Nie wszyscy chcą średnicówki

Planowana budowa trasy średnicowej, której zadaniem ma być odkorkowanie miasta, wzbudza ogromne kontrowersje wśród grupy mieszkańców. Okazuje się, że nie wszyscy wielunianie są przychylnie nastawieni planów władz gminy.

Publiczne protesty przeciw inwestycji
Drogowa mega-inwestycja, która może pochłonąć nawet 38 milionów złotych, ma w zamierzeniu ulżyć mieszkańcom ulic, które obecnie obsługują cały ruch ciężki. Rzeczywiście, ulice Sieradzka, 3 maja czy Kopernika obecnie są dosłownie przeładowane wielkimi ciężarówkami, co z punktu widzenia mieszkańców i samych kierowców, stwarza ogromny dyskomfort. Zdaniem szefa ratusza, rozwiązaniem problemu będzie budowa przebiegającej przez miasto trasy średnicowej. Część wielunian nie podziela jednak optymizmu burmistrza.
Aby dobrze nakreślić sedno sporu, bo takim mianem należy nazwać sytuację, w której dochodzi do publicznych manifestacji, wpierw warto przypomnieć przebieg planowanej trasy. Wieluńska średnicówka w założeniu ma rozpoczynać się w miejscu zjazdu z obwodnicy miasta. Przy biurowcu Zugilu powstanie rondo, które poprowadzi pojazdy w kierunku zmodernizowanej ulicy Ciepłowniczej. Kolejne rondo zostanie wybudowane tuż przy Kauflandzie, zatem istotną częścią trasy będzie ulica Popiełuszki, która zostanie dostosowana do ruchu ciężkiego. Za skrzyżowaniem z ulicą Częstochowską powstanie nowa droga, kończąca się tuż przed Gaszynem.
To właśnie fragment obejmujący ulicę Popiełuszki wzbudza największy sprzeciw mieszkańców pobliskich bloków. Protestujących przeciw jak to nazywają ”obwodnicy w centrum miasta” nie przekonują rozwiązania komunikacyjne, mające na celu upłynnienie ruchu. Przypomnijmy, modernizacji ma być poddane rondo przy ulicy POW, kolejne powstanie w miejscu skrzyżowania z ulicą 18 stycznia. Na skrzyżowaniu z Częstochowską stanie sygnalizacja świetlna.
Zdaniem grupy wilunian zamieszkujących przy ul. Popiełuszki, proponowane rozwiązanie przypomina próbę „ulżenia jednym kosztem drugich”, a ich niezadowolenie i brak akceptacji, co do planów włodarza, znalazło odzwierciedlenie w publicznych protestach. Pierwsza manifestacja została zorganizowana we wtorek 25 kwietnia, tuż przy rondzie łączącym ulicę Popiełuszki i POW. W proteście udział wzięło też dwóch przedstawicieli Rady Miejskiej, Grzegorz Kucharski i Robert Duda, a także Kazimierz Baranowski, przewodniczący Osiedla nr 6.
– Na manifestacji byłem jako mieszkaniec Wielunia, nie jako radny. Staram się wspierać mieszkańców, bo ten pomysł na ten moment jest nie do przyjęcia. Taka obwodnica niewiele wprowadzi jeżeli chodzi o odblokowanie miasta, a być może przeciwnie. Nie ma żadnych badań, które potwierdziłyby, że budowa obwodnicy w tym miejscu cokolwiek zmieni na korzyść. Dla mnie to jest odcięcie Starych Sadów i osiedla Wyszyńskiego od możliwości swobodnego poruszania się po Wieluniu. To są dwie największe sypialnie i wystarczy sobie wyobrazić, gdy Częstochowa, Opole i Radomsko nagle wjadą w jedną ulicę, mam tu na myśli tabor ciężki – podnosi Kucharski.

Demonstracja utrudniała ruch
Krótka demonstracja znacząco utrudniła ruch pojazdów i, zdaniem protestujących, dała kierowcom przedsmak tego, co czeka ich jeżeli inwestycja dojdzie do skutku. Manifest mieszkańców został zorganizowany w obszarze drogi o sporym natężeniu ruchu, co mogło stwarzać pewne zagrożenie, nie tylko dla kierowców, ale także dla samych protestujących. O bezpieczeństwo zadbali funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Wieluniu.
– Otrzymaliśmy informację, że będzie odbywała się taka manifestacja. Policja jest powołana, aby dbać o bezpieczeństwo uczestników ruchu drogowego. W związku z zablokowaniem drogi, zadbaliśmy o bezpieczeństwo uczestników ruchu, jak również osób biorących udział w manifestacji. W związku z tym podjęliśmy czynności zmierzające ku temu, aby ruch odbywał się płynnie – mówi Waldemar Kozera, rzecznik prasowy KPP Wieluń.

Pytanie nie czy budować, tylko kiedy…
Następnego dnia, czyli w środę 26 kwietnia, zorganizowany został kolejna manifestacja. Tym razem protestowało tylko trzech mieszkańców, którzy pojawili się z transparentem na sali posiedzeń wieluńskiego magistratu, podczas sesji Rady Miejskiej.
W trakcie obrad wątpliwości radnych budził nie tyle sam fakt zamiaru budowy drogi średnicowej co proponowany sposób jej finansowania.
Burmistrz zaproponował, żeby skorzystać z nowej formy finansowania, polegającej na utworzeniu spółki, która nadzorowałaby budowy i bieżące utrzymanie dróg, a pieniądze mogłaby otrzymać z Banku Gospodarstwa Krajowego. Oczywiście gmina Wieluń musiałaby te pieniądze do banku oddawać, ale inwestycja mogłaby zostać sfinalizowana w ciągu kilkunastu miesięcy.
Takie innowacyjne rozwiązanie finansowania nie spodobało się wielu radnym. Pojawiły się głosy, że powstała spółka de facto zajmowałaby się robieniem przelewów, więc jej tworzenie może być nieuzasadnione.
Radny Mieczysław Majcher zaproponował, żeby inwestycję rozłożyć w latach, podzielić na etapy i zrezygnować z tworzenia spółki, inwestując tyle, na ile gminę stać.
Paweł Okrasa stwierdził, że on nie wskazuje zaproponowanego rozwiązania jako jedynego. Istotne dla niego jest to, żeby taka droga powstała…
Długą dyskusję o planach budowy tzw. drogi średnicowej krótko podsumował radny Sławomir Kaftan.
– Nie ma co się zastanawiać czy budować tę drogę. Trzeba tylko podjąć decyzję kiedy – podnosił radny, dodając, że należy także dobrze zastanowić się nad formą jej finansowania.

Artur Białek,
Sławomir Rajch