Jaskrawy przykład, jaki nie powinien być urzędnik

13 września 2017
262 Views

Małgorzata Suchanowska otrzymała antynagrodę programu „Państwo w Państwie”. Zdaniem widzów to właśnie inspektor z Pajęczna, jak nikt inny, zasłużyła na wyróżnienie dla urzędnika, z którym obywatelom najtrudniej się porozumieć, który w najbardziej jaskrawy sposób pokazał, że nie rozumie misji urzędu i zapomina, że ma to być służba. W ten sposób, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego po raz kolejny przyniósł niechlubny rozgłos powiatowi pajęczańskiemu.

– Wręczamy taką nagrodę urzędnikom i funkcjonariuszom publicznym, którzy zapomnieli, że ich urząd to misja, z którymi bohaterom naszych programów najtrudniej było się porozumieć w trakcie załatwiania swoich spraw- wyjaśnia Przemysław Talkowski, prowadzący program.
O tym, że antynagroda ma trafić w ręce Małgorzaty Suchanowskiej, zadecydowali widzowie. Uznali oni, że to właśnie pajęczańska inspektor, wykazała się kompletnym brakiem zrozumienia i zapomniała, że jest po to, aby pomagać. Inspektor osobiście nagrody nie odebrała. Jak wyjaśniała, jest jej miło, że została poinformowana o fakcie przyznania nagrody, jednak nie przyjedzie do studia.
Przypomnijmy, że wokół Małgorzaty Suchanowskiej zrobiło się głośno w momencie, gdy do programu trafiła sprawa Marka Zawadzkiego, który od ośmiu lat bezskutecznie walczył o możliwość dokończenia budowy domu w Patrzykowie, w powiecie pajęczańskim. Jak się okazało, horror ten zgotował mu nadzór budowlany. Pierwsza kontrola przeprowadzona na budowie wykazała, że budynek jest o metr wyższy niż zakładał to projekt. Jak komentował Marek Zawadzki, kontrolujący stwierdzili to bez wykonywania pomiarów. Później okazało się, że „metr” to w rzeczywistości 20 centymetrów. Dla Małgorzaty Suchanowskiej była to jednak zmiana istotna i budowa nie mogła być kontynuowana. Marek Zawadzki co rusz odwoływał się od decyzji nadzoru, aż sprawa trafiła do sądu administracyjnego, który stanął po stronie inwestora, po czym wróciła do PINB w Pajęcznie.
Polsat zainteresował się sprawą po zapoznaniu się z naszym artykułem „Nadzór budowlany zgotował mu horror” . Efektem tego była emisja programu na żywo, z udziałem zarówno Zawadzkiego, jak i inspektor z Pajęczna i mieszkańców, którzy również mają wiele zastrzeżeń do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Jak się okazało, już kilka dni po emisji programu, problem z którym przez osiem lat użerał się pan Marek, został rozwiązany. Jak widać, dla chcącego nic trudnego.
– Pani inspektor na antenie mówiła, że stara się pomóc każdemu. Natomiast nikt nie podzielił tego zdania, wręcz mówili, że było odwrotnie, że urząd to była twierdza- podnosi Marek Zawadzki, do którego po programie zgłosiło się sporo osób, które również miały problemy z panią inspektor.
– Wszędzie są ludzie i ludziska- skomentował w programie Tomasz Żuchowski z Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa.- Fundamentem jest człowiek i rozróżnianie jego roli w systemie. Czy ma być tym, który pracuje rzetelnie i odpowiedzialnie w instytucji, który ma służyć obywatelom i traktuje wszystkich równo, czy też próbuje nadinterpretować faktów, które są drugorzędne. Myślę, że to jest ta podstawa funkcjonowania- podniósł w programie Żuchowski.
– Zastanawiam się ilu jest takich panów Marków, którzy w ten sposób postępowali. Ilu takich panów Marków przegrało, bo zabrakło im pieniędzy, zdrowia, czasu, bo rodziny nie wytrzymały tego. My nie możemy w takim państwie żyć- podniósł Bogdan Rzońca z Sejmowej Komisji Infrastruktury.
Co na to wszystko Starostwo Powiatowe w Pajęcznie? Niestety, tego nie wiemy, ponieważ starosty Jana Rysia nie udało nam się już zastać. Nie trudno jednak się domyśleć, że powodów do dumy raczej brak. Tymczasem zupełnie inaczej jest w przypadku Marka Zawadzkiego.
– Jestem zadowolony, nie ukrywam tego. Mam nadzieję, że ten mój upór nie poszedł na marne, że jednak ten petent będzie już traktowany inaczej – komentuje Zawadzki.

Fot archiwum