Nowy sternik szpitala będzie wyrzucał za burtę?

15 marca 2017
1 310 Views

Od marca SP ZOZ-em w Wieluniu zarządza nowy dyrektor. Jest nim 63-letni Janusz Atłachowicz, inżynier mechanik, ale z doświadczeniem w kierowaniu jednostkami służby zdrowia. Nowy szef szpitala wzbudza spore zaiteresowanie, szczególnie wśród kadry, której już zapowiedział, że jeśli statek idzie na dno, to czasem trzeba kogoś poświęcić…
Prócz Atłachowicza o stanowisko dyrektora ubiegało się jeszcze dwóch kandydatów; Marek Szewczyk i Zbigniew Kończak. Zwycięzca obawiał się szczególnie tego ostatniego, bo wiedział, że to mocny kandydat, miał nawet okazję ściśle z nim współpracować.
Nowy dyrektor zapowiada, że chce działać drużynowo i wespół z kadrą budować nową markę wieluńskiego szpitala, który przez długie lata nie cieszył się dobrą sławą.
Priorytetem zdaniem Atłachowicza jest przywrócenie stabilności finansowej, czyli inaczej mówiąc – ekonomia. A obeznania w finansach zarzucić nowemu dyrektorowi nie można, szczególnie zaglądając mu do kieszeni. Co zrobił już jeden z dzienników, wyłuszczając że Atłachowicz będzie zarabiał aż 17,6 tys. zł miesięcznie. Rzeczywiście dużo, ale można wyciągnąć z tego przewrotnie inny wniosek – jeśli potrafił wynogocjować tak dobre warunki dla siebie, to może i dla szpitala będzie potrafił coś ugrać. Choć z drugiej strony można interpretować to inaczej – być może zarząd powiatu to słaby negocjator, nie potrafił przekonać menadżera do innej oferty…
Wracając do zmiany na dyrektorskim fotelu, należy mieć nadzieję, że Janusz Atłachowicz nie będzie siedział na nim bezczynnie, czekając na cud. Jako menadżer wrażenie robi niezłe… ale co poza tym?
Żeby dowiedzieć się więcej na temat nowego dyrektora obrałem kierunek Rawicz. Dlaczego? Bo tam Atłachowicz był dyrektorem szpitala przez 14 lat. W tym czasie wyprowadził placówkę na ekonomicznie uzasadnioną drogę. Wraz z zarządem powiatu rawickiego przekształcił publiczny szpital w spółkę. Po zmianie władzy zrezygnował z kierowania jednostką.
Samorządowcy w Rawiczu mówią o nim raczej dobrze, choć dał się poznać jako człowiek nieustępliwy.
– To dobry menadżer, ale ma trudny charakter – mówi mój rozmówca. – Jak sobie coś postanowi to można powiedzieć, że nie ma odwrotu. Władze powiatu nie miały z nim lekko, ale szpital raczej zyskał – dopowiada.
Wśród zagadniętych przeze mnie samorządowców wszyscy dają mu conajmniej mocną czwórkę, były i piątki. Oczywiście oceny są subiektywne, ale dają jakiś obraz człowieka, z którym mamy do czynienia.
Dziennikarze też nie mieli z nim kłopotów, choć nie powoływał rzecznika i zawsze odpowiadał osobiście na wszelkie pytania, to raczej współpracę z byłym dyrektorem szpitala w Rawiczu chwalą.
– Konkretny człowiek – rzucają, proszeni o słowa, które miałyby go pobrazować.
A jakim był szefem dla podwładnych. Podobno stabilnym, słownym, otwartym na pomysły, ale uczulonym na wszelkiego rodzaju żądania i rozczenia.
– Może nie to, że wywoływał strach wśród kadry, ale respekt budził na pewno…
To co było w Rawiczu, niekoniecznie będzie tu w Wieluniu. Szpitale te bardzo się od siebie różnią, nie tylko stanem prawnym – wieluński szpital jest publiczny, rawicki działa jako spółka.
Czas pokaże jak Janusz Atłachowicz poradzi sobie z kierowaniem SP ZOZ-em w Wieluniu. Kontrakt zarząd powiatu podpisał z nim na sześć lat, ale jak mówi nowy szef placówki – nie ma takiej umowy, której nie można przed terminem zerwać. Oby nie było powodu do takiego scenariusza, choć może być różnie, bo zadanie jest arcytrudne – utrzymać szpital, najlepiej z wszystkimi oddziałami i ustabilizować sytuację finansową. Prócz tego dyrektor Atłachowicz będzie musiał się zmierzyć z duchami przeszłości – mam na myśli problemy, które pojawiły się jeszcze przed objęciem przez niego dyrektorskiej posady. Wiele ”trupów wyleciało z szafy”, a kto wie co poprzednie władze szpitala trzymały pod dywanem?

Sławomir Rajch
redaktor naczelny

1 Comments

  1. „Nowy sternik szpitala będzie wyrzucał za burtę?” A kto będzie pracował za te grosze? Było ok 1600 ludzi a teraz niespełna 300. Od czerwca zamiast pielęgniarek mają pracować opiekunki. Oczywiście jak się zgodzą na płacę minimalną. Al e w markecie dostaną więcej i tam nie ma kupek jest świeże klimatyzowane powietrze oraz mniej dźwigania.