„Pani wójt nie raczy włączyć lamp!”

9 sierpnia 2017
325 Views

Latem zmrok zapada później, nie znaczy to jednak, że gmina powinna oszczędzać na oświetleniu ulicznym. Takie zarzuty wobec Zofii Kotyni wystosował mieszkaniec Lipnika, który ma już dość panującego we wsi mroku.


W ubiegłym tygodniu, z redakcją „Kulis…” skontaktował się podirytowany mieszkaniec Lipnika, niewielkiej wioski leżącej w granicach gminy Siemkowice. Jak wynika z jego relacji, wieczorami we wsi panują egipskie ciemności, a wszystko przez to, że większość ulicznych latarni pozostaje wyłączona.
– Świecą się może 3 lampy na całą miejscowość i to tylko przy kościele. W całej wsi ciemno, strach wyjść gdziekolwiek, są wakacje, młodzież nie może nawet wyjść na spacer czy spotkać się ze znajomymi, bo pani wójt nie raczy włączyć lamp – podnosi.
Jego zdaniem, brak oświetlenia wynika nie z awarii, a z oszczędności, które gmina czyni kosztem mieszkańców.
– Najwidoczniej gmina jest w takim dołku finansowym, że oszczędzają na wszystkim, na czym tylko się da, szkoda jednak, że na bezpieczeństwie mieszkańców, bo najzwyczajniej w świecie strach po zmroku wyjść z domu, bo nic nie widać. Lampy nie są włączane nawet na godzinę – kontynuuje swoją wypowiedź.
W kontekście przedstawionego przez mieszkańca stanu rzeczy, łatwo można zrozumieć jego irytację. Zofia Kotynia nie zgadza się jednak ze skargą, która wpłynęła do „Kulis…”. Wójt twierdzi, że przed złożeniem zapytania przez redakcję, nic nie wiedziała o rzekomym problemie, trapiącym wieś.
– Jeżeli pojawiają się jakieś zakłócenia w oświetleniu, na bieżąco je usuwamy. Nie wiemy nic o tym problemie. Wszelkie awarie są do nas niezwłocznie zgłaszane, natomiast w tym przypadku nie mamy żadnej wiedzy. Jestem szczerze zaskoczona, nie otrzymaliśmy żadnego telefonu z taką informacją – mówi Kotynia.
Wójt stanowczo zaprzeczyła też domysłom mieszkańca, według których gmina ma oszczędzać na energii elektrycznej.
– Jeśli robimy oszczędności, robimy to w całej gminie. Wówczas latarnie święcą się do 23:30. Czas ten wydłużamy w sezonie świątecznym, kiedy oświetlenie uliczne jest włączone przez całą noc. Absolutnie nie jest tak, że mieszkańcy gminy są nierówno traktowani – twierdzi Kotynia.
Wygląda jednak na to, że część oświetlenia we wsi rzeczywiście przez jakiś czas pozostawała wyłączona, co w rozmowie z Zofią Kotynią potwierdziła Barbara Rabenda. Sołtys Lipnika wskazała, że część latarni, od wjazdu do wsi do kościoła, rzeczywiście była wyłączona, ale osobiście miała zgłosić ten problem konserwatorowi.
Problem potwierdzają też mieszkańcy wsi, z którymi rozmawiał dziennikarz „Kulis…”.
– Latarnie włączyły się dopiero dzisiaj (dzień po rozmowie dziennikarza „Kulis…” z wójtem gminy, przyp. red.), wcześniej aż do krzyża było ciemno – mówi Przemysław, mieszkaniec ulicy, na której panowały ciemności.
Zdaniem Kotyni, przerwa w oświetleniu mogła być spowodowana chwilową awarią, być może będącą następstwem prac konserwacyjnych, prowadzonych na instalacji.
– Często zdarza się, że podczas konserwacji transformatorów, na naszej linii energetycznej pojawiają się problemy – stwierdza wójt.