„Złamane kręgosłupy” i głosowania pod dyktando prezesów

10 maja 2017
1 082 Views

Poseł ugrupowania Kukiz’15 odwiedził Wieluń i Sokolniki. Powodem wizyty były między innymi problemy rolników i proponowane zmiany w prawie spółdzielczym. O kontrowersyjnych pomysłach, rzekomych układach i proponowanych zmianach prawa z posłem Jarosławem Sachajko rozmawiał Marcin Stadnicki

Marcin Stadnicki: Rozmawialiśmy już na temat prawa spółdzielczego, natomiast wśród spółdzielców pojawiają się różne obawy w związku z państwa projektem. Jedna z nich dotyczy wprowadzenia rachunków bankowych dla każdego budynku. W przypadku Wieluńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej tych budynków jest około 130. To sa dodatkowe koszty i spółdzilecy obawiają się, że w razie wprowadzenia takich przepisów to oni te koszty poniosą.

Jarosław Sachajko: Mają akurat spółdzielcy rację, że się tego obawiają tylko problem jest może nie w rachunkach i dodatkowych kosztach, bo ewenualne koszty prowadzenia rachunków są niewielkie tan naprawdę do obrotów spółdzielni. Problem jest tego typu, że wiele organizacji spółdzielczych mówi, że pomimo tego, że dla każdej nieruchomości powinny być prowadzone oddzielne rachunkowości w postaci powiedzmy subkont czy podobnych rozwiązań, to nie jest robione. W wielu sprawach sądowych i to są słowa z organizacji, które z nami współpracowały, wprost prezesi mówią, czy pracownicy spółdzielni, że nie mają wyników dla poszczególnych nieruchomości. Chciałem zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Pierwsza rzecz, że to wcale nie jest taki ogromny koszt w porównaniu do tego, że spółdzielcy nie wiedzą za co ponoszą koszty. Spółdzielca powinien być obciążony za własną nieruchomość. Jeżeli tak nie jest, to jest to przyczyna tych zawyżonych kosztów. Te zawyżone koszty sa różnie oceniane, ale to jest często 20 – 30 procent więcej. Aczkolwiek w nowej wersji ustawy, która została złożona w piątek ten przepis został usuniety. Ja wcale nie mówię, że to jest jakoś bardzo dobrze, bo tak jak powiedziałem to, że nie jest to wykonywane powoduje zawyżane rachunki. Do tej ustawy, która jest złożona dołożyliśmy jednak taką część związaną z karami. Bo co z tego, tak jak zacząłem wcześniej, że jest obowiązek żeby były subkonta albo różne inne rzeczy jak to jest nie robione? Dlatego też dołożyliśmy tą część z karami i to karami dotkliwymi, bo to są kary od pięciu tysięcy wzwyż. Mam nadzieję, że to spowoduje iż to prawo, które nawet już jest będzie wykonywane.

W takim razie dopytam, kto tą ewentualną karę zapłaci? Spółdzielcy, czy prezes?

Nie spółdzielcy. Ja za chwilę przekażę tą nową wersję, myślę, że już w tej chwili powinna byc dostępna na stronach sejmowych, aczkolwiek z tymi stronami sejmowymi jest różnie dlatego mam wydrukowaną wersję i będzie można się zapoznać. Chcę a tak naprawdę to chcą organizacje spółdzielcze, dążyć do indywidualnej odpowiedzialności. To pytanie jest dobrze zadane. Nie może być tak, że zawinił prezes a zapłacą wszyscy. Tak więc indywidualne będą kary.

Czy zamierzacie wycofać się z pomysłu kadencyjności prezesów?

Nie zamierzamy, ten pomysł został. Dzisiaj miałem pytanie o to smao w mleczarni, cyz czasem nie ma zakusów na mleczarnie i tam nie chcemy miec. Tu z resztą u państwa, z tego co słyszałem, ta spółdzielnia działa dalej pomimo tego, że prezes jest od 20 lat. Właściwie prawie od 30, ale różnica między spółdzielnią produkcyjną a spółdzielnią mieszkaniową jest zasadnicza. W spółdzielni mieszkaniowej ten majątek, który jest, on nie konkuruje z innym majątkiem. Przykład jest taki: mamy serek, który państwo produkują i inne produkty, które muszą na rynku konkurować z innymi. On może wypaść, bo ktoś się pojawi nowy. Czegoś takiego nie ma przy spółdzileniach mieszkaniowych, bo tam te zasoby są. One nie konkurują z niczym a spółdzielnie mieszkaniowe w Polsce cały czas padają, bo sa wyprowadzane ogromne majątki, które zostały przejęte i to w dużej części przez kogo? Wiadomo, przez ludzi powiązanych z Sojuszem Lewicy Demokratycznej. W dużej części on jest przejęty i te osoby się zastały, zasiedziały się tam. Są 20-30 lat i jednocześnie spółdzielnie cały czas bankrutują. Ja nie chce wchodzić w państwa spółdzielnię na razie, aczkolwiek na pewno to zrobię, bo ta termomodernizacja, która się odbywała u państwa też nie do końca była dobrze robiona. Z resztą spółka, która robiła tą termomodernizację upadła nie płacąc przez sześć miesięcy pracownikom. Z jakiś powodów było takie przyzwolenie, na które nie wyrażam ja, jako poseł zgody.

Tak, ale co ma zarząd spółdzileni do tego, że spółka upadła?

Muszę te wszystkie dokumenty zgromadzić. Mówiąc o zarządzie mówię, że spółdzielnie są źle zarządzane. Czyli złe zarządzanie spółdzielni, która prawde mówiąc nie bardzo ma szansę na to, żeby upaść, upada. Pan dąży do tego, podejrzewam, że dlaczego tylko dwie kadencje jeżeli jest dobry zarząd?

Nie. Zupełnie nie do tego. Po co kadencyjność, jeżeli spółdzielcy niezadowoleni z działalności swojego zarządu mogą nie udzielić mu absolutorium na walnym, które odbywa się każdego roku?

Dlatego, że to się nie udaje. Te próby odwołania prezesa nie dają rezultatu pomimo, że ten proces upadania spółdzielni jest wieloletni. Spółdzielcy widzą to, że się dzieje z ich spółdzielnią źle. Mimo wszystko jednak, próbując nawet mobilizować ludzi, to im sie nie udaje. To jest związane z tymi 30. latami, kiedy spółdzielców w różny sposób się uspokajało a tych bardzo niepokornych zwalniało się, czy wyrzucało się ze spółdzielni i oni już wtedy nic nie mogli zrobić. Pod byle pretekstem a ostatecznie było to podważanie, czy tworzenie złego imienia spółdzielni przez to, że się podważało to, że prezes działa dobrze. Mechanizm jest dosyć prosty. Spółdzielnia zatrudnia iluś tam ludzi. Ci ludzie mają łamane kręgosłupy i chcąc dalej pracować a przynajmniej obawiając się o swoją pracę chodzą karnie na zebrania. Innym mechanizmem, który z tym się wiąże są tacy fikcyjni spółdzielcy. Spółdzielnia mówi, że będzie budowała jakiś budynek. Przystępuje do tej spółdzielni 30, 50, 100 osób, które są w jakiś sposób zaprzyjaźnione z tym prezesem i one znowu chodzą karnie na zebrania. Jednocześnie nawet, jeżeli spółdzielcy przyjdą na to zebranie walne i nie będą chcieli temu prezesowi udzielić absolutorium, to prezesi zwołują walne w dzień pracy. Na przykład rano we wtorek. Część ludzi będzie musiała przyjść do pracy. Prezesi i ci fikcyjni członkowie przyjdą i uchwalą co chcą. Jeżeli nawet się uda zrobić to zebranie popołudniu, powiedzmy o 16., to prezes tak przeciąga to zebranie, że ono się kończy około 12., może pierwszej w nocy. Ci, co słabsi pójda do domów a ci, którzy mają płacone, są powiązani z prezesem, wyczekają ile trzeba i wtedy, jak prezes sobie popatrzy, policzy, jest wszystko w porządku. Kolejny mechanizm jaki jest robiony, to dzielenie walnego na części. Jeżeli podzielimy na odpowiednie części w odpowiedni sposób, to znowu jesteśmy w domu, czyli prezes jest nieodwoływalny. Dlatego jest zastosowany ten mechanizm dwukadencyjności, bo nie ma powodu, aby prezes był wiecznym prezesem przy spółdzielni mieszkaniowej. Co innego przy spółdzielni produkcyjnej, gdzie mamy różne mechanizmy i jest potrzebna wyjątkowo precyzyjna wiedza związana z danym sektorem. Przy spółdzielni mieszkaniowej nie ma tej potrzeby.

Skoro już pan wspomniał o walnych organizowanych w częściach, jak pan sobie wyobraża zorganizowanie walnego zgromadzenia przykładowo w Wieluńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej w jednej części, kiedy mamy ponad cztery tysiące spółdzielców?

W poprzedniej wersji ustawy, która została w piatek wycofana mówiliśmy o dóch tysiącach. Czyli to nie byłoby w jednej części czterech tysięcy a byłoby dwa tysiące. Ja może w takim razie zapytam w drugą stronę. Mamy cztery tysiące spółdzielców, na ile części jest to podzielone?

Na pięć.

Był pan podejrzewam na kilku takich zebraniach.

Na wielu.

Ilu spółdzielców przychodzi?

W zależności od wielkości osiedla, może być 15 osób, może być 60.

Mniej więcej w ten sposób mamy w całej Polsce. Czyli zamiast 800. przyszło 15, albo załóżmy nawet 60. To widzi pan, że nie ma żadnego problemu, żeby zmieścić tych wszystkich ludzi w jednym miejscu.

Tak, ale to jest nie do przewidzenia ile osób przyjdzie. Jeżlei będą sprawy bardzo interesujące mieszkańców, gdzie będą chcieli zabrać głos i może przyjść znacnzie większa grupa.

Skoro na sali kolumnowej zmieściło się 460 posłów a nawet więcej, to ten państwa WOSIR będzie ze trzy razy większy, może być ze cztery razy większy od sali kolumnowej, także 1 500 osób tam wejdzie. Teraz ktoś powie, że to są koszty. Czy sprawdzał pan jakie sa koszty zorganizowania zebrania w pięciu częściach?

Biorąc pod uwagę, że spółdzielnia ma własne lokale…

Niech pan sprawdzi, bo ja w wielu spółdzielniach, w których są organizowane zebrania w częściach, wszystko się wycenia. One są na 10 – 15 tysięcy wyceniane. Tu należałoby wejść w szczegóły dlaczego prezes takie duże koszty robi tych zebrań w częściach. Ma pan rację, teoretycznie powinno byc to we własnych pomieszczeniach skoro robimy w częściach i za darmo, ale ja wczoraj miałem koło Katowic, było takie duże zebranie spółdzielców i tam właśnie była mowa o takich kwotach. Jaki jest koszt wynajęcia tego WOSIR-u, żeby to zrobić w jednej części?

Czy zastanawiał się pan nad zmianą sposobu wyboru członków rady nadzorczej? Każde osiedle wybiera w WSM swojego przedstawiciela. Dochodzi do takiej sytuacji, kiedy największe osiedla mogą wybrać przedstawiciela tym mniejszym, ponieważ ich jest po prostu więcej i oddają więcej głosów. Przykładowo malutkie osiedle Bugaj, nawet gdyby całe chciało danego kandydata, a duże osiedle Stare Sady zdecydowałoby, że w radzie będzie kto inny, to wybiorą tym pierwszym reprezentanta. Zastanawialiście się nad tym, żeby to zmienić?

Nikt tego problemu nie podnosił. Proszę opisac ten problem bo to, jak jest wybierany to jest w statucie u państwa opisane. To jest też bardzo wążny problem. Proszę opisać ten problem, przesłać. Ten projekt, który złożyliśmy to nie jest biblia i on nie jest idealny a z pewnościa nie mówię, że rozwiązuje on wszystkie problemy. Rozwiązuje już bardzo dużo problemów a szczególnie te główne problemy, które są, ale nie wszystkie. Prosze opisać, przesłać i w trakcie prac komisji postaram się zgłosić również ten problem.

Jest też projekt ministerialny, także zastanawiam się jaką szansę macie z waszym projektem?

Projekt ministerialny jest wycofany z tego co wiem, co mi się wydaje, bo on był skrajnie pro-prezesowy. Jaką szansę mamy? Wczoraj przynajmniej posłanka z PiS-u, przecież ze spółdzielniami pracują posłowie już z 10-15 lat, cały czas chca poprawiać, tylko nic nie poprawiają. Powiedziała w każdym razie coś takiego, że oni przygotowują swój projekt. Przecież to nie może być inny projekt niż PiS-owy, rządowy. Każdy rząd dokładnie tak samo się zachowuje, ale korzystają z zaproponowanych przeze mnie rozwiązań. W tej chwili będzie im bardzo trudno zaproponować albo nie zaproponować czegoś. Więc ja po to go złożyłem. Zdaję sobie sprawę z tej nieuczciwej, złej zasady, która jest, że tylko rządowe projekty przechodzą. To samo w rolnictwie. Ja składam projekt, za kilka miesięcy rząd pisze swój i przeprocedowujemy rządowy. Aczkolwiek jest bardzo trudno rządowi powiedzieć, że to zrobili w innym kierunku. Oczywiście to nie jest idealna kopia moich projektów, ale muszą pewne elementy zawrzeć. To już jest sukces dla wszystkich i tu przy spółdzielniach również to będzie wielki sukces, jak chociaż część tych przepisów wezmą a ja oczywiście przy pracach w komisji zgłosze drugą połowę. Niech powiedzą dlaczego nie. To jest zysk dla wszystkich.