„Wszystkie gminy są równorzędnie traktowane”

19 lipca 2017
602 Views

Ze starostą powiatu pajęczańskiego, Janem Rysiem, o współpracy z gminami, nieporozumieniach z wojewodą, działalności pajęczańskiego szpitala i o działaniach opozycji rozmawia Artur Białek.

Podczas ostatniej sesji otrzymał pan absolutorium, ale ze strony jednego z radnych pojawił się zarzut o nierówne traktowanie gmin z powiatu pajęczańskiego. Jak pan to skomentuje?

To jest nieuprawniony zarzut, dlatego że od początku mojej kariery, wszystkie gminy są jednakowo traktowane. Nie ma tutaj żadnych preferencji. Preferencja jest jedna w stosunku do gmin, jako do podstawowego samorządu terytorialnego – ich sprawy publiczne są priorytetowo traktowane przez urzędników Starostwa Powiatowego, bez względu na to, kto rządzi.

Czyli pod kątem inwestycyjnym, nie ma podziału na lepszych i gorszych?

Nie, absolutnie. Wszystkie gminy są równorzędnie traktowane.

Dlaczego powiat nie chce inwestować w bogatych gminach nawet wtedy, gdy te chcą zagospodarować duże środki w inwestycjach?

Dosyć pokrętne pytanie, bo wychodząc z pierwszego wyjaśnienia, to nie ma takiej sytuacji, że powiat nie chce inwestować w gminie ze względu na większe dochody. Każda inicjatywa inwestycyjna ma nasze poparcie. Jeżeli jest konkretna i spełnia cel publiczny to oznacza, że zasługuje na poparcie i ma to poparcie. Nie ma zróżnicowania gmin powiatu ze względu na ich dochody.

W Urzędzie Gminy Sulmierzyce jakiś czas temu pojawił się pomysł budowy ronda, który gmina chciała zrealizować w większości z własnych środków…

I zrealizowała, w oparciu o nasz projekt i użyczenie pasa drogi powiatowej. Inwestycja została zrealizowana w ramach partnerstwa. Każda gmina, jeżeli ma taką możliwość, nie ma przeszkód, żeby realizowała projekty na majątku powiatu. Ustawy o samorządzie gminnym i powiatowym dopuszczają taką możliwość i nas to cieszy. Ja dziękuję gminie Sulmierzyce za tę inicjatywę wykorzystania naszego projektu. Wtedy akurat była taka sytuacja, że nie stać mas było na podjęcie się tej inwestycji. W sytuacji, kiedy projekt nie zaistniał w Krajowym Programie Przebudowy Dróg Samorządowych, nie uzyskał odpowiedniej liczby punktów i wypadł z rankingu, nie było nas stać na samodzielne inwestowanie.

Łódzki wojewoda wezwał pana i innych samorządowców, pełniących kierownicze funkcje w zarządach Ochotniczych Straży Pożarnych, do złożenia wyjaśnień, sugerując, że nie można łączyć funkcji starosty powiatu i szefa OSP w związku z tym, iż OSP w wielu przypadkach prowadzą działalność gospodarczą. Co pan na to? Jak odnosi się pan do tego zarzutu?

Stosowne wyjaśnienia zostały złożone osobiście przeze mnie, przez Oddział Wojewódzki Związku Ochotniczych Straży Pożarnych i przez organy powiatu – Radę Powiatu i Zarząd. Z tych wyjaśnień wynika, że nie ma żadnych uchybień względem ustawy o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez radnych, w tej konkretnej sytuacji. Ja takie wyjaśnienia złożyłem i jestem pewien swego.

Po staraniach SP ZOZ-u w Pajęcznie, miejscowy szpital będzie uwzględniony w sieci szpitali, którą szykuje Ministerstwo Zdrowia. Przy tej okazji warto zapytać, jak ocenia pan działalność dyrektora Stachery?

Pozytywnie, dlatego że w okresie, kiedy to właśnie on zarządza tą instytucją, ta jednostka służby zdrowia, nadzorowana przez powiat, realizuje zadania z powodzeniem. Co najważniejsze – inwestuje i nie robi długów. Powiat nie musi dopłacać do działalności SP ZOZ-u w Pajęcznie. Właściwie od chwili, kiedy pan Stachera został powołany na dyrektora, nie ma zagrożenia, że z budżetu powiatu musimy coś dokładać. Oczywiście, dofinansowujemy, ale tylko do zadań inwestycyjnych. W tym przypadku – do poprawy stanu budynków i wyposażenia w sprzęt niezbędny do właściwej diagnostyki pacjentów.

Czyli można powiedzieć, że dyrektorowi Stacherze udało się dokonać sztuki niezwykle trudnej – jednostka w Pajęcznie jest całkowicie samodzielna i działa bez dofinansowania ze strony powiatu. To niełatwe, co udowadnia choćby wieluński szpital.

Dokładnie tak. My też byliśmy w zagrożeniu, miało to miejsce na początku poprzedniej kadencji. Wynikało to z faktu, że zadłużenie narastało do niebezpiecznego poziomu. Po przyjęciu programu naprawczego i zastosowaniu pewnych rygorów z tym związanych, sytuacja się unormowała.

Iwona Koperska nie jest już dyrektorem Powiatowej Biblioteki Publicznej z siedzibą w Działoszynie. Została dyrektorem poczty w Łodzi. Czy jej odejście było dla pana zaskoczeniem?

Raczej nie, a to dlatego, że taka możliwość była wcześniej sygnalizowana, pani Koperska uzgadniała warunki rozstania się z funkcją dyrektora biblioteki.

Kto zastąpi dyrektor Koperską i czy jest pan przekonany, że będzie stosownie wypełniał powierzone obowiązki?

To jest sprawa Zarządu Powiatu, ponieważ kierowników jednostek powołuje właśnie ten organ. Zarząd Powiatu powierzył jednemu z pracowników tej biblioteki obowiązki dyrektora. Nie ma tu żadnego zamętu ani uszczerbku w działalności Powiatowej Biblioteki.

Co spowodowało, że zdecydował pan o wyjściu powiatu pajęczańskiego ze struktur Regionalnej Organizacji Turystycznej Województwa Łódzkiego?

Nie do końca ja o tym zadecydowałem. Powiat był członkiem organizacji. Zarząd i Rada Powiatu uznali, że nie ma celowości gospodarczej w byciu członkiem tej organizacji i w ograniczaniu się tylko do płacenia składki członkowskiej w wysokości 3 tysiące złotych rocznie. W ostatnich latach nie było korzystnych znamion tego członkostwa, przełożenia praktycznego, biorąc pod uwagę uczestnictwo w formie członkostwa i uiszczania składki w tej organizacji.

Powiat pajęczański ma jednak całkiem sporo walorów turystycznych, nie tylko w obszarze Załęczańskiego Parku Krajobrazowego. Czy dalsze członkostwo w organizacji rzeczywiście nie rokowało na przyszłość w kwestii lepszego wykorzystania i dalszego rozwoju obszarów turystycznych powiatu?

Trudno o tym przesądzać, dlatego że my bezpośrednio, jako powiat, nie mamy konkretnych zadań w zakresie turystyki, nie możemy realizować zadań o charakterze turystycznym. Realizują to gminy lub inne organizacje pozarządowe, a przede wszystkim osoby fizyczne, które mogą się realizować w sensie rozwoju turystyki – mogą wznosić obiekty o takim charakterze, gospodarzyć, realizować obsługę turystyczną i mieć dochody z tego. My możemy tylko nie przeszkadzać i pomagać.

A czy w związku z tym, że wiele tych zadań realizują gminy, ich włodarze nie podnieśli sprzeciwu wobec wspólnej decyzji radnych i Zarządu Powiatu?

Nie, oni nie mają nic do tego. Członkostwo to suwerenna decyzja członka.

Powiat pajęczański ma swojego przedstawiciela w parlamencie. Nie muszę przypominać, że obecna poseł – Beata Mateusiak-Pielucha – była radną powiatu, a jeszcze wcześniej – starostą. Nie da się ukryć, że jako konkurenci polityczni, nie pałali państwo do siebie sympatią. Co zmieniło się teraz?

Reprezentuje nasz teren, okręg wyborczy. Nasz teren jest częścią składową dużego okręgu wyborczego – sieradzkiego. Sądzę, że tak jak każdy reprezentant okręgu, dba o interesy mieszkańców, instytucji i przede wszystkim samorządów, działających na naszym terenie. Problemy, które przekraczają nasze możliwości, są zgłaszane naszym reprezentantom – posłom – w tym i jej. Liczymy na to, że przy udziale posłów, w tym pani poseł Mateusiak-Pieluchy, będą rozwiązane.

Czy powiat pajęczański odczuwa jakieś korzyści, a może straty, z tytułu, iż Mateusiak-Pielucha przestała być radną, a zaczęła życie parlamentarzysty?

Ja nie postrzegam w ten sposób posłowania i nie wiążę tego z konkretnymi korzyściami. Poseł ma za zadanie przede wszystkim reprezentować interesy wyższe – kraju. To on ocenia co można, czy interes terenowy zasługuje na wsparcie i załatwienie w aspekcie dużych problemów państwowych. Nie oczekuję od posłów załatwienia spraw, tak nie powinno być. Samorządy powinny mieć równy dostęp do dóbr, które oferuje państwo. Tam nie powinno się klamkować ani prosić, to powinno czekać na nas.

Panie starosto, w tej kadencji opozycja wielokrotnie próbowała się pana pozbyć, robiąc rewolucje w Zarządzie Powiatu. Podawane były nawet nazwiska, kto zamiast pana mógłby zarządzać powiatem. Jak pan reagował na te zakusy i co powoduje, że jest pan nie do ruszenia?

Nie ma człowieka nie do ruszenia. Po prostu argumenty, którymi się posługiwano, nie były na tyle przekonywujące, żeby mi zrobić krzywdę. Ja robię to, co wynika z moich obowiązków.

Można zatem powiedzieć, że pan, jako szef powiatu, swoją działalność ocenia pozytywnie, jak i pańscy współpracownicy. Czy fakt, że opozycja nie mogła znaleźć argumentu, który mógłby osłabić pańską pozycję w strukturach powiatu, jest tego dobitnym potwierdzeniem?

To zawsze może się zdarzyć. Jeżeli Rada Powiatu, która mnie wybiera, uzna, że czas na zmiany, to będzie jej sprawa. Póki co powodów ku temu nie dostarczam.