Wykonawca część odpadów składował bez pozwolenia

12 lipca 2017
283 Views

Wracamy do tematu składowania odpadów w Dąbrowie. W sprawie wreszcie pojawiła się odpowiedź na pytanie dotyczące legalności działań wykonawcy inwestycji, realizowanej na pograniczu Wielunia i Dąbrowy.


Opisywana sprawa wyszła na jaw przed kilkoma tygodniami, kiedy zaniepokojony Czytelnik zawiadomił redakcję „Kulis…” o zaśmiecaniu terenów zlokalizowanych w okolicach ulicy Nasiennej. Na tzw. folengi trafiały odpady w postaci gliny, ziemi i gałęzi. Jak udało się ustalić, odpowiedzialna za to jest firma realizująca budowę sieci kanalizacyjnej w pobliskim rejonie – Zakład Robót Wodociągowych Kanalizacyjnych i Drogowych Rogacki Bernard. Redakcja „Kulis…” zapytała Arkadiusza Rogackiego – kierownika prowadzonych robót – o podstawę, w oparciu o którą dokonywany jest wywóz pozostałości po prowadzonych pracach.
– Można powiedzieć, że to są odpady, ale faktycznie nie są to odpady jako takie. Wywozimy tam, zasypujemy dziury. Inwestor musi zagospodarować gdzieś te materiały i mniej więcej wskazał nam tamto miejsce. Można powiedzieć, że umownie tam wywożę odpady – mówi Arkadiusz Rogacki.
Udzielone wyjaśnienia nie wyczerpały jednak tematu w stu procentach. Dalsze ustalenia wykazały, że o ile wykonawca sieci kanalizacyjnej część odpadów składował całkowicie legalnie, czyli za pozwoleniem właściciela działki, którym jest gmina Wieluń, to na składowanie gałęzi nikt nie wydał stosownego pozwolenia.
– Jeżeli chodzi o wywożenie ziemi, samej ziemi, celem wyrównania terenu, to od dłuższego czasu była na to zgoda, to zaczęło się jeszcze zanim ja tu zacząłem pracować. Zgoda była na wywożenie czystej ziemi, do momentu, aż nie znikną dziury po wyrobiskach. Chodziło o to, żeby zniwelować teren i uniemożliwić mieszkańcom śmiecenie, bo to niektórzy mieszkańcy też często odpowiadają za to. Jeżeli teren jest równy, to nie kusi w takim stopniu mieszkańca, żeby wywozić tam odpady – mówi Maciej Preś, wyjaśniając zasadność wydanego pozwolenia na wywóz ziemi.
– Jeżeli chodzi o wywożenie jakiś śmieci czy gałęzi, nigdy takiego pozwolenia nie wydawaliśmy. Przyzwolenie na wywóz ziemi było wydane dłuższy czas temu i dokąd doły nie zostaną zasypane, ono jest aktywne. Jeżeli wyczerpie się ich pojemność, wykonawca zaprzestanie wywozu. Na gałęzie, korzenie itd. przyzwolenia nie było. Jeżeli ktoś to tam wywiózł, zrobił to bez naszej zgody – kontynuuje.
Ze słów naczelnika Wydziału Inwestycji i Rozwoju jasno wynika, że wywożąc gałęzie i wszelkie inne odpady, poza ziemią, wykonawca dopuścił się samowoli. Co na to przedstawiciel firmy? Arkadiusz Rogacki zapewnia, że gałęzie zostaną uprzątnięte.