Wie doskonale co dzieje się w gminie

21 lutego 2017
Comments off
433 Views

Funkcję sołtysa pełni już czternaście lat. Do kandydowania namówiła ją rodzina. Doskonale pamięta pierwsze spotkanie sołeckie na którym została wybrana. Było na nim sporo mieszkańców i trzech kandydatów do roli sołtysa.


– Udało mi się wygrać większością głosów. Było na nim stu dwudziestu czterech mieszkańców, a ja otrzymałam ponad pięćdziesiąt głosów. Bardzo się bałam, bo różnie bywa na wyborach. Ale byłam mile zaskoczona – mówi Grażyna Szataniak.
W czasie wyborów na drugą kadencję miała rywalkę, która w trakcie się wycofała, w kolejnych już nie było chętnych, więc przechodziła płynnie na następną.
Zawsze miała kontakt z ludźmi i szybko się przystosowuje do nowych warunków. Zna wielu ludzi, nie tylko w swoim sołectwie.
Do obowiązków sołtysa należy przede wszystkim roznoszenie nakazów, zbieranie podatku.
W sołectwie Rząśnia stałych  mieszkańców łącznie z przebywającymi tymczasowo zamieszkałych jest 1050 osób. Do każdego z 330 domów w sołectwie sołtys Grażyna Szataniak musi dotrzeć osobiście i przekazać informacje mieszkańcom. Uczestniczy sumiennie we wszystkich sesjach i wie doskonale co dzieje się w gminie.
–  Informacje staram się na bieżąco mieszkańcom przekazywać. Jeśli nie dotrę osobiście to dzwonię. Od kilku lat urząd funduje całej gminie kalendarze z naszym logo, z zaznaczeniem terminów odbioru śmieci w poszczególnych wioskach. U siebie mam ich ponad trzysta i też aktualnie je roznoszę – tłumaczy sołtyska i dodaje, że mieszkańców ma dobrych. W zasadzie nie ma żadnych konfliktów sołeckich, poza jakimiś małymi, ale to zdarza się wszędzie.
Rząśnia jest bardzo rozbudowana. Wszędzie jest blisko. Jest biblioteka, gdzie odbywają się spotkania, szkoła, prężnie działa stowarzyszenie. Spotkania wiejskie zwykle organizowane są w remizie. Strażacy nie mają żadnych zastrzeżeń i zawsze pozwalają korzystać z sali.
Raz do roku sołtyska organizuje dla chętnych mieszkańców wycieczkę na wystawę kwiatów do Skierniewic. Na każde dożynki samodzielnie przygotowuje wieniec dożynkowy. Co roku stara się wymyślić coś innego i sprawia jej to wielką satysfakcję. Zaznacza, że jeśli  trzeba cokolwiek zorganizować, zawsze może liczyć na pomoc mieszkańców np. przygotowywanie placków, czy strojenie wsi. Zawodowo nie pracuje więc dlatego może poświęcić trochę czasu na takie prace społeczne.
W Rząśni wójt w miarę potrzeb i propozycji załatwia sprawy na bieżąco i dzieli równo wszystkie sołectwa, więc fundusz sołecki nie jest tak konieczny.
– Sprawy załatwiane są na bieżąco, dla wszystkich po trochu. Powstał pomysł zrobienia placu zabaw, jest zrobiony. Sołeckich pieniędzy na pewno by nie starczyło, a czynów społecznych za bardzo w dzisiejszych czasach nie ma. Teraz ludzie trochę inaczej podchodzą do życia. Dzieci mają dużo rozrywki na placu zabaw. Boisko przy kompleksie sportowym jest udostępniane dla wszystkich mieszkańców. W Rząśni działa Ludowy Klub Sportowy z sekcjami piłki siatkowej i piłki nożnej. W bibliotece młodzież ma możliwość nauki gry na gitarze i śpiewu. Emeryci raz w tygodniu mają nieodpłatne ćwiczenia areobikowe, młodzież zresztą też. Altanka przy bibliotece to miejsce gdzie w ciepłe dni można się spotykać, posiedzieć i upiec coś na grillu. W przyszłym roku będą zrobione jeszcze siłownie napowietrzne- opowiada Grażyna Szataniak.
Czternaście lat sołtysowania to długi czas. Wiele rzeczy uległo zmianie, pojawiło się dużo nowych pomysłów. Dzięki puli środków unijnych wieś dostała wielką szansę rozwoju mającego na celu poprawę życia mieszkańców na wsi.
– Różnice są na pewno. Świadomość ludzka jest inna. Styl życia się zmienił. W naszym regionie duży wpływ na gospodarkę miała i ma kopalnia. Mamy przez to mocno obsuszona ziemię i jeśli chodzi o typowe gospodarstwa rolne to jest ich naprawdę niewiele. Młodzież taka nowoczesna komórki, internet, a i dorośli kiedyś się więcej spotykali i chodzili na pogaduszki. Dziś jak się człowiek nie zaanonsuje, to nie spotka nikogo w domu, albo może być nie mile widziany. Niby ten czas jest jednakowy, ale w sumie to chyba nie jest, bo teraz szybciej leci – śmieje się sołtyska.
W miejscowości jest szkoła, bardzo rozbudowany kompleks sportowy,  jest urząd, kościół, jest też ośrodek zdrowia, młodzież ma miejsce spotkań,. Wymieniać można dalej. Solary są , fotowoltaika częściowo też. Mimo dość wysokich kosztów w porównaniu z tradycyjnymi metodami wytwarzania prądu, znajduje bardzo duże zainteresowanie ze względów praktycznych i ekologicznych. Część pieców jest też wymieniona oczywiście z dotacjami, kolejne będą wymieniane w tym roku. Kanalizacja również jest. Jedyny problem to droga.
– Jedyną bolączką w mojej miejscowości, co się nie doprosiłam przez swoją bytność, to droga. Powiatówka przez Rząśnię  to jest największy ból i nie ma na nią żadnych wizji – wzdycha sołtyska.
Przedstawicielka lokalnej społeczności od kilku lat należy do Stowarzyszenia Emerytów „Pogodna Jesień”. Stowarzyszenie organizuje wyjazdy do kina, teatru, zajęcia sportowe, bale ostatkowe i andrzejkowe. Jego działalność polega głównie na integracji mieszkańców. Jak tylko czas pozwoli to uczestniczy w spotkaniach, a Dzień Kobiet spędza na spotkaniu organizowanym przez urząd dla wszystkich pań z gminy na sali szkolnej, zawsze z występami artystycznymi młodzieży i słodkim poczęstunkiem.
Ciekawostką jest to, że w tym roku Ochotnicza Straż Pożarna w Rząśni obchodzić będzie 100 – lecie istnienia swojej jednostki. Już trwają przygotowania, z pewnością będzie się działo.
W całej Polsce nie tylko w gminie Rząśnia pojawiają się pytania na temat nowych przepisów dotyczących ograniczenia kadencyjności wójtów. Sprawa budzi wiele kontrowersji i okazuje się nie być jednak taka prosta. Trzeba pamiętać, że samorządy często realizują inwestycje wieloletnie, które nie kończą się w jednej kadencji, a to wymaga czasu.
– Wszystko należy wziąć pod uwagę. Jeśli jest dobry gospodarz i ludzie go wybierają to ilość kadencji i lata nie mają znaczenia. Jak jest dobry, to po co go wymieniać. Nowy musi się dopiero uczyć, nowe kontakty nawiązywać. Jeśli ludzie wybierają tego samego włodarza, to znaczy, że darzą go zaufaniem, a to powinno się jakoś liczyć. W końcu to wybory samorządowe – mówi sołtyska.
Grażyna Szataniak urodziła się w Rząśni, tu poznała męża i całe życie mieszka. Życie zawodowe spędziła w Gminnej Spółdzielni, zmieniając jedynie stanowiska. Jako wzorowa babcia  dba i zajmuje się ukochaną jedyną wnuczką. Na emeryturze jest od pięciu lat i teraz ma czas na czytanie książek. Należy do Dyskusyjnego Klubu Książki w Rząśni. Lubi lekkie książki przygodowe, bądź romanse. Dla odmiany rozwiązuje krzyżówki.
Dobry kontakt ma z mieszkańcami, z wójtem i radnymi również. Lubi sołtysowanie i ten kontakt z ludźmi, który ta funkcja daje. O sprawy sołectwa najczęściej jest zaczepiana na ulicy, ale większość spraw mieszkańcy załatwiają sami w Urzędzie Gminy.
– U nas jest o tyle łatwiej, że jest wszystko na miejscu. Jeśli ktoś potrzebuje załatwić sprawę to najczęściej kieruje się bezpośrednio do gminy. Mamy tutaj wszędzie bardzo blisko. Rząśnia jest atrakcyjną, rozbudowaną miejscowością, ale uważam, że nie zaszkodzi jej dodatkowo promować oraz zapraszać do  korzystania z rekreacji i wypoczynku. Jeśli chodzi o kolejną moją kadencję to znak zapytania. Zobaczymy czy będzie dopisywać zdrowie – podsumowuje Grażyna Szataniak.

Comments are closed.