Urzędniczka nie jest rzecznikiem, a żona burmistrza wicedyrektorem!?

O tym, że w działoszyńskim urzędzie trudno określić kto jest kim pisaliśmy w poprzednim numerze ”Kulis …”. Przypominam, że po kilkunastu miesiącach występowania w mediach jako rzecznik prasowy urzędu, a także posługiwania się adresem rzecznik@dzialoszyn.pl urzędniczka oświadczyła, że nie jest i nigdy nie była rzecznikiem prasowym, czym zaskoczyła nawet swoją zwierzchniczkę – wiceburmistrz Działoszyna.
Po publikacji materiału ponownie pytaliśmy w sekretariacie urzędu o panią rzecznik i uzyskaliśmy informację, że jest obecna w urzędzie. To obalałoby tezę, że urzędniczka rzecznikiem nie jest. Inaczej byłoby tylko wówczas, gdyby okazałoby się, że ktoś inny pełni takową funkcję w urzędzie. Ale nie, chodzi ciągle o to samo nazwisko.
Zdezorientowani do granic wytrzymałości, zdecydowaliśmy spotkać się z burmistrzem. Kto jak kto, ale on powienien wiedzieć kogo zatrudnia i na jakich zasadach. W środę pan burmistrz nie znalazł dla nas czasu, chociaż pofatygowaliśmy się do Działoszyna. Był w tym dniu na miejscu, ale nie dla nas… Sekretariat zaproponował spotkanie w następnym dniu – nie ma sprawy.
W czwartek, w trakcie oficjalnego spotkania, nagrywanego za zgodą szefa ratusza, Rafał Drab oświadczył, że Joanna Chwal od tej pory nie tylko nie będzie pełnić funkcji rzecznika, ale ”w ogóle nie będzie koordynować informacji z wydziałów”. Ma to robić sekretariat, a burmistrz będzie osobiście odpowiadał na zapytania dziennikarzy. Tłumaczył, że urzędniczka pełni bardziej role reprezentacyjne, dba o wizerunek gminy w trakcie wyjazdów, np. Lokalnej Grupy Działania itp.
Oświadczenie burmistrza szybko stało się nieaktualne, bo już w poniedziałek 15 maja, w odpowiedzi na pytanie dziennikarza: ”Czy, a jeśli tak to kiedy i na jaki okres, powierzał Pan obowiązki rzecznika prasowego Pani Joannie Chwal?” Rafał Drab odpowiada tak:”Od 01.01.2017 do 30.06.2017 roku pani Joanna Chwal ma okresowo powierzone dodatkowe zadanie tj. współpraca z mediami oraz obsługa prasowa najważniejszych wydarzeń w Mieście i Gminie Działoszyn”.
Zaś w innej odpowiedzi szef działoszyńskiego ratusza dodaje: ”(…) Nie mam w zwyczaju ani obowiązku czekać w gabinecie, aż zjawi się któryś z dziennikarzy, bo akurat zdecydował się zadać mi pytanie. Dlatego w urzędzie jest osoba, która koordynuje kontakty z mediami”.

Informacja jaka pojawiła się na dwiach gabinetu wicedyrektora zespołu oraz na tablicy korkowej

Teraz to już na prawdę nie wiemy o co w tym wszystkim chodzi… Podobno w takich sytuacjach rzuca się hasłem ”Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze”, ale trudno uwierzyć, że chodzi o parę groszy dodatku funkcyjnego, który ma pobierać wspomniana urzędniczka za pełnienie funkcji, której defacto nie pełni, co sama oświadczyła.
Absurd, komedia, farsa, żart – trudno znaleźć słowo, które dosadnie wyrazi sytuację do jakiej doszło w gminie Działoszyn. Burmistrz mówi jedno, pisze drugie… Niekonsekwencja w przekazywanych, nam dziennikarzom, informacjach jest przerażająca.
Na dodatek ”wisienka na torcie”. W tekście ”Nauczycielskie porachunki, za które płacą dzieci” wspominałem, że Marzena Drab, prywatnie żona burmistrza, zastępuje wicedyrektora Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Działoszynie. Pytałem też, czy to zgodne z prawem i czy dyrektorka nie mogła wybrać kogoś innego do pełnienia tych obowiązków?
Burmistrz Drab już w trakcie czwartkowego spotkania oświadczył, że jego żona nie pełni funkcji wicedyrektora w Zespole Szkolno-Przedszkolnym z siedzibą Szkolna 4 w Działoszynie”. Identycznie brzmiące oświadcznie, własnoręcznie podpisane, burmistrz wysłał na adres redakcji tradycyjną pocztą, a także drogą mailową. Tyle tylko, że nigdy nie pisałem o tym, że Marzena Drab pełni funkcję wicedyrekora, a jedynie, że go zastępuje.
Jak oświadczenie burmistrza, dotyczące jego żony, ma się do tego, co zobaczyli rodzice dzieci uczęszczających do szkoły i przedszkola w Działoszynie? Na drzwiach gabinetu wicedyrektora pojawiła się, i długo tam wisiała, informacja następującej treści (pisownia oryginalna): ”GODZINY PRACY MGR MARZENY DRAB (zastępującej Wicedyrektor Zespołu)…”. Pod spodem znalazła się rozpiska godzin pracy, a informacja opieczętowana była pieczęciami Zespołu Szkolno-Przedszkolenego i podpisana przez dyrektora Urszulę Nowak (co widać na zdjęciu). Taka sama informacja pojawiła się na tablicy korkowej w szkole. Dyrektorka w trakcie wywiadówki oraz rozmowy z dziennikarzami twierdziła jednak, że żona burmistrza nie zastępuje wicedyrektorki, a wypełnia jednynie niektóre jej obowiązki… Po co zatem podpisała i wywiesiła do informacji rodziców pismo, z którego treści jasno wynika, że M. Drab zastępuje wicedyrektorkę? O co tu chodzi? Jak należy interpretować proste komunikaty w gminie Działoszyn? Na te i inne nurtujące nas i Czytelników pytania będziemy szukać odpowiedzi w następnych numerach ”Kulis …”.