Tartaczna wreszcie doczeka się naprawy

22 marca 2017
1 663 Views

Ulica Tartaczna od dawna prosi się o gruntowną przebudowę. Wygląda na to, że władze Wielunia wreszcie przychyliły się do próśb mieszkańców.


Mieszkańcy ulicy Tartacznej w Wieluniu już od wielu lat zmagają się z poważnym problemem. Niewłaściwe wyprofilowanie drogi sprawia, że położone przy niej posesje regularnie zalewne są wodami opadowymi, a brak możliwości odprowadzenia deszczówki sprawia, że ta gromadzi się w nierównościach nieutwardzonej nawierzchni, co znacząco utrudnia wyjazd z posesji, a w skrajnych przypadkach – całkowicie uniemożliwia ruch samochodów.
Problem zaczął się wiele lat temu, gdy nawierzchnia została podniesiona powyżej poziomu okolicznych zabudowań. Niewłaściwy okazał się kąt pochylenia drogi, który kierował deszczówkę wprost na podwórka mieszkańców. Efekt? Zniszczone wylewki, fundamenty ogrodzeń i zalania budynków gospodarczych. Na wniosek mieszkańców wykopany został rów, którego zadaniem było odprowadzanie wody na pobliskie łąki. Prawdziwy problem zaczął się dopiero, gdy prywatny inwestor rozpoczął budowę domu na położonej po drugiej stronie ulicy działce.
„Żadnej pomocy od obecnych władz”
Jak twierdzi Tomasz Małecki, mieszkaniec posesji przy ulicy Tartacznej, część nasypu ziemnego przy drodze została utworzona bez stosownych pozwoleń.
– Sąsiad pozwolił sobie na dziką samowolkę z tą górką. Były zgłaszane skargi w tej sprawie, ale nikt nie interweniował. Wtedy powstał problem, bo ziemia zasypała kanał odpływowy – twierdzi Małecki.
– Kiedyś nie było żadnego problemu, woda schodziła, nie zalewała nas. Teraz zasypany jest też rów, który został przekopany za czasów kadencji pana Szewczuka – dodaje Halina Małecka.
Dziś działka znajduje się w rękach gminy, niestety nie poczyniono żadnych prac, które mogłyby rozwiązać powstały problem. Tymczasem sytuacja mieszkańców ulicy Tartacznej jest fatalna i z całą pewnością wymaga od władz podjęcia stanowczych kroków.
Halina Małecka zapewnia, że prosi o interwencję w tej sprawie prosi już od dwóch lat.
– Pan Szewczuk dał maszynę, został wykopany rowek i nie było problemu, woda miała gdzie schodzić. Teraz nikt nie chce pomóc w naprawie drogi. Do obecnych władz chodziłam, ale nie zapadły żadne konstruktywne ustalenia. Byłam u burmistrza, przy mnie wezwał naczelnika Presia, ale jak weszłam, tak wyszłam, nie pojawiły się żadne deklaracje – mówi wzburzona Halina Małecka.
„Czasami nie da się przejechać”
Niewłaściwe wyprofilowanie nieutwardzonej nawierzchni daje o sobie znać przy każdych opadach deszczu. Gromadząca się woda rozmiękcza grunt, tworząc grząskie błoto. W rezultacie samochody nie są w stanie pokonać śliskiej mazi.
– Przy każdych większych opadach musimy nadrzucać kałuże i błoto kamieniami, inaczej nie wyjedziemy – relacjonuje Tomasz Małecki.
Sytuacja jest o tyle bulwersująca, że trwa już od wielu lat. Problemy z „zakopanymi” samochodami nie są jednak największym zmartwieniem Małeckich i pozostałych rodzin z ulicy Tartacznej.
Różnica poziomu nawierzchni i posesji to kilkanaście centymetrów, a biorąc pod uwagę kąt nachylenia drogi, cała niewchłonięta woda opadowa trafia na usytuowane poniżej drogi podwórka. W efekcie należący do Małeckich budynek gospodarczy jest regularnie zalewany. Woda niszczy też betonową wylewkę na terenie posesji i fundamenty ogrodzenia. W tym kontekście nanoszone błoto i kamienie wydają się być najmniejszym zmartwieniem mieszkańców. Co na to władze?
Na horyzoncie pojawił się cień nadziei
O plany naprawy problematycznej drogi zapytaliśmy naczelnika Wydziału Inwestycji i Rozwoju. Wygląda na to, że sytuacja Małeckich i pozostałych rodzin z ulicy Tartacznej niebawem ulegnie poprawie. Nie należy oczekiwać, że nawierzchnia zostanie utwardzona, niemniej jednak problem zalewającej podwórka wody niebawem zostanie rozwiązany.
– W tej chwili nie mogę zlecić rozstrzygnięcia przetargu, ale postanowiliśmy przychylić się do prośby Pani Haliny Małeckiej. Postaramy się wyprofilować tę drogę, prace rozpoczną się mniej więcej za dwa-trzy tygodnie.
Trochę to trwało, jednak wygląda na to, że mieszkańcy ulicy Tartacznej wkrótce będą mogli odetchnąć z ulgą. Stare powiedzenie mówi, że lepiej późno niż wcale jednak w tym przypadku na usta ciśnie się jedno pytanie – dlaczego tak późno?