Nadciąga „zło”. Ekolodzy wieszczą armagedon

Lej depresyjny sięgający 150 kilometrów, „pełzająca” ziemia, popękane budynki – tak ekolodzy, którzy pojawili się na sesji rady gminy w Ostrówku widzą nadejście kopalni „Złoczew”. – Ludzie stuknijcie się głową w blat! – grzmiał Radosław Gawlik ze stowarzyszenia EKO-UNIA. Radny Arkadiusz Banaś pytał z kolei gdzie ekolodzy byli wcześniej, bowiem kopalnia nie wchodzi na teren gminy z dnia na dzień

Ciągle aktualny temat odkrywki „Złoczew” nadal wzbudza spore emocje. Kolejnym krokiem w kierunku jej powstania ma być uchwalenie studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Do uchwalenia takiego dokumentu na wniosek kopalni przystąpiła gmina Ostrówek. Na sesji pojawili się reprezentanci ekologicznych organizacji oraz mieszkańcy, którzy także mieli spor uwag. Jeszcze zanim radni podjęli temat studium, jego uchwalenie storpedować próbował Andrzej Koziołek.

– Jaką my mamy wartość? Żadną! Ja dziewiątą kadencję w radzie pracuję ale takich rzeczy nie było – mówił radny i apelował aby wycofać punkt z porządku obrad. Koziołek twierdził, że projekt uchwały nie został zaopiniowany przez radcę prawnego. Był to jednak argument chybiony, bowiem uchwała opiniowana była a radnego prawdopodobnie zmylił brak pieczątki na dokumencie.

Kiedy w końcu udało się przejść do sedna czyli głosowania zgłoszonych do studium uwag głos zabrał Marcin Stangret, który podkreślał, że mieszkańcy gminy Ostrówek już raz wypowiedzieli się przeciwko lokalizacji zwałowiska zewnętrznego kopalni.

– Te uwagi to już składamy od 2012 roku. W 2012 zebraliśmy podpisy, 80 procent ludzi wypowiedziało się przeciwko lokalizacji zwałowiska na tym terenie. Alternatywne miejsce odnośnie zwałowiska kopalnia przedstawiła ale dopiero na ostatnich spotkaniach a w ogóle naszego wniosku nie biorą pod uwagę. Jak my mamy się z tym zgodzić? – pytał Stangret zaznaczając, że rolnicy nie byli przeciwni samej odkrywce a jedynie lokalizacji zwałowiska, które ma pogrzebać budowane od pokoleń gospodarstwa.

Nieco inaczej na sprawę patrzą licznie przybyli na sesję ekolodzy, którzy w ogóle są przeciwni odkrywce. Radosław Gawlik ze stowarzyszenia EKO-UNIA uważa, że powstanie kopalni to czyste zło, które pojawi się nie tylko w gminie Ostrówek.
– Jak państwo patrzycie na to, co się w świecie dookoła dzieje? O radnych opozycyjnych mówię, którzy się skoncentrowali na temacie tego zwałowiska i wokół tego się kręcą jak kot wokół ogona i nie patrzą na całość. Państwo szykujecie tutaj sobie armagedon. Pojedźcie po sąsiedzku na inne odkrywki do innych terenów w Wielkopolsce i zobaczcie co się tam wydarzyło – mówił Gawlik.

Ekolog jako negatywne skutki oddziaływania kopalni wymieniał między innymi lej depresyjny i powstająca w jego wyniku suszę. Gawlik podkreślał, że w regionie już oddziałują leje depresyjne z Bełchatowa i Szczercowa. Kolejny według słów ekologa do gwóźdź do trumny dla okolicznych miejscowości.

– Jak wy sobie dołożycie kolejny lej depresyjny tutaj, to jesteście wyschnięci na wiór – zapowiadał i poddawał w wątpliwość ewentualne korzyści płynące z powstania odkrywki.

– Obiecują pieniądze a właściwie nikt konkretów nie wypowiada. To jest iluzja! Wy sobie wymyśliliście, że wam będą płacić za grunty tak jak za S-8. Ludzie stuknijcie się głową w blat

zająć się innym sensownym rozwojem gminy – grzmiał w kierunku radnych –  Ja nie wiem jak to się stało. Ile wódki musiało być wypite z koncernem PGE?

Radosław Gawlik podnosił także, że obecnie na całym świecie odchodzi się od energii pozyskiwanej z węgla. Wyjątkiem jest, jak mówił ekolog, Polska.

Z jednej strony jednak Gawlik przestrzega przed zgoda na odkrywkę, za chwile jednak twierdzi, że w ogóle nie ma ona szans na powstanie.
– Będą może większe dochody gmin, ale w ogóle nie dojdzie do budowy tej kopalni. Nie ma na to szans. Dlaczego? Dlatego, że XXI wiek to wiek słońca i wiatru, odnawialnych źródeł energii. Polska podpisała porozumienie klimatyczne i to co ja mówię to właściwie powiedział minister wicepremier Morawiecki – przekonywał.

Ekolog twierdził, że gmina powinna szukać innej drogi rozwoju. Co więcej pokusił się o stwierdzenie, że PGE już wycofuje się z innej odkrywki w Gubinie i taki sam los czeka Złoczew.

– PGE obiecywało to samo w Gubinie a teraz się wycofało praktycznie. Wycofało papiery – mówił Gawlik. To jednak nijak ma się do stanowiska samego PGE, które nie dość, że prowadzi działania zmierzające do powstania obu kopalni, to jak zapewnia Sandra Apanasionek, są to projekty równoważne.

Ekolodzy podnosili także szkodliwe dla zdrowia oddziaływanie kopalni, które już daje się we znaki chociażby mieszkańcom Łodzi, gdzie mają docierać pyły z Bełchatowa. Przyszłością jeżeli chodzi o energię ma być geotermia, fotowoltaika czy wiatraki, które to skutecznie zablokował obecny rząd. Kolejne argumenty przeciwko odkrywce, którymi straszyli ekolodzy to lej depresyjny sięgający do 150 km, czy „pełzanie” ziemi w kierunku odkrywki. Razem z ziemią „pełznąć” miałyby domy. Wizja popękanych ścian i wszechobecnej suszy oraz umierającego rolnictwa kilkakrotnie była przedstawiana radnym i zebranym mieszkańcom.

Nieco inne spojrzenie na pojawienie się odkrywki ma wójt gminy Ostrówek. Ryszard Turek poproszony o zabranie głosu odniósł się między innymi do argumentów radnego Stangreta dotyczących sprzeciwu społecznego wobec odkrywki.

– Myślę, że to nie jest tak do końca, że 80 procent z tych terenów gdzie ma być utworzone zwałowisko jest przeciw. Ponieważ jestem na tym stanowisku, często przychodzą ludzie i pytają kiedy będzie kopalnia? Mają jakieś plany i myślę, że pytają nie dlatego, że się martwią tylko dlatego, że oczekują na coś pozytywnego – mówił włodarz. Turek podkreślił także, że na sesji co prawda pojawili się przeciwnicy odkrywki, zabrakło jednak jej zwolenników, którzy spokojnie czekają na pojawienie się potężnego inwestora.

Wójt zaznaczył przy tym, że cieszy go fakt, że istnieją organizacje ekologiczne, które walczą o środowisko, jednak katastroficzne wizje przedstawiane na sesji są jego zdaniem nieco na wyrost.

– Mówiąc już tak jako człowiek, nie przedstawiciel samorządu, chciałbym mieć ta biedę, którą mają mieszkańcy Kleszczowa, Szczercowa, Rząśni, Sulmierzyc. Chciałbym się tą bieda móc podzielić z mieszkańcami kiedyś w przyszłości jak doczekamy – podnosił Ryszard Turek. Włodarz odniósł się także do argumentów ekologów mówiących, że kopalnia w ogóle nie powstanie twierdząc, że jeśli są tego pewni co cała dyskusja nieco mija się z celem. Wójt podkreślał, że radni stoją przed trudną decyzją i będą musieli zagłosować zgodnie ze swoim sumieniem a w tej sytuacji nie da się podjąć decyzji, która zadowoli wszystkich.

Głos w dyskusji zabrał także Arkadiusz Banaś, który skrytykował przedstawicieli organizacji ekologicznych za zbyt późne zajęcie się problemem. Jak podnosił radny, temat odkrywki nie pojawił się znienacka.

– Państwa widzę w zasadzie pierwszy raz na sesji rady gminy – mówił. Radny zwrócił uwagę także na fakt, że gmina Ostrówek to nie tylko te sołectwa, które ucierpią w wyniku powstania zwałowiska.

– Dlaczego te organizacje, których jesteście przedstawicielami nie zajęły się tym na samym początku? Dlaczego wtedy nie było prowadzonej informacji na tym terenie? – pytał Banaś. Ekolodzy uparcie twierdzili, że wcześniej też temat był im bliski.

– Ja bywałem na tych spotkaniach i nie było państwa – podnosił jednak radny. Arkadiusz Banaś podkreślał także, że studium, nad którym pochyla się rada to nie jest dokument, który wiąże ręce gminie i sprawi, że zwałowisko powstanie.

– To nie jest miejscowy plan zagospodarowania, że my już zamykamy ten teren. Po uchwaleniu studium nadal może być prowadzony rozwój na tym terenie – wyjaśniał. Banaś przyznał przy tym, że radni zdają sobie sprawę z negatywnych skutków powstania kopalni, podobnie jak z pozytywów.

– Ja wiem, że wasze organizacje też lobbują na rzecz firm, które się zajmują ekoenergią – zwracał się do ekologów. Radny zaznaczył także, że w sprawie kopalni wszystko zależy od decyzji rządzących. Podkreślał, że jeżeli polityka państwa w tym zakresie pójdzie w kierunku ekologicznej energii takiej jak chociażby geotermia, to z pewnością będzie zwolennikiem tej drogi.
– Ja też jestem za oddychaniem czystym powietrzem – zapewniał.

Argumenty ekologów to jedno, pozostają jeszcze jednak te, które od lat wysuwają rolnicy. Największy opór na terenie gminy budzi bowiem zwałowisko, nie wizja armagedonu przedstawiana przez ekologiczne organizacje.
– Był wniosek o zmianę lokalizacji i radni przegłosowali to. Dlaczego się rada nie dostosowała do tego? Powinna z całą stanowczością powiedzieć „nie, wystąpiliśmy o zmianę lokalizacji zwałowiska i niech się Bełchatów dostosuje – podnosił Zbigniew Zasina. Wtórował mu Stanisław Skibiński, jedne z większych producentów mleka na terenie gminy Ostrówek. Skibiński zarzucał radnym i wójtowi, że nie trzymają się pierwotnych ustaleń.
– Głosujecie nad śmietnikiem dla Złoczewa – podnosił – Wejdźcie w skórę tych gospodarstw, które zginą. Wejdźcie w skórę tych rencistów, którzy maja 700 złotych. Mieszczuchów z nich chcecie zrobić za 700 złotych? Gdzie 30-40 procent wydaje się na leki.

Skibiński przypominał, że to właśnie władze gminy wnioskowały o zmianę lokalizacji zwałowiska. Kopalnia jednak na taki wariant się nie zgodziła tłumacząc się względami ekonomicznymi.

– Gdzie wasze słowo? – pytał rolnik – Wtedy wam się nie spodobało a dzisiaj wam się spodobało?

Stanisław Skibiński był pewien, że mimo wszystko rada przegłosuje studium. Tak też się stało. Dziewięciu radnych głosowało „za”, czterech było przeciw a jedne się wstrzymał.