W poszukiwaniu… dziury w całym

15 lutego 2017
Comments off
806 Views

Pouczanie projektanta i krytyka inwestycji, na którą gmina pozyskała niemałe pieniądze . Tak wyglądała ostatnia sesja w Kiełczygłowie. Czy radnych nic już nie zadowoli?

Informacja, jaką miał możliwość przekazać na sesji Wójt Gminy Kiełczygłów powinna cieszyć. Zaraz po wznowieniu obrad po przerwie Kazimierz Jędrzejski oznajmił radzie, że są już listy ustalające kolejność przysługiwania pomocy na zadania z zakresu gospodarki wodno-kanalizacyjnej w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich. Wnioski na dofinansowanie, którego maksymalna wartość może wynieść dwa miliony złotych złożyło 131 podmiotów (o czym szerzej piszemy na str. 16, 17). Wójt oznajmił, że gmina Kiełczygłów znalazła się na 27 miejscu zdobywając łącznie 24 punkty na 30 możliwych. Oznacza to, że praktycznie nic nie jest już w stanie przeszkodzić w realizacji inwestycji polegającej na budowie oczyszczalni, sieci kanalizacji sanitarnej i wymianie rur azbestowo-cementowych w sieci wodociągowej.

To dla gminy bardzo dobra wiadomość, bowiem nie jest tajemnicą, że z gospodarką ściekową samorząd miał niemały problem. Przypominamy, że ścieki lądowały na gminnej działce. Później pozwolenie wodno-prawne na takie działanie zostało cofnięte. Gmina musiała ponieść więc koszty wywożenia nieczystości do oczyszczalni na terenie innych samorządów. Oczyszczalnia jest więc w Kiełczygłowie nie tylko inwestycją potrzebną, ale wręcz niezbędną. Środki zewnętrzne, których otrzymanie jest dla gminy praktycznie tylko formalnością z racji zajęcia tak wysokiego miejsca na liście, pozwolą na rozwiązanie problemu. Oczywiście w dłuższej perspektywie.

Trudno więc dziwić się, że po przekazaniu informacji wójt nagrodzony został brawami. Jest to niewątpliwie sukces gminy. Sukces, nad osiągnięciem którego trzeba było się sporo napracować.


Nie każdy jednak z sukcesu potrafi się cieszyć. Opozycja nie mogła sobie odpuścić, żeby nie dorzucić swoich „trzech groszy”. Uwagi zgłaszał tradycyjnie Maciej Mielczarek, który sugerował, że radni powinni mieć możliwość spotkania się z projektantem oczyszczalni, aby móc dopytać o techniczne szczegóły inwestycji. O ile nad zasadnością tej sugestii zastanowić się można, o tyle dalsza dyskusja na temat inwestycji spowodowała jedynie, że pozytywny nastrój zaczął się ulatniać.

Okazuje się, że budowa oczyszczalni może wywoływać nie tylko pozytywne emocje, o czym mówiła Halina Iskra.
– Mieszkańcy są zaniepokojeni ta inwestycją, oczyszczalnią ścieków dlatego, że obejmuje dość mały zakres. To jest ulica Piotrkowska, część ulicy Tysiąclecia – mówiła radna podkreślając, że część ulic nie jest ujęta w projekcie.
-Jak sobie technicznie państwo wyobrażacie rozwiązanie tego problemu? Kopanie tego jeszcze raz? Co z chodnikami tam, gdzie będą te rury wkopane? Bo nic nie mówi się właśnie o chodnikach, czy wzięliście to państwo pod uwagę, że te chodniki, płyty stare betonowe w większości, zrujnowane i co wtedy? – dopytywała Iskra.

Problem chodników oczywiście wzięty pod uwagę został. Trudno chyba wyobrazić sobie bowiem, że wykonawca kładzie kanalizację i zostawia dziury w ziemi, zwija asfalt, czy zabiera do domu płyty chodnikowe i zostawia miejscowość na pastwę losu. Standardem jest, co zresztą widać na przykładzie innych gmin, że po zakończeniu prac chodniki i drogi muszą być pozostawione w stanie nie gorszym, niż przed ich rozpoczęciem.
Do tematu „pominięcia” niektórych ulic odniósł się sekretarz gminy. Jak wyjaśniał Marek Kula, opracowując wniosek o dofinansowanie trzeba było oprzeć się na stosownym rozporządzeniu ministra rolnictwa i rozwoju wsi, które określa konkretne procenty kosztów kwalifikowanych, o jakie może ubiegać się składający wniosek, oraz konkretną kwotę ewentualnego dofinansowania.
– Suma kosztów kwalifikowanych nie może przekroczyć kwoty jednego miliona euro w przeliczeniu na złote według średniego kursu walut obcych Narodowego Banku Polskiego, więc reasumując nasz wniosek o dofinansowanie nie może przekroczyć trzech milionów 143 tysięcy złotych – wyjaśniał Marek Kula. Mimo, że sekretarz wyjaśniał problem także na komisjach, do radnych najwyraźniej nie dotarło.
– Wszystko rozumiem, tylko jaki jest sens pozostawiania tych domów i w jakiej perspektywie czasowej te budynki zostaną podłączone do tej oczyszczalni – drążyła Halina Iskra.

Głos w końcu zabrał wójt Kiełczygłowa.
– Są ramy graniczne, gdzie nie możemy wyjść poza te 63 procent i dlatego taki zakres ustalił projektant, żebyśmy się w tym zmieścili, bo nasz wniosek by w ogóle nie został rozpatrzony. Należało wybrać optymalny, najbardziej uzasadniony przebieg kanalizacji. Musicie państwo przyznać, że on ma rację bytu, ponieważ nie mogliśmy tez zostawić budynków użyteczności publicznej typu ośrodek zdrowia, czy budynek urzędu gminy, szkoły. Musieliśmy wejść na ulicę tysiąclecia. Są to krótkie ulice, ja zdaje sobie sprawę, jest tam kilkanaście domów razem. Z pewnością będziemy to realizować w następnym etapie – tłumaczył Kazimierz Jędrzejski. Wyjaśniając jeszcze prościej, w projekcie nie mogło znaleźć się podłączenie większej liczby użytkowników, bo koszty inwestycji byłyby zbyt duże, aby pozyskać dofinansowanie.

Dalsze wątpliwości miał także Maciej Mielczarek.
– Mamy zrobić tych oczyszczalni takich kilka. Ile? – pytał.

Wójt podkreślał jednak, że radny mówi o bardzo odległej przyszłości.

– Nie rozważajmy perspektyw. Pan mówi o latach, gdzie będziemy mieć wszyscy bardzo siwe brody. My się skupiamy na aglomeracji Kiełczygłowa i takie się buduje oczyszczalnie dla takich miejscowości. Przyszłościowo Chorzew, przyszłościowo strona północna – wyjaśniał Jędrzejski, na tym jednak dyskusja się nie zakończyła.

Mielczarek podnosił, że do oczyszczalni w Chorzewie będzie trzeba w przyszłości podłączyć także sąsiednie miejscowości.

– Czy projektant wziął to pod rozwagę? – pytał. Radny chciał także dowiedzieć się, czy przekroje rur, jakie zaprojektowano są wystarczające.
– Projektant z uprawnieniami, który przebudował pół łódzkiego i Łodzi z 35-letnim bodajże stażem pracy i wy chcecie tą panią uczyć projektowania? Zastanówcie się. Proszę mi powiedzieć od czego pani może być? Oczywiście od ilości posesji, od przyłączy, od ilości zużytej wody, jeszcze wody inwentarskiej, nawet wody zużytej do mycia samochodu. Stąd to się bierze i stąd wynika nominalne zapotrzebowanie później – wyjaśniał Kazimierz Jędrzejski. Wójt tłumaczył radnym także, że skoro taki przekrój rur, jak w projekcie, sprawdza się na osiedlach w Łodzi przy wysokich budynkach, to jak najbardziej sprawdzi się w przypadku zabudowy Kiełczygłowa.

Radni wątpliwości mieli więcej. Maciej Mielczarek krytykował samą lokalizacje projektowanej oczyszczalni. Obrady trwały łącznie blisko pięć godzin. Czy wątpliwości radnych zostały rozwiane? Można tylko mieć taką nadzieję. Ostatecznie jednak zarówno rada, jak i władze gminy powinny mimo wszystko wyjść z sesji zadowolone, bowiem najważniejsze, że wyczekiwana inwestycja w końcu stanie się faktem.

***

Krytyka jest wskazana, jeżeli jest konstruktywna. Dlatego też obecność opozycji w radzie jest potrzebna, ale chyba nie w takiej formie. O ile po przekazaniu przez wójta Jędrzejskiego ręce składały się do oklasków, o tyle po uwagach niektórych radnych po prostu opadały. Naprawdę nie trzeba wiele pracy, aby dowiedzieć się jak wygląda wykonywanie kanalizacji. Po prostu trzeba chcieć i poszukać informacji. Kwestionowanie wiedzy projektanta natomiast woła o pomstę do nieba. Zastanawiam się także, czy radni w ogóle słuchają tego, co przekazuje im wójt czy sekretarz. Ile razy można w końcu wyjaśniać, że gmina kanalizacje musi wykonywać „małymi kroczkami” i nie może jednorazowo podłączyć większej ilości mieszkańców? Jak widać, można wielokrotnie. Po ostatniej sesji podziwiam spokój wójta, czy pracowników urzędu, bo ja bym chyba nie wytrzymał. Drodzy radni, nie jestem zwolennikiem przyklaskiwania władzy w każdej możliwej sytuacji. Kiedy jednak osiąga sukces to nie widzę sensu szukania dziury w całym. Tracicie wiarygodność jako opozycja takimi zachowaniami. Tak trudno zamiast krytykować powiedzieć „dałeś radę gospodarzu, dobra robota”? Bo prawda jest taka, że to jest dobra robota. Mimo, że sam niejednokrotnie z wójtem się nie zgadzam, teraz do oklasków, które otrzymał w pełni się przyłączam. Gratuluję sukcesu i życzę kolejnych.

Comments are closed.