Sołtys z zamiłowania

15 lutego 2017
Comments off
413 Views

Sołtysem Chorzewa jest Agnieszka Dubińska. Osoba niewątpliwie aktywna, otwarta na inicjatywy społeczności. Mobilizuje mieszkańców do działania. Zawsze dba o rzetelny przepływ informacji. Mocno zaangażowana w problemy okolicy.

Chorzew to mała miejscowość, która powstała ok. XII wieku. Nazwa najprawdopodobniej pochodzi od tego, że dawniej ludzie tam masowo chorowali. To oczywiście zamierzchłe czasy, dziś jest zupełnie inaczej. Wieś ciągle się rozbudowuje i przyciąga miłym i spokojnym klimatem.  Obecnie mieszka w niej 651  osób w 187 gospodarstwach domowych.  Zmienia się to, ponieważ ciągle przybywa nowych mieszkańców, ku wielkiemu zadowoleniu przedstawicielki lokalnej społeczności.
Zostać sołtysem próbowała wiele lat wcześniej, ale zrealizowała je dopiero sześc lat temu. Postanowiła spróbować w 2011 r. Na zebraniu sołeckim pojawiło się ponad siedemdziesiąt osób. Została wybrana większością głosów.
– Chciałam być sołtysem od dawna lubię się udzielać społecznie. Lubię pomagać, występować, trochę szwankuje mi zdrowie, ale mimo wszystko odpowiada mi to. Dla mnie jest to bardzo miłe – mówi Agnieszka Dubińska.
W trakcie swoich kadencji wraz z radą sołecką i grupą osób wspierających realizuje mandat zaufania jakim została obdarzona. Ciągle działa na rzecz wioski i jej społeczności.
Na pytanie czy spełnia się na tyn stanowisku stwierdziła, że to pytanie jest bardziej skierowane do mieszkańców. Wypełnia funkcje najlepiej jak potrafi, ale też wie zawsze znajdzie się ktoś komu może coś nie odpowiadać.
– Moim obowiązkiem jest rozniesienie nakazów płatniczych na przełomie lutego marca. Jakiekolwiek kurendy i wiadomości które przekazuje nam gmina, mam obowiązek przekazać je mieszkańcom. Osobiście mam taką tendencję i z góry za to dziękuję, że jak jest coś bardzo ważnego to proszę księdza żeby to przeczytał. A jeśli ktoś przyjdzie ze sprawą czy problemem, moim obowiązkiem jest te sugestie przekazać do Urzędu Gminy – referuje sołtyska.
Ubolewa  ogromnie nad brakiem funduszu sołeckiego. Kiedy istniał, był bardzo się przydatny. Fundusze przeznaczane były do szkoły na pomoce dydaktyczne i do straży na remont i zakup naczyń oraz  drzwi. Były one wykorzystywane również na oczyszczanie rowów melioracyjnych, oraz budowę placu parkingowego.
– Nie ustalałam tego ja, tylko na zebraniu było glosowanie i ustalaliśmy na co je wydać. Wcześniej były wydawane na plac zabaw dla dzieci za remizą, bądź boisko koło szkoły, albo wykonanie dokumentacji i budowę ogrodzenia przy cmentarzu. Mamy też kafejkę internetową – wylicza Dubińska.
Przedstawicielkę społeczności wiejskiej  cieszy również fakt, że w tym roku Ochotnicza Straż Pożarna dostała nowy wóz strażacki, który zakupiony został z ogromną pomocą Urzędu Gminy.
Pojazd wyposażony jest w specjalistyczny sprzęt i zrobił duże wrażenie na mieszkańcach. Nowy wóz pozwoli poprawić efektywność działań strażaków i przełoży się na szybszą interwencję w sytuacjach zagrożenia. Maszyna warta ponad 700 tys, to niewątpliwy powód do dumy.
– Bardzo bym też chciała, żeby wszyscy mieli chodniki. Za torami nie ma ich wcale, a tam też są dzieci i naprawdę by się przydały. Światła nie ma w niektórych miejscach. Wnioskowaliśmy już wcześniej o to w gminie. Ale wiadomo nie wszystko od razu. Musimy trochę poczekać – rozprawia sołtyska.
W kwietniu jak się ociepli będzie chciała zrobić zebranie. Ale wcześniej będzie roznosić nakazy płatnicze, to jak sama mówi.
– Też sporo się dowiem, bo wtedy najwięcej się rozmawia i dowiaduje czego jeszcze mieszkańcy oczekują. Z każdym będę się widziała. Tak dla żartu, w tym czasie moje dzieci zawsze się śmieją, że jak wtedy wychodzę to ginę na cały dzień.
O ile w Chorzewie jest zabytkowa stacja kolejowa z 1931 roku, to niestety nie zatrzymują się tam żadne pociągi pasażerskie. Swojego czasu była poważną stacją węzłową łączącą Śląsk z Trójmiastem. Składy osobowe zawieszone są już od kilku lat. Teraz kursują tylko pociągi towarowe. Sołtyska już wie jaki pociąg jedzie i gdzie.
– Hałas nie przeszkadza, bo jest to kwestia przyzwyczajenia. Jak jeździły pasażerskie to tutaj było życie. Zawsze się coś działo – wspomina.
Zaznacza, że współpraca z urzędem gminy układa się dobrze. O co nie poprosi to w miarę możliwości jest załatwiane. Ze strażakami również. Jeśli trzeba to się wspólnie dogadują. Każde spotkanie sołeckie odbywa się właśnie na salo OSP.  W razie potrzeby wystarczy się skrzyknąć i już wszystko staje się jasne.
Jest osobą otwartą, lubi porozmawiać, podyskutować. Uważa, że problemy domowe zostawia w domu, a jak się wychodzi do ludzi to jest inna rzecz i wtedy trzeba być zaangażowanym i koniec.
Prywatnie jest pełnoetatową gospodynią domową. Uwielbia gotować i piec ciasta. Jej popisowym ciastem jest sernik i krówka. Z dań gorących najbardziej uwielbia ponadczasowy rosół.
Mieszka w wielopokoleniowej rodzinie. W jednym gospodarstwie, ale w dwóch innych domach jest z mężem, trójką dzieci, zięciem, swoimi teściami oraz najlepszą pod słońcem wnuczką. Bardzo sobie chwali miejscowość w której mieszka i uważa ją za bardzo atrakcyjną, a swoją ulicę najbardziej. Bardzo lubi rzeźby, których ma mnóstwo w swoim domu. Ma jedno osobiste marzenie, aby podleczyć kręgosłup jakoś dalej zdrowie dopisywało.
Cały czas bierze czynny udział w życiu społecznym mieszkańców swojej wsi. Współpracuje z Urzędem Gminy, oraz radnymi. Zawsze uczestniczy w zebraniach wiejskich, zebraniach OSP. W czasie swojego sołtysowania tylko jeden raz nie odmeldowała się na sesji.
– W miarę możliwości udzielam pomocy oraz wszystkich informacji mieszkańcom i uważam współpracę za owocną. Chciałabym aby wioska się rozwijała, żeby były spotkania integracyjne, żeby ludzie się jednoczyli. A jeśli chodzi o plany na kolejną kadencję sołtysa to ciężko powiedzieć co będzie za dwa lata – podsumowała Agnieszka Dubińska.

Comments are closed.