Żądamy wody, nie luksusów

W XXI wieku dostęp do bieżącej wody nie jest luksusem. Praktyka pokazuje jednak, że na niektórych obszarach, nawet tak podstawowe dobro może być towarem deficytowym. Problem od lat dotyka mieszkańców gminy Sulmierzyce.

– To nie jest tak, że tej wody nie ma cały czas. Przyjeżdżam odkręcam wodę – leci. Mydlę ręce – przestaje lecieć, nie ma czym opłukać. Za trzy minuty znowu leci – mówił w trakcie sesji Rady Gminy Sulmierzyce mieszkaniec Piekar Włodzimierz Matusiak. – Ciśnienie jest tak słabe u mnie, że w momencie, gdy ktokolwiek z mieszkańców położonych niżej niż ja odkręci kran, to w moim domu woda przestaje płynąć… Dłużej tak być nie może! – apelował do radnych i wójta.

”W żniwa przyjeżdżałem do fontanny, żeby się umyć”
Mieszkaniec Piekar podkreślał, że już w 1992 roku uzyskał obietnicę, że gmina wspólnie z Wojewódzkim Zarządem Wodociągów (wówczas jeszcze istniejącym) dołoży wszelkich starań, żeby ten nasz problem rozwiązać. Tymczasem do dziś woda płynie jak płynęła – jak krew z nosa…
– Osobiście, tak się nieszczęśliwie dla mnie składa – ciągnął dalej – że mieszkam w najwyższym punkcie gminy i do mnie ta woda nie dociera. W 1992 roku problem rozwiązano w ten sposób, że odłączono dwie wioski; Dworszowice i Ostrołękę kierując zasilanie w wodę ze Strzelec. Na długie lata temat został rozwiązany. Ale wrócił jak bumerang.
Mieszkaniec Piekar w swoim wystąpieniu zasugerował radnym i wójtowi kontrowersyjne rozwiązanie problemu.
– Jeśli jakiegoś dobra brakuje, to należy wprowadzić selektywne dystrybuowanie tego dobra. Szczególnie w okresie letnim kiedy dramatycznie brakuje wody. Codziennie jedną wioskę wyłączyć i problem rozwiązany – mówił Matusiak.
Potem przypomniał historię z lata, gdy demonstracyjnie kąpał się w fontannie na środku Sulmierzyc.
– Posuwałem się już do takich numerów, że zapraszałem na taką sytuację media, ale nikt nie przyjechał – podniósł. – W żniwa po zejściu z kombajnu przyjeżdżałem do fontanny, żeby się umyć. Niech się któryś z państwa postawi w mojej sytuacji! – rzucił podniosłym głosem.
Matusiak mówił długo i dosadnie, domagając się, by władze gminy w końcu zakończyły jego gehennę.
– Mam taką propozycję – mówił mieszkaniec Piekar – nie jakąś bardzo uciążliwą. Na trzy dni spróbujcie w Sulmierzycach wprowadzić taki system, że o 12 w południe zakręcicie wodę i puścicie ją o północy. Zobaczycie jaka będzie reakcja ludzi. Wtedy może mnie zrozumiecie. Ja rozumiem, że są problemy, ale mamy XXI wiek! Jeżeli problem różnicy wysokości byłby taki nierozwiązywalny, to w górach Gólale musieliby zapomnieć, że woda istnieje.

Na koniec mieszkaniec Piekar zaproponował wszytkim radnym i pracownikom gminy eksperyment, polegający na tym, żeby każdy spróbował u siebie w domu zakręcić wodę na kilkanaście godzin każdego dnia i przekonać się jak to jest.

Kopalnia daje, ale też zabiera…
Rzeczywiście mieszkańcy Piekar, miejscowości mieszczącej się w granicach gminy Sulmierzyce, już od dawna zmagają się z problemem zbyt niskiego ciśnienia, a czasami – także całkowitego braku wody. Do codzienności należą sytuacje, w których po odkręceniu kurków woda ledwie się sączy, czasami zdarzają się też przypadki jej całkowitego braku. Braku, nie przerw w dostawie, bo opisywana sytuacja nie ma nic wspólnego ani z pracami konserwacyjnymi, ani z naprawami instalacji.

Problem, który pojawił się w Piekarach już wiele lat temu, wynika z dwóch czynników – z uwarunkowań konstrukcyjnych instalacji wodociągowej oraz z działalności bełchatowskiej kopalni, która z jednej strony powoduje duże wpływy do budżetu, a z drugiej pozbawia np. dostępu do wód gruntowych.

– Miejscowość Piekary jest zlokalizowana najwyżej na terenie całej gminy Sulmierzyce, zatem mieszkańcy czasami mają tam problem – tłumaczy Gabriel Orzeszek, wójt gminy Sulmierzyce. – Ta woda kiedyś tutaj była, ale w związku z tym, że kopalnia czerpie tę wodę z głębokości dwa razy większej niż czerpaliśmy kiedyś, to jej nam brakuje. My czerpaliśmy z około 120 metrów, kopalnia pompuje z ponad 250 metrów. My zatem jesteśmy tej wody pozbawieni. To wynika z jeszcze innego problemu. Kiedyś układ zasilający te miejscowości był nieco inny. Piekary były zasilane z ujęcia na Łęczyckach. Ta miejscowość obecnie nie istnieje, pozostał tylko jeden dom, właśnie przez to, że kopalnia zajęła te tereny i wysiedliła ludzi. Ujęcie zostało zamknięte, natomiast pozostałością jest układ zasilania, czyli rur pod ziemią. Naturalne jest, że im bliżej ujęcia, tym rury są mniejszej średnicy, a im dalej –  tym większej. Teraz doszło do sytuacji, w której Sulmierzyce pompują z małej średnicy w dużą średnicę. Na tzw. górce piekarskiej średnica się powiększa. Przy dużym odbiorze nie jesteśmy w stanie napełnić rur, w związku z czym mieszkańcy nie mają ciśnienia – szczegółowo wyjaśnia wójt.

Był odwiert, ale nie woda…
Sytuacja jest trudna, ale czy beznadziejna? Z całą pewnością nie, gmina podejmuje kroki ku temu, żeby móc zapewnić wszystkim mieszkańcom nieprzerwane i niezakłócone dostawy wody. Obecnie woda jest kupowana w gminach Strzelce Wielkie i Ligota Wielka. W okolicach Piekar wykonany został odwiert. Z dokumentacji geologicznej wynikało, że na głębokości 70-80 metrów znajdują się spore pokłady wody, całkowicie zdatnej do użytku. Podczas prowadzonych prac okazało się jednak, że obecnie nie ma tam ani jednej kropli. Odwiert wykonano do głębokości 170 metrów, ale na wodę nie natrafiono.

Problem nie jest nowy
Wójt gminy dziwi się dlaczego akurat teraz sprawę się nagłaśnia i ośkarża władze o bezczynność w tym zakresie, bo jak mówi – temat ciągnie się od początku lat 90-tych. Mimo, że wówczas kopalnia wody nie odsączała, to i tak nie było jej tyle ile powinno.
– Przecież był pan radnym, dlaczego wtedy nic pan nie zrobił w tej sprawie – pytał wójt Orzeszek, zaznaczając, że gmina robi wszystko co może, żeby z problemem się uporać.

***

Rzeczywiście przez wiele lat gmina Sulmierzyce nie podejmowała żadnych działań zmierzających do rozwiązania problemu z niedoborami wody czy zbyt niskim jej ciśnieniem. Obecne władze gminy nie mogą brać odpowiedzialności za bezczynność tych poprzednich. Zaś mieszkańcy nie mają możliwości skarżyć się na tych, którzy już przy władzy nie są. Dlatego coraz głośniej domagają się konkretnych działań w sprawie od aktualnej rady i wójta. Pytanie tylko, czy ich wołanie będzie miało skutek? Jest nadzieja, że tak, bo jak czytamy w korespondencji gminy z poszkodowanymi ”W roku 2017 zlecono opracowanie dokumentacji projektowo-budowlanej dotyczącej wykonania stacji podnoszenia ciśnienia wody i dostarczania jej odpowiedniej ilości dla mieszkańców miesjcowości Piekary. Stacja będzie usytuowana w miejscowości Ostrołęka, w obrębie świetlicy wiejekiej”.

Artur Białek,
Sławomir Rajch

fot.: Wojciech Kamorski