Kamienica przy Śląskiej pójdzie na sprzedaż

Kamienica przy ulicy Śląskiej, której południowa ściana położona jest w linii dawnych murów obronnych miasta, zostanie wystawiona na sprzedaż. Radni nie byli zgodni w tej kwestii, jednak większość zadecydowała o sprzedaży budynku.

Obiekt, będący przedmiotem sporu, prezentuje bardzo zły stan techniczny, to widać gołym okiem. Prywatny inwestor mógłby zmienić ten stan rzeczy, jednak z drugiej strony, w tej chwili nie można stwierdzić kto mógłby kupić budynek i jaki zakres prac zostanie tam wykonany. W tym kontekście część radnych wyraziła zdanie, że rozsądnie byłby nie podejmować takiej decyzji w pośpiechu. Podobną opinię wyraził profesor Tadeusz Olejnik.
– Problem, który jest przedmiotem obrad Rady Miejskiej, zasługuje na szczególną uwagę ze względu na to, że jest to strefa ścisłej ochrony konserwatorskiej. Rozumiem doskonale intencje pana burmistrza w sprawie sprzedaży tego budynku, bo chodzi o to, żeby miasto było piękne i uporządkowane. Powinniśmy jednak uwzględnić fakt, że jest to strefa ścisłej ochrony konserwatorskiej. Zgodnie z programem, który przed laty opracował profesor Jaworowski, Wieluń stał się miastem pięknym i wyjątkowym w skali Polski Środkowej. Nie ma drugiego takiego miasta w Polsce Środkowej, które miałoby tak wspaniale zachowaną archtekturę zabytkową, sakralną i świecką, jak Wieluń, przede wszystkim jeżeli chodzi o dawne obwarowania miejskie – tłumaczy profesor.
– Samorząd zobowiązany jest do współpracy z organizacjami pozarządowymi w sferze zadań publicznych, między innymi podtrzymywania i upowszechniania tradycji narodowej, ochrony dóbr kultury i dziedzictwa narodowego. W związku z tym miałbym prośbę – żeby nie podejmować pochopnie tej decyzji, żebyśmy wspólnie zastanowili się, czy na posiedzeniu Komisji Kultury, czy podczas specjalnej sesji poświęconej ochronie dziedzictwa kulturowego w Wieluniu, z udziałem konserwatora zabytków. Wtedy wypracowalibyśmy decyzję, która będzie po myśli realizacji tych planów, które przed laty były opracowane – kontynuuje.
Argumentacja profesora nie trafiła jednak do wszystkich radnych.
– My o sprzedaży tego budynku mówimy już od kilku lat. Po to usuwaliśmy stamtąd ludzi, żeby można było coś z tym budynkiem zrobić. Jeżeli chodzi o tą prawą stronę, od ulicy Piłsudskiego, ona sypie się i dlatego jest tam założony baner. Nie wyobrażam sobie, dlaczego mamy się spotykać i rozmawiać na ten temat, znaczy co chcemy robić? Żebyśmy to sami rozebrali? To są bardzo duże koszty. A jeżeli rzeczywiście kupi to inwestor to zostanie zrobione to, co zostało wykonane przy Ratuszowej. Pięknie to wygląda i tam archeolodzy pracowali. Nie powinniśmy tego odkładać, tylko podjąć uchwałę o autentycznej sprzedaży, bo ten budynek raczej straszy – podnosi Janina Zapłotna.
Z kolei Jan Kępiński i Mieczysław Majcher opowiedzieli się za pomysłem profesora Olejnika, który przewiduje odłożenie decyzji o sprzedaży i przeprowadzenie szczegółowych konsultacji na ten temat.
– Czy podejmiemy decyzję teraz, czy za dwa miesiące, nie robi to żadnej różnicy – stwierdza Majcher, powołując się na zbyt małą wiedzę, którą dysponują radni.
Paweł Okrasa stwierdził natomiast, że sam nie chce nikomu narzucać zdania w tej kwestii. Włodarz przytoczył jednak szereg argumentów, przemawiających za sprzedażą budynku. Jak stwierdził, fatalny stan techniczny obiektu może być przyczyną wydania nakazu jego rozbiórki. To z kolei wiązałoby się z koniecznością wygospodarowania znacznych środków w budżecie, zdaniem Pawła Okrasy – być może nawet na poziomie kilkuset tysięcy złotych. Burmistrz podkreślił też, że proces, będący przedmiotem spornej uchwały, został rozpoczęty znacznie wcześniej, a on sam nie jest jego inspiratorem.
O dokładne wyjaśnienia założenia kwotowego, o którym mówił włodarz, poprosił radny Grzegorz Kucharski, zdaniem którego niektórych dóbr nie można przeliczać na pieniądze. W odpowiedzi Okrasa przytoczył przykład rozbiórki budynku przy Krakowskim Przedmieściu. Koszt tamtej operacji zamknął się w kwocie 400 tysięcy złotych.
Każda ze stron miała swoje argumenty, więc o jednomyślności nie było mowy. Większość opowiedziała się jednak za sprzedażą budynku. Uchwała została podjęta stosunkiem głosów 11 do 6.