Obiecali naprawić, naprawiają na raty

9 maja 2017
455 Views

Problem dotyczący ulicy Tartacznej w Wieluniu jest doskonale znany czytelnikom „Kulis…”.  Historia państwa Małeckich, przedstawiona przed kilkoma tygodniami, miała doczekać się szczęśliwego zakończenia. Niestety, kolejny raz okazało się, że od złożonej przez urzędnika obietnicy do jej realizacji wiedzie bardzo długa droga.

Państwo Małeccy już od kilku lat walczą o poprawę warunków, panujących na ulicy Tartacznej. Przypomnijmy, przy każdych większych opadach deszczu, nieutwardzona nawierzchnia miejscami zamienia się w błotniste bajoro, a brak możliwości odprowadzenia wód opadowych sprawia, że teren otaczający posesję Małeckich jest regularnie zalewany. Problem miał być rozwiązany pod koniec marca, a biorąc pod uwagę stosunkowo niewielki zakres prac do wykonania, przybliżony termin, zadeklarowany przez Macieja Presia, wydawał się całkiem realny do realizacji. Aby warunki uległy znaczącej poprawie, wystarczy jedynie nieznacznie skorygować kąt nachylenia drogi oraz wykopać rów, którym deszczówka będzie mogła spływać na okoliczne łąki. Niestety, okazuje się, że zakończenie prac w obiecanym terminie to nie lada wyzwanie dla wieluńskiego magistratu.

W rozmowie z redakcją „Kulis…”, przeprowadzonej w pierwszej połowie marca, Preś zapewnił, że problem mieszkańców Tartacznej zostanie rozwiązany w ciągu 2-3 tygodni. Do połowy kwietnia wykonawca zrealizował jedynie połowiczną pracę – wykopany rów kończy się tuż przy należących do Małeckich zabudowaniach gospodarczych, co w żaden sposób nie poprawia sytuacji. Należy również podkreślić, że w tym miejscu powstaje kolejny problem. Po wykonaniu „odprowadzenia” nikt nie zadał sobie trudu usunięcia ziemi, zalegającej tuż przy położonym obok nasypie. W rezultacie rów jest już niemal zasypany i nawet po przedłużeniu w kierunku łąk, nie spełni swojej funkcji.

Taka sytuacja może stwarzać pewne obawy o racjonalne gospodarowanie środkami finansowymi, naczelnik Preś zapewnia jednak, że póki co nie zostały poniesione żadne koszty.

– Wykonawca sam organizuje czas pracownikom, ja nie mogę… jeżeli ma ochotę dwa razy płacić pracownikom, to ja nie będę ingerował w wewnętrzne sprawy firmy. Nie płacimy za godzinę, a za metry wykonanej pracy, zatem o narażaniu gminy na niepotrzebne koszty nie ma mowy – stwierdza Preś.

Koszty związane z połowicznym wykonaniem prac to jedno, z punktu widzenia mieszkańców ulicy Tartacznej znacznie bardziej istotny jest fakt, że mimo wcześniejszych zapewnień, ich problem nadal nie został rozwiązany. Co na to Maciej Preś?

– Wykonawca zaczął robić odwodnienie, to nie jest skończone, pracę przerwały inne roboty i święta. Myślę, że być może w tym tygodniu uda się to skończyć. Musi być sucho, żeby móc temat zamknąć. Rowek zostanie wpuszczony za słup, a jezdnia zostanie przeprofilowana w sposób, żeby jezdnia nie była pochylona w stronę posesji. Mam nadzieję, że uda się to zrobić w tym tygodniu, chociaż takiej gwarancji nie daję. W najbliższych dniach powinno być to zrobione  – zapewnia zachowawczo.

Prace wznowiono w sobotę 22 marca. Jak podkreśla Halina Małecka, podjęte dotychczas działania to w dużej mierze zasługa radnej Bożeny Żurek, która osobiście zaangażowała się w sprawę.

– Gdyby nie pani Żurek, to pewnie jeszcze długo nic by nie ruszyło – mówi Małecka
.
Wykonawca zdołał doprowadzić rów odwodniający do pobliskich łąk, jednak nadal nie można powiedzieć, że to koniec. Wciąż jeszcze pozostało sporo do zrobienia, a według przewidywań meteorologów, deszczowa pogoda nie opuści nas w ciągu najbliższych dni. Nie ulega też wątpliwości, że rozwiązanie, które zaproponował naczelnik Wydziału Inwestycji i Rozwoju, to ledwie półśrodek. Ulica wymaga trwałego utwardzenia, co dostrzega Roman Drosiński.

– Ta droga powinna być utwardzona i tyle. Doraźnie trzeba zrobić spływ, ale w budżecie na przyszły rok musi się to znaleźć, generalnie trzeba tu położyć kostkę. Zobaczymy jak będzie z środkami jeszcze w tym roku, może uda się wygospodarować pieniądze na projekt. W każdym razie będę się starał o to, aby tę drogę utwardzić – obiecuje radny.

Utwardzenie nawierzchni rozwiązałoby wszystkie problemy, co do tego nie ma wątpliwości. Rzecz w tym, że taka inwestycja z całą pewnością nie zostanie zrealizowana jeszcze w tym roku. Mieszkańcom na razie pozostaje trzymać za słowo naczelnika Presia, jednak czy złożone obietnice doczekają się wreszcie finalnej realizacji?