Zapis z sesji nie dla radnej?

Wygląda na to, że problem z komunikacją w działoszyńskim magistracie powoli zaczyna urastać do rangi zwyczajowej procedury. Okazuje się, że poza prasą, także przedstawicielka Rady Miejskiej ma problem z uzyskaniem interesujących ją informacji.


Mogłoby się wydawać, że mając na uwadze wspólny interes, przepływ informacji na linii radni-sekretarz powinien funkcjonować bez żadnych utrudnień. Najwyraźniej innego zdania jest Danuta Kuśnierczyk. Jak twierdzi radna Małgorzata Sudomirska, pani sekretarz odmówiła jej dostępu do nagrania dokumentującego obrady Rady Miejskiej podczas marcowej sesji.
– Ja mam zapytanie konkretnie do pani sekretarz. 30 marca napisałam pismo o udostępnienie informacji publicznej. Chodziło konkretne o nagranie sesji z 14 marca. Chciałam zapytać, dlaczego dostałam odpowiedź odmowną? – pyta ze wzburzeniem Sudomoirska.
Sytuacja ta jest o tyle zaskakująca, że ta sama radna wcześniej nie miała najmniejszego problemu z uzyskaniem tego typu danych. Co zatem stanęło na przeszkodzie, aby udostępnić zapis audio z marcowej sesji? Na to pytanie Danuta Kuśnierczyk nie potrafiła udzielić odpowiedzi, co miało wynikać z faktu, że za stronę merytoryczną pisma odpowiedzialny był ktoś inny. Kuśnierczyk, jako sekretarz miasta i gminy, miła tylko złożyć swój podpis pod decyzją odmowną.
– Wiadomo, że ja jako sekretarz, czy pan burmistrz, podpisujemy dokumenty, a na nich jest wskazane kto przygotowuje pismo merytorycznie – wyjaśnia Kuśnierczyk.
O odpowiedź na zadane przez radną pytanie, pani sekretarz poprosiła osobę, która zajmuje się sporządzaniem protokołów z sesji. Jak wynika z udzielonych wyjaśnień, statut gminy nie przewiduje sporządzania nagrań z obrad. Te wykonywane są jako materiał pomocniczy, który nie stanowi informacji publicznej. Taka odpowiedź nie była jednak satysfakcjonująca dla Sudomirskiej, która domagała się szczegółowych wyjaśnień od pani sekretarz.
– W takim razie proszę mi wyjaśnić, dlaczego dwa miesiące wcześniej bez problemu dostałam nagranie z sesji? Zależy to od czego – od tego, jakiego rodzaju to jest sesja, czy od tego, jak pani sekretarz podejmie decyzję? – pyta Sudomirska.
Kuśnierczyk nie była jednak zbyt chętna do udzielania szczegółowych wyjaśnień, zasłaniając się znaczną ilością napływających do urzędu wniosków.
– Jeżeli chodzi o informację publiczną, to sytuacja jest taka, że urzędy, nie tylko nasz, ale wszystkie w Polsce, bo takie mamy też informacje, zasypane są wnioskami o udostępnienie informacji. Cały czas w tym zakresie się uczymy, bo wiadomo, że przychodzą różne wnioski – stwierdza sekretarz.
Udzielone wyjaśnienie nie przekonało jednak zainteresowanej radnej.
– Przepraszam, że przerwę, ale pani mi nie odpowiedziała na pytanie – dlaczego dostałam nagranie z wcześniejszej sesji, a dlaczego nie dostałam nagrania z sesji z 14 marca? Ja zadałam konkretne pytanie – jaki jest tego powód? – ponawia swoje zapytanie Małgorzata Sudomirska.
– Przedstawiono mi tylko podstawę prawną, ja pytam, ponieważ pani podpisała to, a chyba czytała pani to, co pani podpisuje (w tym miejscu pada odpowiedź twierdząca, przyp.red.) i zgadza się pani z tym, bo podpis jest wyrażeniem zgody. Dlatego mam pytanie – dlaczego dostałam nagranie dwa miesiące wcześniej, a dlaczego nie dostałam nagrania z tej sesji? – docieka radna.
Danuta Kuśnierczyk stwierdziła, że decyzja odmowna związana była z opinią kancelarii prawnej, która jednak nie została załączona do nadesłanego do radnej pisma. Sekretarz nie potrafiła też odpowiedzieć na pytanie radnej, związane z faktem otrzymania takiej informacji kilka miesięcy wcześniej, kiedy to prawnicy nie widzieli żadnych przeciwwskazań do udostępnienia nagrań.
Co zatem stanęło na przeszkodzie przed przekazaniem zapisu radnej? Nie wiemy i sama zainteresowana też nie otrzymała satysfakcjonującej jej odpowiedzi. Sekretarz zobowiązała się jednak do wyjaśnienia całej sprawy i do udzielenia pisemnej odpowiedzi.
***
Cała ta sytuacja od początku do końca pozostaje mocno niezrozumiała. Co zaważyło, że kancelaria prawna wydała negatywną opinię na temat wniosku radnej? Tego nie wiemy, jednak w kontekście faktu, że wcześniej nikt nikomu nie stwarzał problemów w tym temacie, taka a nie inna odpowiedź jest dość zaskakująca. W tym miejscu warto postawić pytanie – czy zapis z sesji powinien być windowany do rangi pilnie strzeżonej tajemnicy?  Przecież wiele urzędów udostępnia zapisy audio i wideo wszystkim zainteresowanym, nie tylko radnym.

fot.: Sławomir Rajch