na realizacje przedsięwzięcia, które jest priorytetem dla korzystającej z kilku obcych oczyszczalni gminy.
– Po przerwie – mówił na ostatniej sesji rady gminy Kazimierz Jędrzejski – trochę się te nastroje poprawiły. Mnie bardzo. Myślę, że państwu też.

Włodarz nie krył zadowolenia z wyniku. Podkreślał jednak, że wpływ na jego osiągnięcie miały także konkretne działania podjęte wcześniej
– Uzyskaliśmy 24 punkty. To jest bardzo dobry wynik. Zaważyła tutaj nasza sytuacja w jakiej jesteśmy, stopień bezrobocia w skali powiatu, ale też zabiegi gminy, które we wniosku były również ujęte i wyszczególnione. Brane było pod uwagę również pokrycie dostępem do Internetu całej gminy, ta operacja nam tutaj też pomogła, że mamy Internet w ramach tego wielkiego projektu, w który weszliśmy. Również wymiana rur azbestowo – cementowych przy tej operacji jest wyżej punktowana i wiele innych, które pozwoliły nam tą notę uzyskać – wyjaśniał Jędrzejski.

Wójt podkreślał jednak, że to nie koniec walki o pieniądze.
-Na pracownikach gminy, na mnie spoczywać będzie obowiązek, żeby załączniki jeszcze właściwie poprzeglądać. Między innymi plan odnowy miejscowości Kiełczygłów jest załącznikiem jako dokument strategiczny i wiele innych, żeby ta ocena administracyjna nie pogorszyła naszej sytuacji. Wówczas mamy pewność, że otrzymamy dotację w kwocie milion 999 tysięcy 234 złote – mówił włodarz Kiełczygłowa.

Nie ważne miejsce, ważna pewność

Kolejne gminy z regionu, które mogą być spokojne o dofinansowanie uzyskały po 23 punkty i zajęły kolejno miejsca od 32 do 34. Inwestycje przy udziale zewnętrznych środków realizować będą Sokolniki, Nowa Brzeźnica i Łubnice.
– Po tylu latach posuchy zaczniemy w końcu inwestować w kanalizację dlatego cieszy nas ta pozycja 32 dość wysoka. Myślę, że dalsza ocena sprawi to, że to dofinansowanie dostaniemy – mówi Sylwester Skrzypek, wójt Sokolnik. Jak wyjaśnia włodarz, to pierwsza tego typu inwestycja na terenie gminy. Wynika to z faktu, że w Sokolnikach realizowano wcześniej program naprawczy, który, podobnie jak w przypadku gminy Pątnów, nie pozwalał na sięganie po środki zewnętrzne.

Wójt podkreśla, że pracownicy urzędu solidnie przyłożyli się do pracy nad wnioskiem o dofinansowanie analizując możliwe do uzyskania punkty.

– Musimy wymieniać wodociągi, to  były te sytuacje sprzyjające, pozwoliły na uzyskanie odpowiedniej ilości punktów. Lokalizacja gminy Sokolniki, za co tez są punkty, które szczęśliwie wpadły. Natomiast te pozostałe to też kwestia dostosowania w niektórych przypadkach dokumentacji po to, żeby można było sięgnąć po te środki. Wiemy, że jest ich dla gmin bardzo mało i niekiedy te wnioski są tak konstruowane, żeby można było z tych środków skorzystać – mówi Skrzypek.

Zadowolenia nie kryje także wójt Nowej Brzeźnicy, który podkreśla, że ważniejszym niż zajęcie wysokiego 34 miejsca, jest dla niego fakt, że gmina znalazła się w podstawowej części stawki.

– Walczyłem o to jak tylko mogłem – mówi Jacek Jarząbek.

Wniosek Nowej Brzeźnicy  był kompleksowy, dlatego też mógł uzyskać większą ilość punktów niż te, które dotyczyły tylko kanalizacji, lub tylko wodociągów.
– Ten jeden punkt nam zginął ze względu na ilość osób bezrobotnych, chociaż nie wiem co ma oczyszczalnia ścieków do bezrobotnych, ale ze względu na to, że powiat pajęczański ma niższą od województwa ten jedne punkt nam nie doszedł – mówi włodarz i dodaje, że był to najsłabszy element wniosku. Włodarz zaznacza przy tym, że inwestycja, jaka będzie przeprowadzona na terenie Nowej Brzeźnicy jest dość nietypowa.

– Nie mamy dokumentacji pełnej oczyszczalni i to bym powiedział jest troszkę innowacyjna rzecz ze względu na to, że nasza oczyszczalnia ścieków nie będzie podłączana do kanalizacji. Idziemy w kierunku takim, gdzie jest bardzo dużo problemów, gminy się zadłużają nie wiadomo gdzie, jeśli muszą dodatkowo zrobić kanalizację. Chodzi o prawa wszystkich terenów, musi być efekt ekologiczny czyli podłączenie minimum 90 procent  – mówi Jarząbek i dodaje, że skanalizowanie miejscowości byłoby trudnym zadaniem ze względu na charakterystykę terenu gminy.
– U mnie najlepiej, jakby kanalizacja szła nad domami z pompami, ze wszystkim. Udało mi się zrobić tak zwaną ciężką oczyszczalnię ścieków, to znaczy na zasadzie ścieków przemysłowych. Jest ona kompaktowa, bo takie zasady sobie zrobiłem, że w każdej chwili, jeżeli dołożę dwa reaktory, które mniej więcej będą kosztowały 300 tysięcy złotych, mogę zwiększyć dostępność tej oczyszczalni ścieków o sto procent. Ona jest składana z pewnych elementów, ale na bazie bardzo sprawdzonych technologii – wyjaśnia.

Wójt zakłada, że nieczystości od mieszkańców odbierać będą zewnętrzne firmy. Gmina jednak musi zabezpieczyć się na wypadek, gdyby niektórzy mieszkańcy byli oporni.

– W projekcie mamy również beczkę asenizacyjną z ciągnikiem i następny ciągnik z przyczepą, żeby niezależnie odbierać od tych mieszkańców, którzy by nie chcieli. Na wójtach i na gminach spoczywa dopełnienie pełnego obowiązku do 2022 roku jak się nie mylę w dyrektywach unijnych, że musimy nie tylko skontrolować już teraz, ale gdyby ktoś nie chciał, albo miał, to wtedy musimy za niego to zrobić i go obciążyć – mówi Jacek Jarząbek i dodaje, że w razie potrzeby jest w stanie nawet przenieść oczyszczalnię w inne miejsce. Wójt Nowej Brzeźnicy podkreśla przy tym, że gmina podjęła wcześniej szereg działań zmierzających do pozyskania zewnętrznych środków.

– Podałbym się do dymisji, gdybyśmy tego nie dostali – podsumowuje.

Osjaków z kolejnym sukcesem

Czym dalej na liście, tym mniejsze szanse na pozyskanie pieniędzy. Dalej o pieniądze walczą aż 83 podmioty, jednak wiadomo, że nie wszyscy dostaną dofinansowanie, mimo że znaleźli się na liście. To dlatego, że wnioskodawcy znajdują się wśród tych, którzy zmieścili się w grupie objętej 150 procentowym limitem środków na gospodarkę wodno-sciekową. Jedna trzecia z nich będzie więc musiała obejść się smakiem.

Spośród samorządów z naszego regionu na jednym z ostatnich bezpiecznych miejsc znalazła się gmina Osjaków, dla której inwestycja w kanalizację czy wodociągi to nic nowego. Samorząd regularnie korzysta z zewnętrznych środków i władze Osjakowa mają z czego się cieszyć, bowiem mogą kontynuować działania. Wniosek Osjakowa znalazł się na 49 miejscu.
– Daje nam to możliwość dofinansowania i bardzo się z tego powodu cieszę, ponieważ dwie bardzo ważne, duże inwestycje zostaną zrealizowane czyli kanalizacja w Nowej Wsi i stacja uzdatniania wody – mówi wójt Jarosław Trojan.
– Zwłaszcza ta stacja mnie cieszy, bo mielibyśmy praktycznie wszystkie trzy stacje uzdatniania wody zmodernizowane na poziom XXI wieku – dodaje.

Jakie były mocne środki wniosku gminy Osjaków? Przede wszystkim wniosek dotyczył łącznie gospodarki wodno-kanalizacyjnej, nie zaś tylko jednego elementu. Elementami, które nie sprzyjały gminie były na przykład poziom bezrobocia, czy dochód na mieszkańca.
-Mam nadzieję, że na etapie oceny formalnej wszystko będzie w porządku i dzięki temu będziemy mogli podpisać umowę i rozpocząć jeszcze w tym roku realizację. Bardzo na to zresztą liczę zwłaszcza, że stacja uzdatniania wody w Drobnicach wymaga pilnej modernizacji – podkreśla wójt Osjakowa.

Nadzieja jest, ale szanse małe

Kolejne gminy z naszego regionu znalazły się na odleglejszych pozycjach, choć mieszczą się w 83, których wnioski będą przechodzić dalszą weryfikację. Problem w tym, że muszą czekać i liczyć na to, że jakieś pieniądze dla nich zostaną. Szansę ma Lututów, który znalazł się na 63 pozycji. Nadzieje mogą mieć władze Skomlina, który zajął 66 miejsce, oraz Ostrówka, Konopnicy (odpowiednio 68 i 69 miejsce). Teoretycznie szansę na dofinansowanie ma też gmina Czastary, jednak 81 miejsce i 19 zdobytych punktów nie napawa optymizmem.

Optymizmem nie tryska wójt Ostrówka, który po wstępnych obliczeniach doszedł do wniosku, że szanse na pozyskanie pieniędzy są raczej marne.
– kontrola administracyjna będzie polegała na tym, żeby sprawdzić jeszcze te wnioski dokładnie i może któryś wypadnie – mówi Ryszard Turek.
-Ale nie wypadnie na 20 milionów – dodaje.
Szansy można upatrywać jeszcze w tym, że kwoty potrzebne na inwestycje po przetargach będą niższe, więc pieniędzy w budżecie województwa może zostać. Czy skorzystają na nich kolejne na liście gminy? Tego z całą pewnością stwierdzić jeszcze nie można.
– Mnie to martwi, bo też chcieliśmy coś w tym kierunku robić a widzę, że jest blokada dla takich ubogich gmin, które mają mniejsze zagęszczenie mieszkańców. Na niekorzyść działało w naszym przypadku powiązanie gospodarki wodnej z gospodarka ściekową. Mieliśmy punkty za niski wskaźnik zagęszczenia kanalizacji, ale były też punkty, jeżeli był niski wskaźnik gospodarki wodnej, czyli przyłączy. My mamy natomiast prawie sto procent wykazane – wyjaśnia Turek.

Jeżeli pieniądze rzeczywiście nie trafią do gminy Ostrówek, to powodzenie całej inwestycji stanie pod znakiem zapytania. Włodarz nie widzi na chwilę obecną możliwości pozyskania pieniędzy z innego źródła. Pozostaje więc czekać i liczyć na to, że z ogólnej puli coś jeszcze zostanie, choć szanse wydaja się niewielkie.

Płacą „frycowe” za to, że coś zrobili

O ile wymienione wyżej samorządy mogą jeszcze z nadzieją czekać na weryfikacje złożonych wniosków, o tyle nie brakuje w regionie takich, które mimo że gospodarka wodno-ściekowa leży im na sercu, muszą już pożegnać się z zewnętrznymi środkami. W takiej sytuacji znalazła się gmina Galewice, wniosek której zajął dopiero 86 miejsce.
– Myślę, że zadecydowało przede wszystkim to, że złożono dużo wniosków i ktoś w tej punktacji jest lepszy, ktoś jest słabszy – wyjaśnia przyczynę porażki w wyścigu po dofinansowanie wójt Galewic Marian Wojcieszak. Włodarz nie ukrywa jednak, że kryteria przyznawania punktów także miały wpływ na szanse pozyskania pieniędzy.
– Liczba mieszkańców na kilometr kwadratowy, dochód na jednego mieszkańca, następnie bezrobocie, to wydaje mi się śmieszne – podsumowuje Wojcieszak.

Wójt przyznaje, że nie wierzy, że w razie, gdy w budżecie województwa zostaną pieniądze, będzie ogłoszony drugi nabór. Włodarza Galewic dziwi także fakt, że ograniczona została możliwość składania wniosków opiewających na wyższe kwoty.
– Zawsze tacy beneficjenci byli promowani, którzy dokładają więcej. Tutaj ustalono limit i wniosek na trzy miliony sto, wskaźnikiem procentowym wyliczono dwa miliony dotacji i finał. Myślę, że ktoś albo na matematyce się nie zna albo nie umie zainspirować tych, którzy chcą więcej wydać – mówi Marian Wojcieszak.

Z szansą na pieniądze pożegna się tez gmina Sulmierzyce, która mimo kompleksowego wniosku uzyskała zaledwie 15 punktów, co dało jej 110 pozycję na liście. Władze nie są jednak zaskoczone tym faktem. Jak wyjaśnia wójt, znając kryteria przyznawania punktów trudno było spodziewać się wysokiego miejsca. Władze liczyły jedynie na to, że zainteresowanie programem będzie mniejsze i w związku z tym pojawi się szansa na uzyskanie dofinansowania. Tak się jednak nie stało. Co „załatwiło” wniosek Sulmierzyc? Chociażby dochody na mieszkańca, które im wyższe, tym mniej punktów można zdobyć. To natomiast skazuje na porażkę bogatsze samorządy. Do tego dochodzi oczywiście wskaźnik bezrobocia, czy procent skanalizowania, czy wodociągowania gminy. Brak dofinansowania nie oznacza jednak, że przebudowa oczyszczalni ścieków w Sulmierzycach idzie w zapomnienie.
– W związku z faktem, iż inwestycja mająca na celu przebudowę oczyszczalni ścieków w Sulmierzycach ma ogromne znaczenie dla dużej części mieszkańców zadanie będzie realizowane w terminie późniejszym. W przypadku możliwości aplikowania o środki zewnętrzne ponownie zostanie złożony wniosek o dofinansowanie. Sytuacja dotycząca funduszy europejskich jest bardzo dynamiczna, a w obecnej chwili jesteśmy pod względem formalny przygotowani do aplikowania o środki – zapewnia Gabriel Orzeszek, wójt Sulmierzyc. Włodarz uważa także, że przewaga innych samorządów wynika tylko i wyłącznie z ustalonych kryteriów.

Na dofinansowanie nie załapie się także Mokrsko, które znalazło się na 112 miejscu na liście. Wójt Tomasz Kącki także wskazuje na punktację, jako przyczynę porażki w staraniach o środki zewnętrzne.
– Złożyliśmy wniosek związany tylko z wodociągami. Chcemy zrobić pełny remont stacji uzdatniania wody w Ożarowie. Gdyby było coś o kanalizacji, byłoby parę punktów więcej, ale tu znowu jest ograniczenie wysokości pieniędzy, które możemy dostać do dwóch milionów – mówi Kącki. Włodarz podkreśla także, że na niekorzyść wniosku wpłynął fakt, że gmina wcześniej inwestowała już w wodociągi,
– U nas zwodociągowanie jest duże, to co ma to ze stacją uzdatniania wody wspólnego? Ale my za to płacimy. Niektóre gminy teraz płacą frycowe za to, że wcześniej coś robiły – komentuje wójt Mokrska.

Listę wniosków zamyka gmina Łanięta, która zdobyła 12 punktów. Tyle samo uzyskała sklasyfikowana na 123 pozycji Gmina i Miasto Pajęczno, co oznacza, że może zapomnieć o środkach z PROW.

Comments are closed.