Tragedią rodziny zajmie się prokuratura

6 kwietnia 2017
527 Views

Kontrowersje
Biała, Wieruszów
Tragedią rodziny zajmie się prokuratura
Katarzyna i Kamil Bień stracili upragnione dziecko. Na chwilę obecną nikt nie potrafi udzielić odpowiedzi na podstawowe pytanie, dlaczego ich maleństwo zmarło. Sekcja zwłok niewiele wyjaśnia, lekarka prowadząca ciążę, jak informuje rodzina, rozkłada ręce. Czy organy ścigania, do których wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa wyjaśnią okoliczności rodzinnej tragedii ?

O tragedii, jaka spotkała małżeństwo Bień pisaliśmy w ubiegłym tygodniu. 20 lutego przyszli rodzice byli na wizycie u swojej ginekolog po raz ostatni . Termin porodu Katarzyna Bień miała wyznaczony na 2 kwietnia. 4 marca jednak ich życie wywróciło się do góry nogami. Wtedy to przyszła mama przestała czuć ruchy swojego maleństwa. Wezwana na miejsce położna środowiskowa zaczęła podejrzewać, że dziecko nie żyje i natychmiast skierowała kobietę do szpitala. Badania potwierdziły najgorsze. Córeczka Kasi i Kamila zmarła. Na drugi dzień kobiecie  podano tabletki na wywołanie porodu. Dziecko urodziło się we wtorek o 13.20. Podczas porodu, jak informują rodzice martwego dziecka, miało nie być w ogóle wód płodowych. W czwartek, 9 marca, Kamilka została pochowana.
– My tylko chcemy wiedzieć, czy dało się coś zrobić. Bo jak się dało, to ja nie wiem. Może udałoby się dziecko uratować i urodziłaby się żywa. I wszystko byłoby w porządku – mówią załamani małżonkowie. – Jak dla nas to jest dziwne. To już była końcówka. Zostały trzy tygodnie i z dnia na dzień dziecko umarło – nie potrafi zrozumieć tej tragedii Kamil Bień.
– Ja rozumiem, że zdarzają się różne sytuacje i kobieta może poronić. Ale to na początku ciąży. A w tak zaawansowanej, ja tego nie rozumiem. Jedyne, co mi się wydawało, to że mogę wcześniej urodzić. Ale nie sądziłam, że będę mieć dziecko pod sercem i ono nie żyje – mówi roztrzęsiona Kasia Bień. – Rozumiem, gdyby to się stało 20-30 lat temu. Ale mamy XXI wiek. Miałam co chwilę badania robione. Praktycznie na każdej wizycie miałam robione USG.  Jak to możliwe, że lekarz nic nie zauważył?
Niefortunne odwołanie wizyty

Katarzyna Bień kolejną wizytę u swojej lekarki miała wyznaczoną na 20 marca. Jednak w piątek, 17 marca, małżonkowie otrzymali sms-a od ginekologa, że wizyta została odwołana.
– Byliśmy zaskoczeni tą informacją – komentuje Bożena Bień, babcia zmarłego dziecka. – Przecież po stracie dziecka też chyba kobieta ma prawo iść do lekarza, zapytać co się stało, porozmawiać czy też się przebadać. Nie rozumiemy takiego postępowania.
Zapytana o odwołanie wizyty lekarka wyjaśnia, że to niefortunne odwołanie wizyty.
– Myślałam, że dziś pani Katarzyna Bień, po prostu nie przyjdzie. Żadnych innych wizyt nie wykreślałam – odpowiada nam prowadząca ciążę ginekolog. – Ale jak najbardziej wskazana jest taka wizyta i dobrze, że pani to wyjaśniła. Oczekuję zatem na zapisaną wizytę – zapewniała lekarka.
Tymczasem zdenerwowana faktem odwołania wizyty synowej, na spotkanie z ginekolog zapisała się Bożena Bień. Chciała ona wyjaśnić pewne fakty, między innymi, jak na przyczynę śmierci wnuczki zapatruje się lekarka prowadząca ciążę.
– Pani Małgorzata wyjaśniła nam, że jest to niezmiernie przykra sytuacja – relacjonuje wizytę teściowa Katarzyny Bień. – Mówiła, że jest to tak samo dla niej przykra sytuacja, że nie jest w stanie normalnie funkcjonować. O odwołaniu wizyty pani doktor powiedziała tylko tyle, że była przekonana, że oni się zapisali miesiąc temu, ale że wydarzyła się tragedia, więc kliknęła i odwołała. Jak zapewniła lekarka, z tego co widziała,  było wszystko w porządku. Miała wątpliwości co do budowy serca, ale po wizycie Kasi w specjalistycznej poradni, wątpliwości  znikły – dodaje Bożena Bień.
Tym samym, jak komentuje po wizycie u lekarki babcia zmarłej dziewczynki, nie udało się dowiedzieć, co mogło być przyczyną śmierci dziecka.
– Pani Małgorzata mówiła, że  nie widzi powodu, ale bywają też przyczyny śmierci niewyjaśnione – dodaje Bożena Bień.
O ciąży bez kontekstu
Małgorzata Turowska- Regent, ze względu na tajemnicę lekarską, do konkretnego przypadku odnosić się nie chce. Chętnie jednak, w rozmowach mailowych, odpowiada na pytania związane z ogólnym prowadzeniem ciąży. Jak wyjaśnia, częstotliwość wizyt kobiety ciężarnej u lekarza zależy od potrzeb pacjentki  i przebiegu ciąży. Najczęściej to jest raz w miesiącu.
– Kobiety ciężarne mają wykonywane następujące badania:  badania na fotelu ginekologicznym, badania USG dopochwowe i przebrzuszne, badania ciśnienia krwi, badanie piersi, wymaz cytologiczny – informuje Małgorzata Turowska- Regent.
Lekarka zapytana, jak często powinno u kobiety w ciąży być wykonywane badanie USG odpowiada, że  wykonuje się je zależnie od potrzeb zależnych od przebiegu ciąży.
–  Żadne badanie USG  nie daje całkowitej pewności wykrycia wszystkich nieprawidłowości budowy i rozwoju płodu. Procentowość wykrywania wad w USG jest różna dla różnych wad- dodaje ginekolog Turowska- Regent.
W temacie  ilości wód płodowych, jak dowiadujemy się od lekarki, najczęściej określa się je jako indeks płynu owodniowego AFI. Jest on określany na podstawie oceny w 4 kwadrantach macicy. Mierzy się kieszonki płynu i sumuje.
– Narastanie płynu owodniowego jest procesem dynamicznym i zmienia się w zależności od tygodni ciąży. Zakres norm to 5-20.  AFI w ciąży  28-32 tygodnia nie powinien wynosić poniżej 5 – to już małowodzie, ani powyżej 20 – to jest wielowodzie – wyjaśnia Małgorzata Turowska- Regent.
Również wątek określenia płci dziecka, jak mówi lekarka, jest zależny od wielu czynników : przezierności tkanek pacjentki,  ilości tkanki tłuszczowej pacjentki,  ułożenia płodu i jakości aparatu USG.
Małgorzata Turowska- Regent zapytana, czy pomimo zapewnień, że ciąża przebiega prawidłowo, może dojść do śmierci dziecka, wyjaśnia, że od takich zapewnień jest daleka.
– Nigdy nie zapewniam żadnej kobiety, ani ciężarnej ani nie ciężarnej, że  wszystko jest prawidłowe. Mówię, że prawidłowe jest to co widzę. Jeżeli widzę nieprawidłowość to informuję.  Różne mogą być przyczyny śmierci płodu w łonie matki w różnych etapach ciąży. Na szczęście nie zdarza się to często. Zdarza się nawet ,że przyczyna śmierci płodu w łonie matki pozostaje nierozpoznana – wyjaśnia lekarka.
Jak zapewnia na koniec rozmowy, nie przypomina sobie takich przykrych przypadków, jakimi jest śmierć dziecka w ciąży przez nią prowadzonej.
– Jest to olbrzymia trauma dla rodziców, rodzin i również dla lekarza  – komentuje Małgorzata Turowska – Regent.
Sekcja pełna tajemnic
Sytuacja, w jakiej znaleźli się małżonkowie Bień, zdaje się być beznadziejna. Dodatkowo, brak jakichkolwiek informacji na temat śmierci dziecka, nie daje niedoszłym rodzicom spokoju. Każdego dnia zadają oni te same pytania. I każdego dnia pozostają  bez odpowiedzi. Nadzieją na to, że w końcu coś się wyjaśni, miała być sekcja zwłok. Katarzyna i Kamil Bień dokument ten odebrali osobiście.  Mieli nadzieję, że z sekcji w końcu dowiedzą się, jaka była przyczyna śmierci ich dziecka. Tymczasem, jak się okazało, to co przeczytali zwyczajnie nic im nie mówi. Po pierwsze, dlatego, że wiele z określeń napisanych jest po łacinie, a po drugie, dlatego, że są to określenia typowo medyczne, które dla zwykłego człowieka są czarną magią.
– Zostało złożone zawiadomienie na policję. Być może odpowiednie organy w końcu wyjaśnią, dlaczego to dziecko zmarło – podnosi załamana Bożena Bień.
Jak czytamy w sekcji, w rozpoznaniu anatomo- patologicznym :  „martwo urodzony, niedonoszony płód płci żeńskiej z cechami maceracji II stopnia bez wad dysmorficznych. Wybroczyny na powierzchni wszystkich błon surowiczych narządów wewnętrznych. Bezpowietrzność płuc, próba płucna ujemna ( płuca toną). Płyny we wszystkich jamach ciała. Wad wewnętrznych nie stwierdzono.”
– Potwierdzamy, że w Komendzie Powiatowej Policji w Wieluniu zostało złożone takie zawiadomienie. Materiały w tej sprawie zostały przekazane do prokuratury – mówi Waldemar Kozera, rzecznik prasowy KPP w Wieluniu.

1 Comments

  1. W dniu 16.03.17 uzgodniłam drogą e-mailową z p.Natalią Ptak,że :
    -moje wypowiedzi na tematy medyczne będą w odrębnym artykule nie sugerującym i nie nawiązującym do sytuacji p.K.Bień
    – otrzymam do zapoznania się z tytułem artykułu, wprowadzeniem, kontekstem i wtedy wyrażę zgodę na cytowanie moich wypowiedzi
    – W przypadku nie osiągnięcia porozumienia co do formy artykułu, moje wypowiedzi medyczne miały pozostać dla Rodziny i dla wiadomości dziennikarki
    Po raz kolejny artykuł jest ukazany z naruszeniem prawa.
    W związku z naruszeniem prawa / naruszenie moich dóbr osobistych/,za pomocą środków masowego przekazu, /art. 212kk &.1 i 212 &2/ złożyłam akt oskarżenia w sądzie.
    Małgorzata Turowska-Regent