Samowola budowlana w wykonaniu urzędu?

27 kwietnia 2017
2 140 Views

Nadzór budowlany nakazuje rozbiórkę części drogi. Burmistrz nie zgadza się z decyzją. Inwestycja wykonana za ponad 200 tysięcy złotych do najbardziej udanych nie należy. Czy pieniądze zostały wyrzucone w błoto, lub w tym konkretnym przypadku do zalewającej drogę kałuży?

Trudno oprzeć się przekonaniu, że wykonane w miejscowości Posmykowizna utwardzenie drogi nie jest najbardziej fartowną inwestycją Miasta i Gminy Działoszyn. O problemie związanym z drogą pisaliśmy już w lipcu ubiegłego roku. Przypominamy, że podczas obfitych opadów deszczu to, co powinno być drogą bardziej pełniło funkcję rzeki, z której woda spływała do najniższego miejsca i tworzyła potężna kałużę, która utrudniała wyjazd mieszkańcom miejscowości. Na miejsce co rusz musiał przyjeżdżać pracownik zakładu komunalnego i wypompowywać wodę. Według relacji mieszkańców Posmykowizny beczki pełne wody były wywożone  z feralnego miejsca nawet 12 razy dziennie. Część mieszkańców za zaistniała sytuację winiła właścicielkę jednej z posesji, która miała poprzez podniesienie terenu uniemożliwić odpływ wody. Inni wskazywali na działoszyński magistrat, który miał „spartolić robotę”.

Wcześniej woda była odprowadzana właśnie na prywatną działkę, której właścicielkę obwiniała część mieszkańców. Kobieta podkreślała jednak, że żadnej zgody na odprowadzenie wód opadowych nie wyrażała. Zgodę miał natomiast wyrazić były mąż kobiety na jednym z zebrań.
Zaistniała sytuacja wywołała konflikt między właścicielką działki a urzędem. Kobieta domagała się rozbiórki przyłącza wykonanego bez jej zgody. Gmina natomiast pompowała wodę „ na potęgę”, aby ułatwić mieszkańcom wyjazd z posesji.

Faktem jest, że gmina wcześniej nie wykonała takiego odwodnienia drogi, by woda nie spływała na prywatną posesję. Burmistrz Rafał Drab podkreślał, że to właścicielka działki, która spiera się z urzędem zaburzyła stosunki wodne, bowiem woda naturalnie powinna odpływać na pola. Ostatecznie burmistrz zapewnił, że kłopotliwa droga doczeka się odwodnienia. Na tym jednak problemy się nie zakończyły. Decyzją Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego bowiem gmina ma część drogi rozebrać. Chodzi dokładnie o trzy utwardzone odcinki drogi. Pierwsze dwa to odcinki utwardzone asfaltobetonem przebiegające wzdłuż przy pasie drogowym. Jeden o długości około metra, drugi dwóch metrów. Trzeci odcinek, który ma zostać decyzją PINB w Pajęcznie rozebrany do końca roku to przebiegające również obok pasa drogowego utwardzenie z kostki na długości półtora metra.

Decyzja nadzoru to efekt zgłoszenia, którego dokonała właścicielka zalewanej działki. Kobieta domagała się sprawdzenia legalności wykonanych robót. Zdaniem współwłaścicielki działki zalewanie jest spowodowane wykorytowaniem drogi, ułożeniem krawężników i wykonaniem nawierzchni asfaltowej. Kobieta podnosi, że wielokrotnie interweniowała w urzędzie w sprawie wskazania odprowadzenia wód opadowych i gruntowych. W odpowiedzi otrzymała pismo, że woda będzie odprowadzona powierzchniowo do rowów poprzecznych i naturalnych zaniżeń terenu. Zgłaszająca problem do nadzoru budowlanego podnosiła, że jej zdaniem inwestycja wykonana przez urząd jest rozbudową drogi. Domagała się doprowadzenia drogi do stanu zgodnego z prawem i osunięcia wybudowanej bez jej zgody sieci kanalizacji deszczowej z jej działki.

Poi przeprowadzeniu kontroli i analizie przedstawionego przez obie strony materiału dowodowego nadzór budowlany uznał, że część drogi rzeczywiście przebiega poza pasem drogowym a inwestor, czyli gmina, wykonał prace przekraczające zakres zgłoszenia na podstawie którego wykonywani inwestycje. Mówiąc prościej część wykonanych prac to zdaniem PINB samowola budowlana.

Jak podkreśla właścicielka zalewanej działki, która zgłosiła sprawę do nadzoru, sporna droga była projektowana jeszcze za kadencji poprzedniego burmistrza. Wykonano ja natomiast już w czasie, kiedy stanowisko objął Rafał Drab.

Czy zatem problemy gminy są winą złego projektu? Krzysztof Piekarz zapewnia, że nie.
–  W ostatnim roku mojej kadencji w trybie przetargowym zlecono wykonanie dokumentacji technicznej na budowę drogi w miejscowości Posmykowizna. W celu szczegółowego rozeznania tematu i przeprowadzenia  konsultacji z mieszkańcami, wykonano wcześniej koncepcję budowy drogi jak  i koncepcję budowy kanalizacji deszczowej dla odwodnienia Posmykowizny i całej północnej części Działoszyna. Dokumentacja miała być wykonana do końca czerwca 2011 roku. Gmina tą umowę podobno zerwała z z Projektantem – wyjaśnia Piekarz, który jest przekonany, że dokumentacja została wykonana poprawnie.
– Z tego co pamiętam koszt opracowania kompletnej dokumentacji realizowany miał być na podstawie tak zwanej „spec ustawy  drogowej” i obejmował budowę i przebudowę drogi od ulicy Sadowskiej w Działoszynie do drogi powiatowej  Trębaczew -Sadowce łącznie z podziałami geodezyjnymi – to kwota około 140 tys. zł. Projekt musiał zakładać rozwiązanie problemu odwodnienia i wykupu niezbędnych terenów pod drogę – zapewnia. Na dzień dzisiejszy jednak, jak podkreśla, trudno mówić o konkretnych rozwiązaniach, jakie miały być zastosowane.

Ostatecznie jednak inwestycja została wykonana zgoła odmiennie, niż planowano za czasów poprzedniej władzy.
– Według moich przypuszczeń asfalt został położony na zasadzie remontu na podstawie zgłoszenia. Nie przewidywano jakie mogą być konsekwencje takiego sposobu działania. Wydanie ponad 200 tysięcy złotych bez kompleksowego rozwiązania tematu uważam za błąd – podsumowuje Krzysztof Piekarz.

Przypuszczenia byłego burmistrza są jak najbardziej słuszne, bowiem inwestycja rzeczywiście została wykonana na zgłoszenie.

Obecnie urzędujący burmistrz Działoszyna wyjaśnia, że koszt utwardzenia drogi to ponad 258 tysięcy złotych. Czy poszły w błoto? Włodarz ma nadzieję, że nie. Decyzja rozbiórce części drogi nie jest bowiem ostateczna.
– W dniu 06.04.2017 roku w miejscowości Posmykowizna zostało zorganizowane zebranie wiejskie, na którym mieszkańcy potwierdzili, iż wyrazili zgodę już w latach 80-tych na realizację drogi w szerokości takiej na jakiej wykonano w 2014 roku nawierzchnię z asfaltu. Burmistrz zamierza odwołać się od decyzji PINB nakazującej rozbiórkę części drogi w miejscowości Posmykowizna, zatem dalsze działania dotyczące przedmiotowej drogi będą podejmowane po zakończeniu postępowania odwoławczego – wyjaśnia rzecznik prasowy urzędu Joanna Chwal.

Sprawę rozstrzygnie więc organ drugiej instancji. To jednak nie zapowiada końca sporu na linii właścicielka działki – urząd.

– Urząd Miasta i Gminy w Działoszynie złożył w Starostwie Powiatowym w Pajęcznie projekt budowlany na zgłoszenie pt. „Przebudowa odcinka drogi gminnej nr 109027 E wraz z odwodnieniem w miejscowości Posmykowizna”. Jednocześnie Urząd Miasta i Gminy wszczął postępowanie administracyjne w zakresie zakłócenia stosunków wodnych na działce oznaczonej numerem ewidencyjnym 734 obręb Sadowiec, będącej własnością Gminy Działoszyn, poprzez zmianę ukształtowania terenu na działce oznaczonej numerem ewidencyjnym 751/1 obręb Sadowiec – informuje Joanna Chwal. Wygląda więc na to, że spór będzie trwał a mieszkańcy Posmykowizny muszą uzbroić się w cierpliwość i poczekać na ostateczną decyzję w sprawie ich drogi.

1 Comments

  1. Jedyne rozwiazanie to przyjeżdżać przez dzialke szanownej Pani na której woda nie stoi…Jak zyc!