Nikt nie chciałby być tak potraktowany

26 lipca 2017
807 Views

Zaprzepaszczone inwestycje, konieczność zmian w sektorze zatrudnienia, komplikacje w funkcjonowaniu urzędu po zwolnieniu zastępcy burmistrza – te i inne tematy, w rozmowie z Małgorzatą Sudomirską, porusza Artur Białek.

W ostatnim czasie doszło do niespodziewanej zmiany kadrowej w działoszyńskim magistracie, chodzi oczywiście o odwołanie Marioli Paśnik. Jak pani ocenia tę decyzję?
Odwołanie Marioli Paśnik to w mojej ocenie bardzo zła decyzja. Mariola Paśnik miała duże doświadczenie w pracy w administracji samorządowej i mocno angażowała się w sprawy gminy Działoszyn. Dobrze znała się na sprawach budownictwa, geodezji, gospodarki nieruchomościami. Dlatego zaraz od początku swojej pracy w Urzędzie Miasta i Gminy, zajęła się przyszłymi inwestycjami, które miały służyć mieszkańcom gminy Działoszyn i były w naszym wspólnym programie wyborczym.
Naszym celem było stworzenie atrakcyjnej i czystej gminy, wyposażonej w nowoczesne obiekty szkolne, turystyczne i sportowe, z zastosowaniem proekologicznych rozwiązań, ze zmodernizowanym stadionem, miejscami wypoczynku dla rodzin, ścieżkami rowerowymi i żłobkiem. Dlatego już w pierwszych dniach swojego urzędowania zorganizowała spotkania dla mieszkańców naszej gminy – w Działoszynie, Raciszynie i Szczytach, w celu przybliżenia tematu wymiany pieców na ekologiczne oraz montażu solarów w gospodarstwach domowych. Zorganizowała nabór wniosków mieszkańców na montaż solarów i wymianę pieców. Dzięki tym staraniom Urząd Miasta i Gminy wystąpił o dofinansowanie tego zadania ze środków unijnych. Z tego co wiem, wniosek został pozytywnie oceniony przez Urząd Marszałkowski.
Wspólnie z byłą panią wiceburmistrz, przez grupę zainteresowanych radnych, pracowników stadionu i Urzędu Miasta i Gminy, przygotowane zostały założenia do programu funkcjonalno-użytkowego dla potrzeb rozwoju turystyki w gminie Działoszyn, który stanowił podstawę do ubiegania się o dofinansowanie z funduszy europejskich. Ustaliliśmy zakres inwestycji na stadionie w Działoszynie, uzgodniliśmy trasy ścieżek rowerowych, lokalizację kąpieliska, pumptracka, parku linowego i obiektów towarzyszących nad Wartą. Wreszcie określiliśmy, które zadania będą realizowane z Regionalnego Programu Operacyjnego – Rozwój Gospodarki Turystycznej, a które z programów finansowych, wspierających rozwój sportu. Przygotowaniem wniosku o dofinansowanie z Regionalnego Programu Operacyjnego zajął się Wydział Pozyskiwania Środków Pozabudżetowych i Inwestycji.
Podobnie było ze żłobkiem, z powodu problemów związanych z nieprofesjonalnym sporządzaniem sprawozdań przez pracowników gminy, co trwało przez lata, otrzymaliśmy niską punktację przy ocenie wniosku o dofinansowanie żłobka. Mariola Paśnik prostowała i wyjaśniała te nieporozumienia w ministerstwie i Urzędzie Marszałkowskim, w rezultacie otrzymaliśmy dofinansowanie z programu Maluch na kwotę ponad 800 tysięcy złotych, przy koszcie dostosowania części przedszkola na potrzeby żłobka, który wynosił niewiele ponad milion. Niestety, burmistrz zrezygnował z tego dofinansowania, zlecił opracowanie projektu przebudowy i w rezultacie, przy koszcie całego zadania na poziomie ponad trzech milionów, przyznano gminie dofinansowanie około 700 tysięcy złotych.
Mariola Paśnik pilotowała także projekt przebudowy ulicy Ogrodowej i uzgadniała z GDDKiA w Łodzi projekt przebudowy skrzyżowania z ulicą Piłsudskiego, montaż świateł oraz budowę ścieżki rowerowej z Działoszyna do Trębaczewa. Uzgadniała treść porozumienia z GDDKiA.
Wraz z radnymi z Trębaczewa i Szczytów, rozpoczęła uzgodnienia z właścicielami gruntów w celu przygotowania stanu prawnego pod przyszłą budowę ścieżki rowerowej do Trębaczewa oraz ulicy Spacerowej w Szczytach.
Mariola Paśnik organizowała przygotowanie wszystkich koniecznych dokumentów do wniosku o dofinansowanie termomodernizacji remizy w Raciszynie, remizy w Szczytach, przedszkola w Trębaczewie, Raciszynie i Szczytach oraz kina w Działoszynie. Dzięki tym staraniom, Urząd Miasta i Gminy oraz Miejsko-Gminny Dom Kultury otrzymały dofinansowanie ze środków unijnych.
Nadzorowała organizację i przygotowanie dokumentów od mieszkańców Działoszyna, w celu odbioru i utylizacji azbestu z terenu gminy, co zakończyło się pozyskaniem prawie 80-procentowego dofinansowania tego zadania. Razem z panią Mariolą uczestniczyliśmy w spotkaniach z autorami właśnie opracowywanego Planu Zagospodarowania Przestrzennego Działoszyna i studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy, aby zapewnić możliwe najwięcej terenów pod inwestycje.

Czy pani zdaniem przymusowe odejście wiceburmistrz wprowadziło komplikacje w pracy Urzędu Miasta i Gminy?
Z pewnością odejście Marioli Paśnik wprowadziło komplikacje w pracy urzędu, ponieważ jego pracownicy zawsze mogli liczyć na jej pomoc i podpowiedź. Znam sprawy, które latami były załatwiane i dopiero pani wiceburmistrz nadała im bieg. Dla nas radnych ważne było także to, iż uczestniczyła we wszystkich posiedzeniach komisji budżetowej, rewizyjnej czy porządku publicznego, jeśli tylko była na nie proszona.

Jako radna jest pani blisko ludzi. Jak mieszkańcy Działoszyna oceniają decyzję o odwołaniu Marioli Paśnik?
Mieszkańcy są zbulwersowani decyzją burmistrza i sposobem w jaki to zrobił. Z pewnością żaden człowiek nie chciałby być tak potraktowany w zamian za dobrą pracę. Znam dobrze Mariolę Paśnik i wiem, że ona lubi ludzi, dlatego jestem przekonana, że nawet teraz, w tej sytuacji, każdy, kto zwróci się do niej o pomoc w sprawach budowlanych, geodezyjnych i prawnych, to podpowie mu co ma zrobić. Przytoczę przykład mieszkanki, która zatrzymała mnie przed urzędem, której pani Paśnik pomogła w sprawach na szczeblu powiatowym. Pani Paśnik pokierowała ją tam, gdzie ma się udać pomogła jej i w tej chwili ta osoba jest zbulwersowana i twierdzi, że tak dobrego zastępcy burmistrza Działoszyn nie miał odkąd ona tutaj żyje. To nie jest tylko jedna wypowiedź. Przez długi czas byłam zatrzymywana przez mieszkańców, którzy wyrażali swój sprzeciw w związku z takim potraktowaniem Pani Paśnik, która była dostępna dla wszystkich. Nigdy nie kierowała się pochodzeniem czy zamożnością, wyłącznie chęcią pomocy. Nie ograniczała się wyłącznie do spraw urzędowych, ale pomagała także w tych sprawach, w których miała wiedzę.

Wspomniała pani, że jako samorządowiec, Mariola Paśnik lubiła ludzi. Z pani wypowiedzi wynika, że takie same uczucia wobec byłego zastępcy burmistrza żywili mieszkańcy.
Przez te wszystkie lata, kiedy pani Paśnik była zastępcą burmistrza, dochodziły do mnie głosy, że była bardzo lubianą osobą. Nie tylko kompetencja, ale też kultura osobista, empatia dla ludzi – to właśnie sprawiło, że była bardzo lubiana.

Podczas jednej z sesji Rady Miejskiej, burmistrz zapowiedział, że na miarę możliwości, przez cały czas będzie dostępny dla mieszkańców. Czy pani zdaniem Rafał Drab wywiązał się z danego słowa?
O to należy zapytać mieszkańców. W związku z tym, że byłam przeciwna zwolnieniu pani Paśnik, jak również w związku z tym, że nie głosowałam za absolutorium dla pana burmistrza, nie ukrywam, że nie mam z nim najlepszych kontaktów. To mieszkańcy zweryfikują czy burmistrz chodzi do pracy, czy nie chodzi do pracy. Ja nie mogę udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Myślę, że do przyszłorocznych wyborów zostanie to zweryfikowane przez mieszkańców.

Co leżało u podstaw podjętej przez panią decyzji o głosowaniu przeciw udzieleniu absolutorium dla burmistrza?
Absolutorium to nie tylko sprawozdanie finansowe. Jeżeli chodzi o finanse gminy, między innymi dzięki pani skarbnik są one prowadzone bardzo dobrze. Z panią skarbnik mam do czynienia od siedmiu lat i uważam ją za bardzo kompetentną osobę. Ale absolutorium to nie tylko finanse. To także wszystko to, co dzieje się w gminie, czyli przykładowo inwestycje, które powinny być zrobione w 2016 roku, którymi już powinniśmy się cieszyć i niestety są przełożone na ten rok. W tamtym roku zostały zaniedbane dwie sprawy. Po pierwsze – Rozwój Turystyki – Etap 2, nad którym między innymi ja i pani Paśnik spędziłyśmy bardzo dużo czasu. Wniosek został złożony, przyszły poprawki. Niestety, ówczesna pani naczelnik zlekceważyła je. Wniosek nie został dopuszczony do rozpatrzenia. Wszystko to, co miało być dla mieszkańców, po prostu przepadło. Teraz złożony jest nowy wniosek. Sama koncepcja kosztowała 60 tysięcy złotych. W tym roku mamy kolejną koncepcję, na którą wydaliśmy kolejne 60 tysięcy. Co będzie z tym wnioskiem? Nie wiemy, podobno ma być rozstrzygnięty w sierpniu. Ale tak jak mówię – to powinno być zrobione już w tamtym roku.
Kolejna sprawa to żłobek, który również był szumnie zapowiadany w tamtym roku, a okazuje się, że poprzez błędy pracowników, za które odpowiada również przełożony, czyli burmistrz, wniosek został odrzucony. Okazało się, że pracownicy, pisząc sprawozdania, stwierdzili, że potrzeba opieki nad dziećmi do lat trzech jest u nas zaspokojona, w związku z czym wniosek przepadł.
Na moją decyzję wpłynął także fakt, ze burmistrz nie uczestniczył w posiedzeniach tak ważnej komisji, jaką jest komisja budżetowa. Przez cały rok Pan burmistrz dwa albo trzy razy uczestniczył w naszych posiedzeniach. To zaważyło, że nie podniosłam ręki za absolutorium.

Niektórzy mieszkańcy gminy twierdzą, że pomiędzy złożonymi przez burmistrza obietnicami a realizacją obiecanych inwestycji, pojawiają się spore rozbieżności. Czy pani zdaniem środki przeznaczone na inwestycje są wydatkowane w należyty sposób?
Nie wiem jaki był program wyborczy pana burmistrza, po prostu nie pamiętam wszystkich szczegółów. Wiem natomiast, że na terenie Starego Działoszyna, mieszkańcy mają żal o brak obiecywanej sali gimnastycznej. Sama byłam za tym, żeby sprzedać działkę położoną naprzeciwko Urzędu Miasta i Gminy. Miała być uzyskana kwota około miliona złotych, co miało być naszym wkładem własnym w budowę sali gimnastycznej. Później okazało się, że te pieniądze rozeszły się wszędzie, tylko nie poszły na Stary Działoszyn. Po jakimś czasie, kiedy rodzice naciskali na pana burmistrza, obiecał, że złoży wniosek, tym bardziej, że do naszej szkoły chodzą dzieci nie tylko ze Starego Działoszyna. W tę sprawę bardzo zaangażowała się pani poseł Beata Mateusiak-Pielucha.
Powiedziała, że pomoże w uzyskaniu dofinansowania. Wartość kosztorysowa sali to 4 miliony złotych, ale po zapytaniu przedsiębiorców budowlanych realne koszty mogłyby się zamknąć w 3 milionach. Gdyby był milion z działki i kolejny milion dofinansowania, to myślę, że milion złotych rozłożony na trzy lata, nie stanowi dużego wysiłku. To na pewno była obietnica pana burmistrza, później wycofał się z tego. Razem z grupą radnych zadecydowano, że sala nie jest nikomu potrzebna.

Jeżeli chodzi o inwestycje w obszarze Starego Działoszyna, w ujęciu ogólnym nie jest jednak źle, co w dużej mierze potwierdzają pretensje niektórych radnych, którzy podnoszą, że w pani rejonie jest ich realizowanych najwięcej.
Oddając cesarzowi co cesarskie, tak – jeżeli chodzi o inwestycje na Starym Działoszynie, nie jest źle, choć mamy kilka naglących spraw.

Zatem jakie pilne potrzeby inwestycyjne w tej chwili przedstawia gmina?
Jeżeli chodzi o Stary Działoszyn, największym problemem jest odprowadzenie wód deszczowych. Chodzi o ulicę Bankową i Kościelną. W pierwszym przypadku, było porozumienie Urzędu Miasta i Gminy ze Starostwem Powiatowym, niestety Starostwo wycofało się z tego. My, jako gmina, byliśmy do tej inwestycji przygotowani. Z kolei ulica Kościelna jest zalewana przy każdych opadach deszczu. Razem z panią Paśnik ułożyłyśmy wezwanie do naprawienia szkody, skierowane do Zarządu Dróg Wojewódzkich. Wysłane zostało to do Urzędu Wojewódzkiego. W tym czasie burmistrz również wysłał pismo do Zarządu Dróg Wojewódzkich, że również chce w tym uczestniczyć. W tym momencie piłka jest po stronie urzędu, ja i mieszkańcy czekamy, co burmistrz zrobi w tej kwestii.
Dla naszej gminy bardzo ważne jest też pozyskanie terenów, które mogłyby ściągnąć nowe zakłady pracy. Nie jesteśmy już gminą typowo rolniczą, ale nie jesteśmy też gminą przemysłową. Kiedy była zamawiana strategia kierunków rozwoju, było w niej stwierdzone, że nasza gmina powinna być gminą turystyczną. Mamy rzekę, lasy i inne tereny, które można by wykorzystać. Moim zdaniem właśnie tego nam brakuje – terenów, gdzie wykwitłby przemysł. Nie mam na myśli przemysłu uciążliwego, ale zakłady, które bez szkody dla środowiska i mieszkańców mogłyby tutaj funkcjonować. Wiem, że jeden z mieszkańców dobijał się do urzędu. Chciał postawić magazyny czy niewielką halę produkcyjną. Niestety, poszedł do Pajęczna, ponieważ tutaj nie otrzymał żadnej pomocy. Miejsc pracy nie ma u nas za dużo. Brakuje nam również terenów, gdzie kwitłby przemysł.
Nie ma tu zbyt wielu atrakcji dla młodych ludzi, a właśnie temu miał służyć program turystyczno-sportowy. Mnie i pani Paśnik bardzo na tym zależało. Na razie potencjał turystyczny gminy marnuje się.
Mamy również dużo starszych osób. Z myślą o nich powstaje Uniwersytet Trzeciego Wieku, którego jestem współzałożycielem, a pani Paśnik wraz z mieszkańcem Działoszyna, panemWitoldem Mackiewiczem, pomysłodawcą.