Ulica Graniczna odcięta od świata

8 marca 2017
620 Views

Panująca w ostatnich dniach pogoda i stan nieutwardzonej nawierzchni na wysokości budynku socjalnego to czynniki, które niemal uwięziły lokatorów z ulicy Granicznej w ich mieszkaniach. Fatalny stan drogi skutecznie uniemożliwił korzystanie z samochodów, czyniąc przy tym pieszy spacer niemal ekstremalną przeptrawą.


O fatalnych warunkach, jakie panują na odcinku drogi Graniczna-Częstochowska, na łamach „Kulis…” pisaliśmy już przed kilkoma laty. Wtedy winę za karygodny stan nieutwardzonej nawierzchni ponosił ciężki sprzęt, który uczestniczył w budowie budynku socjalnego. Po trzech latach nie widać żadnej wyraźnej poprawy, zwiększyło się natomiast obciążenie eksploatacyjne drogi, która przez osoby zamieszkujące wybudowany obiekt używana jest na co dzień, a przynajmniej wtedy, gdy jest do tego zdatna.
„Gmina mówi o postawieniu nowych bloków, a nie potrafią zadbać o drogę”
Określenie ulicy Granicznej jako nieprzejezdnej, z całą pewnością nie oddaje pełnej skali problemu. Jak twierdzą mieszkańcy budynku socjalnego, wystarczą kilkugodzinne opady deszczu, żeby przejazd drogą stał się niemożliwy. Przy solidnych opadach prawdziwym problemem staje się też pieszy spacer.
– Dziś kolejny raz nie posłałam dziecka do szkoły. Samochodem nie da się tu przejechać bo od razu się zakopie, a pieszo też nie puszczę syna bo zanim dojdzie do szkoły, po kolana będzie w błocie – mówi Marzena Panek, zamieszkująca lokal przy ulicy Granicznej.
Przyglądając się drodze, nie sposób nie zgodzić się z tymi słowami. Mieszkańcy twierdzą, że pokonanie błotnistego odcinka jest wyzwaniem nawet dla samochodów z napędem na cztery koła. W konfrontacji z błotną pułapką, zwykły pojazd osobowy praktycznie pozostaje bez szans.
– Gmina mówi o postawieniu nowych bloków, a nie potrafi zadbać o drogę – nie kryją swojego oburzenia mieszkańcy.
– Zasypali dziury dopiero po naszej interwencji, ale to nic nie daje, już widać przesiąkającą wodę. Zresztą, Powiatowy Zarząd Dróg interesuje się ulicą tylko do końca zabudowań, dalej droga dla nich nie istnieje, a przecież tamtędy dzieci chodzą do szkoły – podkreśla Marzena.
Problem jest bardzo poważny, a nadziei nie widać
Utrudnienia, z którymi na co dzień muszą borykać się mieszkańcy ulicy Granicznej, nie są ich jedynym zmartwieniem. Wystarczy wyobrazić sobie sytuację, w której na miejsce będzie musiała dojechać karetka pogotowia lub straż pożarna. Grząskie błoto odcina drogę z dwóch stron, zatem w nagłym przypadku, kiedy konieczna okaże się interwencja jakichkolwiek specjalistycznych służb, może dojść do prawdziwego nieszczęścia.
Niestety, zarządca drogi na razie nie planuje żadnych inwestycji w tym obszarze. Jak twierdzi Alicja Krzemień, kierownik Powiatowego Zarządu Dróg w Wieluniu, ulica Graniczna nie została ujęta w planie finansowym na najbliższe lata. Zarząd na razie musi prowadzić doraźne naprawy we własnym zakresie, jednak te, jak twierdzą sami mieszkańcy, okazują się całkowicie nieskuteczne.
– Szukam materiału, który pozwoli utwardzić spód drogi, być może sprawdzi się gruz – tłumaczy Alicja Krzemień.
Rzecz w tym, że bez konkretnego planu przebudowy drogi, każde podjęte działanie okaże się jedynie chwilowym rozwiązaniem problemu, który istnieje od wielu lat. Ze względu na klasyfikację drogi, taka inwestycja wiązałaby się z koniecznością wykupu okolicznych działek, co znacząco podniosłoby koszt przebudowy. Jak twierdzi wicestarosta Marek Kieler, powiat rozważa jednak możliwość przekazania drogi do zasobów gminnych i zakwalifikowania jej do klasy D. Takie działanie mogłoby umożliwić przeprowadzenie remontu w obrębie istniejącego pasa ruchu.
Kiedy władze zdecydują się na trwałe utwardzenie drogi? Nie posiadamy takich informacji. Pozostaje nam mieć nadzieję, że gehenna mieszkańców ulicy Granicznej, którzy na razie pozostają zakładnikami kapryśnej pogody, wkrótce dobiegnie końca.