Zwyżka radnego i tragedia na plebanii

Młody mężczyzna nie żyje. To efekt prac na wysokości prowadzonych na sprzęcie należącym do firmy jednego z miejskich radnych. Właściciel używanej podczas prac zwyżki

Tragedią zakończyły się prace na plebanii w Makowiskach. Jak informuje mieszkaniec Pajęczna w pierwszej połowie kwietnia pracownicy firmy Stanisława Dłubaka korzystając ze zwyżki wykonywali prace na wysokościach. Wtedy doszło do wypadku. Kosz maszyny miał się urwać z pracownikami w środku. W wyniku zdarzenia zginął 25-letni mężczyzna.

Stanisław Dłubak twierdzi, że uprawnienia zabrała policja

Nasz rozmówca twierdzi, że żaden z obecnych na miejscu pracowników nie miał uprawnień do obsługi maszyny.
– Rzekomo auto wzwyżkę obsługiwał syn radnego Stanisława Dłubaka. Nikt nie miał uprawnień.
W koszu nie byli asekurowani szelkami – wymienia nieprawidłowości, do których miało dojść na plebanii a które w końcu doprowadziły do tragedii.

Stanisław Dłubak, radny miejski z Pajęczna nie ukrywa, że do tragedii z udziałem sprzętu będącego w posiadaniu jego firmy istotnie doszło. O szczegółach jednak rozmawiać nie chce powołując się na rodzinę zmarłego, która miała sobie tego nie życzyć.
– Po prostu ksiądz poprosił, żeby podjechać i podjechaliśmy – mówi Dłubak.

Sprawą zajęła się pajęczańska policja, jednak również w KPP Pajęczno próżno szukać szczegółów zdarzenia.
– Jest prowadzone w tej sprawie śledztwo przez prokuraturę rejonową w Wieluniu – informuje kom. Jacek Karczewski. Właśnie z tego powodu, jak wyjaśnia, nie może udzielać dalszych informacji.

Zdaniem mieszkańca Pajęczna, który informuje nas o sprawie nie jest to pierwsza sytuacja, kiedy pracownicy firmy radnego bez uprawnień prowadzą prace za pomocą tego typu sprzętu.

Dłubak zapewnia jednak, że nie jest to prawdą.
– Policja wzięła uprawnienia. Wszystko wzięła policja – ucina właściciel firmy.

Jak w rzeczywistości doszło do tradegedii i czy ktoś ponosi za nią winę ma ustalić prokuratorskie śledztwo, do tematu będziemy więc wracać.