„U nas potrzeba tylko 500 metrów chodnika”

26 lipca 2017
198 Views

Wędkarz, pszczelarz, miłośnik starych motocykli, budowlaniec – „dyrektor” sołectwa Kiedosy-Szczepany to człowiek o wielu obliczach. Jako sołtys, od wielu lat cieszy się ogromnym zaufaniem mieszkańców, co dodatkowo motywuje go do pracy.


Kiedosy i Sczepany to niewielkie wioski położone w gminie Działoszyn, tuż przy pograniczu dwóch województw – łódzkiego i śląskiego. Jak wynika z relacji sołtysa, w zeszłym roku pierwszą z wymienionych miejscowości zamieszkiwało 80 osób, natomiast drugą – 90 osób.
Pierwsza wzmianka o Kiedosach pojawiła się w 1793 roku, natomiast pierwszą konkretną informację zapisano 90 lat później. Wówczas wieś zamieszkiwało ledwie 16 rodzin.
Obecnie tylko garstka mieszkańców utrzymuje się tam z gospodarki. Jak twierdzi Zenon Krzemiński, ma to związek z kiepską jakością gleby.
– Tutaj więcej trzeba włożyć w nawóz, niż później zyska się z tego – stwierdza sołtys.
W tej sytuacji mieszkańcy wsi porzucili rolę na rzecz pracy w pobliskich zakładach. Najwięcej osób znalazło zatrudnienie w Cementowni Warta. Pozostali pracują w pobliskich przetwórniach i fabrykach.
Krzemiński stoi na czele sołectwa już od 2007 roku. Czwarta kadencja jest najlepszym dowodem na to, jak dużym zaufaniem cieszy się wśród mieszkańców. Zaufania nie otrzymuje się jednak z przydziału, a za zasługi. Sołtys, jak przystało na człowieka skromnego, nie mówi zbyt wiele o swoich sukcesach. Za swój największe lokalne zwycięstwo uważa wyposażenie miejscowej jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej w nowy samochód.
– Jako kierowca w OSP, przez kilkanaście lat jeździłem żukiem. Później udało mi się przyprowadzić z Kielc zupełnie nową gazelę. Można powiedzieć, że był to spory sukces – najmniejsze sołectwo w gminie Działoszyn otrzymało pierwszy nowy samochód – opowiada Krzemiński.
Sołtys od zawsze stawiał na rozsądne gospodarowanie funduszem sołeckim. Otrzymane pieniądze zostały zagospodarowane w remont świetlicy OSP, przy czym same prace zostały wykonane przez druhów, w czynie społecznym. Tegoroczny fundusz został natomiast przeznaczony na budowę chodnika przy drodze krajowej, jednak Krzemiński przyznaje, że takie działanie było jego błędem.
– Chodnik przy krajówce nie leży w gestii sołectwa, tym powinien zająć się zarządca drogi – stwierdza sołtys.
Wiele zostało już zrobione, ale wciąż jeszcze zostało sporo do zrobienia. Pytany o naglące potrzeby, Zenon Krzemiński wskazuje na konieczność budowy chodnika we wsi.
– Na Kiedosach jest bardzo stary chodnik. Wszędzie dookoła robią. U nas potrzeba tylko 500 metrów, a nawet tego nie potrafią zrobić – podnosi Krzemiński.
Dużym problemem wioski, której część mieści w granicach Załęczańskiego Parku Narodowego, jest też późne, zdaniem sołtysa – zbyt późne wykaszanie traw.
– Wykaszają dopiero w październiku, dlatego, że wcześniej są tu lęgi ptaków. Wszystko dookoła jest zarośnięte, nie widać nawet gdzie jest strumyk – stwierdza.
Prywatnie sołtys jest zapalonym pszczelarzem i wędkarzem. Wcześniej startował w lokalnych i ogólnopolskich zawodach wędkarskich, teraz, ja sam przyznaje, ryby łowi rekreacyjnie. Krzemiński uwielbia też stare motocykle. W garażu sołtysa na remont czeka pięć maszyn – javka, tropik i trzy motocykle sygnowane logotypem Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego. Sołtys jest też utalentowanym zegarmistrzem. Jak mówi, stare zegary nie kryją przed nim żadnych tajemnic. Pomimo szóstego dziesięciolecia „na karku”, nie stroni też od prac budowlanych.