Poszli na wojnę z odkrywką

Temat kopalni „Złoczew” ciągnie się od lat i wiele wskazuje na to, że będzie przeciągał się dalej. Uchwalenie studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miało być jednym z ostatnich kroków na drodze do odkrywki. Na tym właśnie etapie procedura może stanąć w miejscu, bowiem do planu wpłynął szereg wniosków

Jedni czekają na nią z utęsknieniem, drudzy nie chcą takiego sąsiada. Kopalnia „Złoczew” ciągle budzi emocje. Mimo, że powstało stowarzyszenie na rzecz odkrywki, oraz specjalny zespół parlamentarny, powstanie kopalni w Złoczewie nadal stoi pod znakiem zapytania. Jednym z problemów jest konkurencyjne złoże w Gubinie, drugim wnioski, które wpłynęły do projektu studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego.

Gmina Ostrówek miała opracować i uchwalić plan na wniosek kopalni. Wcześniej rolnicy z terenu gminy wielokrotnie wyrażali swój sprzeciw wobec odkrywki podnosząc, że zwałowisko zewnętrzne zsypie najlepsze tereny rolnicze i pogrzebie prężnie działające gospodarstwa. Mimo, że sprzeciw był, to ogólne nastawienie do potężnego inwestora na terenie gminy jak i powiatu jest raczej przychylne. Teraz jednak na etapie pracy nad studium pojawiły się uwagi, nad którymi rada gminy będzie musiała się pochylić.

Swoje uwagi wniosły między innymi Greenpeace i fundacja Frank Bold z Krakowa. Jak wyjaśnia wójt gminy Ostrówek Ryszard Turek, uwagi obu podmiotów w większości pokrywają się ze sobą, choć Greenpeace idzie w nich dalej niż fundacja.
Pierwsze z zastrzeżeń, jakie do planu zostały zgłoszone to niezgodność prognozy oddziaływania na środowisko z planem gospodarowania wodami w dorzeczu Odry. Fundacja z Krakowa podnosi, że projekt studium odwołuje się do nieaktualnego planu gospodarowania wodami wskazując na dokument z 2011 roku, który nie obowiązuje od grudnia roku ubiegłego. Ten zaś znacząco różni się od wcześniej obowiązującego dokumentu.

Gmina Ostrówek, jak wyjaśnia wójt rzeczywiście oparła się na przepisach z 2011 roku. Dokonała również stosownych uzgodnień.
Dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki wodnej w Poznaniu uznał, że rozwiązania przyjęte w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy Ostrówek spełniają cel regulacji ustawowej, jakim jest wymóg uzgadniania prawidłowego gospodarowania wodami w tym w szczególności ochrona mienia i ludzi przed powodzią. Wobec tego dyrektor uzgodnił plan. Taka wiadomość dotarła do urzędu w Ostrówku 20 grudnia ubiegłego roku. Dzień później natomiast w życie weszło rozporządzenie rady ministrów w sprawie gospodarowania wodami na obszarze dorzecza Odry.
– To jest swoisty wyścig z czasem , czy nie wiem z czym. Jeżeli będą wchodzić kolejne rozporządzenia, które za pół roku znów nam coś zmienią, to będziemy uwzględniać to, potem wykładać – mówi Ryszard Turek – Znów kolejne uzgodnienia z instytucjami, które uzgadniają nam to studium, potem znów wyłożenie na trzy tygodnie, potem debata, potem wnioski, uzupełnienia przez dwa tygodnie.

Wójt Ryszard Turek spodziewa się, że uchwała o projekcie studium będzie zaskarżona

Kolejny zarzut wobec planu to brak prognozy oddziaływania na środowisko. Wnoszący uwagi twierdzi, że prognoza wymaga uzupełnienia w zakresie wpływu eksploatacji węgla na zanieczyszczenie powietrza związane z emisją pyłów. Zdaniem fundacji informacja na ten temat zamieszczona w prognozie jest „zdawkowa” i ogranicza się do stwierdzenia, że emisja nie będzie znacząco oddziaływać na środowisko. Wnoszący uwagi twierdzi, że jest to informacja błędna powołując się na wskaźniki emisyjne EMEP Europejskiej Agencji Środowiska. Fundacja podkreśla także, że poziom emisji wzrasta w okresie suszy i silnych wiatrów a i na tym nie koniec. Kolejne uwagi dotyczą braku informacji na temat oddziaływania terenów eksploatacji węgla na ludzi. Fundacja podnosi, że emisja pyłów zwiększy zachorowalność na choroby oskrzeli i astmę u dzieci. Następnym argumentem jest brak uwzględnienia w prognozie oddziaływania odkrywki na klimat oraz nieścisłości dotyczące budowy linii kolejowej Złoczew – Bełchatów, która nie jest umieszczona na mapie mimo że została uwzględniona w części tekstowej.

– Mamy uzgodnienie z Marszałkiem Województwa Łódzkiego z 22 listopada, wpłynęło 28 listopada – wyjaśnia wójt Turek. Linia taka nie występuje w planie zagospodarowania województwa, dlatego też, zgodnie z uzgodnieniem z marszałkiem nie znalazła się w części graficznej projektu.

– W związku z powyższym w studium nie należy wskazywać przebiegu projektowanej linii kolejowej. Jeżeli gmina widzi taką potrzebę, to można wskazać jedynie w części tekstowej dokumentu możliwość realizacji takiej inwestycji – przytacza argumenty marszałka wójt.

Jak wyjaśnia dalej, studium to nic innego jak prognoza pod przyszły plan zagospodarowania przestrzennego.

– Jeżeli ta linia wystąpi faktycznie, to zostanie ona w planie ujęta. Jeżeli nie, to nie zostanie. Jeżeli zostałaby naniesiona w części graficznej, to automatycznie musiałaby być w planie ujęta – precyzuje wójt uznając zarzut wobec planu za chybiony. Włodarz zaznacza przy tym, że rozumie intencje składających uwagi, którzy mają na celu działanie dla dobra środowiska i zdrowia ludzkiego, jednak trudno mu zgodzić się z niektórymi argumentami.

– Na jakiej podstawie mamy tutaj tak duże zapylenie? W dwóch frakcjach widzę ponad 800 ton w sumie. Z czego to wynika? Na jakiej podstawie zostało opracowane opracowanie pana Łukasza Adamkiewicza odnośnie astmy oskrzelowej u dzieci? Greenpeace idzie jeszcze dalej i podaje liczbę przypadków śmiertelnych. Ja rozumiem, że chcą wystraszyć ludzi, ale chyba nie tędy droga – komentuje Ryszard Turek.

O losie zgłoszonych do planu uwag zdecyduje rada gminy. Wniosków do planu było więcej. Składali je także mieszkańcy. Teraz wszystkie przejdą weryfikację. Niezależnie od tego jednak czy zostaną uwzględnione czy nie wszystko wskazuje na to, że cała procedura uchwalania studium, które dla kopalni jest niezbędnym dokumentem by ruszyć z miejsca, znacznie się przeciągnie. Trudno bowiem oczekiwać, że składający uwagi zrezygnują z dalszej walki.

– Musimy podjąć realna decyzję czy temat jeszcze uzupełniamy o jakieś dodatkowe opracowania, czy jest to wymagane z punktu widzenia opracowania tego studium, czy odrzucamy to i głosujemy te uwagi, które wpłynęły od mieszkańców i tą uwagę Greenpeace’u, czy drugiej organizacji w całości, przyjmujemy studium i czekamy co będzie później w urzędzie wojewódzkim, czy wojewoda przyjmie tą uchwałę projektową. Jeżeli nie przyjmie, to nie wiem. Być może procedura od nowa. Trudno powiedzieć. Ja się spodziewam, że ta nasza uchwała będzie zaskarżana – mówi wójt Ostrówka.

Rada zanim podejmie decyzję musi zapoznać się z treścią złożonych uwag i dokładnie je przeanalizować. Do głosowania najprawdopodobniej dojdzie w kwietniu i raczej pod koniec miesiąca.

fot. Marcin Stadnicki, KWB Bełchatów