„Nie jest łatwo być sołtysem…”

31 maja 2017
251 Views

Reprezentowanie interesów sołectwa to niezwykle wymagające zajęcie, które na „dyrektorze wsi” wymusza nieustanne zaangażowanie w lokalne sprawy. Józef Sielski, jako samorządowiec z powołania, wypracował swoją unikalną receptę, dzięki której już drugą kadencję pełni obowiązki sołtysa Niżankowic.

Józef Sielski objął urząd sołtysa od 26 maja 2011. Jak sam mówi, społecznikiem jest od zawsze. W latach młodości był aktywnym działaczem Związku Młodzieży Wiejskiej, później wchodził w skład Rady Gminy.

– Działalność była dość szeroka. W 1990 roku pojechaliśmy nawet do Ministerstwa Kultury po magnetowid – śmieje się sołtys, nie kryjąc przy tym sentymentu do starych dobrych czasów.

Obecnie reprezentuje interesy sołectwa Niżankowice, co było dla niego naturalnym kierunkiem rozwoju w lokalnych strukturach samorządowych.

– Trochę tej żyłki człowiek ma, trzeba było zatem zrobić coś pożytecznego dla wioski – mówi sołtys.

Druga kadencja, która upływa pod jego przewodnictwem, udowadnia, że mieszkańcy darzą go sporym zaufaniem. Mało tego, sołtys pełni też funkcję prezesa Ochotniczej Straży Pożarnej w Niżankowicach. Nie jest łatwo godzić obie funkcje, ale dla chcącego nic trudnego.

– Trzeba słuchać wszystkich, wiedzieć co się dzieje we wsi. Nie każdemu podoba się to, co robię, ale tak to już jest. Staram się jak najbliżej współpracować z radą sołecką, działać razem z nimi we wspólnym interesie. To zajęcie wymaga pełnego zaangażowania, moje wszystkie prywatne zainteresowania też obracają się wokół polityki samorządowej. Można powiedzieć, że żyję wsią i wszystkim co się tutaj dzieje –  opowiada o swojej pracy.

Mówiąc o największych wyzwaniach, które do tej pory pojawiły się na jego drodze, Sielski wskazuje przede wszystkim na walkę o poprawę stanu dróg w Niżankowicach.

– Wyzwaniem była przede wszystkim modernizacja dróg gminnych. Udało się zmodernizować nawierzchnię i wybudować chodniki. Sporym sukcesem była też modernizacja odcinka drogi powiatowej. Powiat dość długo z tym zwlekał. Trzeba było prosić burmistrza o dofinansowanie, połowa leży po stronie powiatu, druga połowa po stronie gminy. Na szczęście udało się to załatwić, mimo ograniczonych środków, którymi dysponuje Starostwo Powiatowe – mówi Sielski.

Sporo wyzwań za nim, jeszcze więcej przed nim. Praca sołtysa nie zawsze jest „usłana różami”, jednak Sielski do tej pory osiągnął kilka lokalnych sukcesów. Jak przystało na skromnego człowieka, sołtys podkreśla, że w pojedynkę nie zrobił by zbyt wiele, a za każdym sukcesem stoi przede wszystkim rada sołecka oraz burmistrz gminy, bez którego wsparcia nie dałoby się zrealizować żadnej inwestycji.

– Mamy wspaniałą Radę Sołecką, uzupełniamy się nawzajem i wspomagamy się. Najważniejsze, że wzajemnie się uzupełniamy. Bardzo dużo pomaga nam też burmistrz, któremu nie jest obojętny los małych wiosek – stwierdza sołtys.

Jak każda wieś, także Niżankowice trapione są licznymi problemami. Zdaniem Sielskiego, największym, który wymaga szybkiego rozwiązania, jest fatalny stan świetlicy i remizy strażackiej.

– Staramy się o poważną modernizację świetlicy wiejskiej. Chcemy przeprowadzić dużą inwestycję, potrzebujemy sporych środków. Wspomaga nas burmistrz i wierzę, że z jego pomocą, jak również z pomocą mieszkańców, uda nam się to zrobić. Są pomieszczenia, a mimo to młodzież nie ma gdzie się podziać, tak nie powinno być . Chcemy przeprowadzić termomodernizację budynku i zakupić całe niezbędne wyposażenie. Czeka nas sporo pracy, ale trzeba to zrobić. Zaniedbany jest też budynek remizy strażackiej, mam nadzieję, że uda się to zrobić. Niedługo rozpoczną się też remonty dróg gminnych – mówi Józef Sielski.

Codzienna praca na rzecz sołectwa nie jest łatwym wyzwaniem, a Sielski, który obecnie jest już na półmetku drugiej kadencji, wie o tym doskonale.

– Nie jest łatwo być sołtysem. Skoro się wziąłem za to, to staram się zrobić coś w tej wiosce. Nie zawsze da się zrobić tak, żeby wszyscy byli zadowoleni, jednym się podoba, innym nie, ale trzeba liczyć się ze wszystkimi.