Fala protestów wokół kontenerów

13 września 2017
298 Views

Plany władz Wieruszowa, przewidujące budowę mieszkań socjalnych w pobliżu bloku przy ulicy Nowej, spotkały się z ostrą krytyką ze strony mieszkańców. Ci podnoszą, że nie jest to właściwe miejsce dla tego typu lokali. Burmistrz twierdzi, że nie może nikogo dyskryminować.


Według poczynionych planów, na Nowej początkowo miały stanąć trzy kontenery, w związku z budową domów mieszkalnych przy ulicy Fabrycznej i wynikającą z tego koniecznością przeniesienia mieszkających tam osób. Docelowo miało tam stanąć 20 mieszkań w stałej lokalizacji. Decyzja burmistrza nie spotkała się jednak z przychylną reakcją ze strony mieszkańców. Ich zdaniem, w tego typu mieszkaniach kwaterowane są osoby z wieloma problemami, także alkoholowymi. Mieszkańcy podnoszą, że takie sąsiedztwo może mieć negatywny wpływ na bezpieczeństwo w okolicy. Domagają się zmiany decyzji w tej kwestii. Jak twierdzą, kontenery socjalne nie powinny stanąć w miejscu, gdzie mieszka wiele młodych rodzin z dziećmi. W związku z tym, powstał nawet dedykowany profil społecznościowy, nagłaśniający całą sprawę. Pod adresem włodarza słane są zarzuty, że w tak ważnej sprawie nie zostały przeprowadzone konsultacje społeczne. Co na to Rafał Przybył?
– Nie byliśmy zobligowani, żeby pytać mieszkańców bloków, gdyż oni nie stanowią strony w tej sprawie. Jestem w niekomfortowej sytuacji, bo nie ma norm prawnych, według których ja mógłbym iść i pytać jednych mieszkańców o drugich, w związku ze statusem tych drugich – stwierdza włodarz.
Przybył podkreśla, że już od jakiegoś czasu było wiadomo, że w spornym miejscu powstaną takie lokale. Głosy krytyki podniosły się jednak dopiero wówczas, gdy wieruszowski magistrat ogłosił przetarg na zakup kontenerów.
O ile w takim przypadku, włodarz nie jest zobowiązany do przeprowadzania konsultacji społecznych, to jednak na nim spoczywa teraz obowiązek rozładowania napiętej atmosfery, która wytworzyła się wokół poczynionych planów. W tym celu, zwołane zostało zebranie z mieszkańcami. Jak wynika z informacji zamieszczonych na profilu społecznościowym protestujących, zebranie przebiegało w nerwowej atmosferze. Wówczas włodarz deklarował, że w środę, 30 sierpnia, mieszkańcy ulicy Nowej ponownie będą mogli się wypowiedzieć w tej sprawie. Do tego czasu, Rafał Przybył miał wstrzymać się z wszelkimi decyzjami.
Podczas kolejnego zebrania, burmistrz podjął pewne decyzje. Włodarz zadecydował, że mieszkania socjalne staną w innym miejscu, przy czym podkreślił, że z całą pewnością nie będzie to teren poza miastem.
– Nigdy z nikim nie będę rozmawiać, czy to jako burmistrz, czy Rafał Przybył, na temat statusu mieszkańców. Podkreślam, nigdy nie będę tego uskuteczniał, ale skoro wyniknęła taka sytuacja, że ktoś protestuje przeciwko mieszkaniom socjalnym, na mnie spoczął ciężar odpowiedzialności, żeby nigdy nie zostawić takiego problemu – mówi włodarz.
Przybył zaznacza, że nie wycofuje się z problematyki mieszkań socjalnych. Dla burmistrza wszyscy mieszkańcy są równi, zatem jego obowiązkiem, nie tylko wynikającym z ustawy, jest zapewnienie dachu nad głowami osób, które tego potrzebują. Gdzie zatem staną mieszkania socjalne? Taka decyzja na razie nie zapadła, pewne jest natomiast, że będzie to teren leżący w granicach miasta.
– Szukam innego rozwiązania, innego miejsca dla tych mieszkańców, którzy mieli być tam ulokowani. Na pewno nie będzie to miejsce w lasach, na peryferiach. Ci mieszkańcy, na pewno znajdą mieszkanie u nas w mieście – zapewnia włodarz.

fot.: arch. prywatne