Odjazdowe przedstawienie mieszkańców

Deszczowa aura nie przeszkodziła społeczności Dąbrowy dobrze się bawić na tegorocznym festynie. Punktem kulminacyjnym imprezy było przedstawienie, w którym organizatorzy wcielili się w zabawne role, głównie zwierzęce.


Ksiądz proboszcz Rafał Zawisza zagrał bociana – długo po przedstawieniu nie mógł z siebie zdjąć biało-czerwonego stroju, bo chętnych na wspólną fotografię, a nawet na autografy nie brakowało… Anna Kornasz przyjechała na festyn z Wielunia i z ochotą fotografowała się z duchownym aktorem.
Jak to się stało, że ksiądz dał się namówić na udział w takim show?
– Nie miałem wyjścia – śmieje się ks. Rafał. – Nie potrafiłbym odmówić w takiej sytuacji. Jakbym się nie zgodził, to jak to by wyglądało – dodaje.
Uśmiechnięty od ucha do ucha duchowny zaprasza na herbatę i ciasto. – Taki proboszcz to skarb – podpowiada jedna z uczestniczek dąbrowskiej fety.
Ale również poza sceną nie brakowało atrakcji. Najmłodsi zachwycali się samochodem strażackim, który mogli nie tylko dokładnie obejrzeć, ale nawet zasiąść za jego sterami. Mały Franek Sosnowski w wozie bojowym czuł się jak ryba w wodzie. Oczywiście nie został za kierownicą sam, w odkrywaniu strażackich tajemnic towarzyszył mu tata, a także zawodowy strażak PSP w Wieluniu Mikołaj Sarowski.
O podniebienia gości dbały panie, które napiekły, nagotowały, naszykowały tyle, że przejeść się nie dało…
– Dużym powodzeniem cieszyły się wszelakie ciasta, oczywiście wszystkie pieczone przez nas – zaznacza Angelika Mituła z Dąbrowy. – Dużo poszło też chleba ze smalcem, no i do tego obowiązkowo ogórek kiszony – śmieje się gospodyni.
Na koniec rozmowy Mituła podkreśla, że tu w Dąbrowie ludzie nawet złej pogody się nie boją i jak trzeba to są na posterunku.
– My tu się deszczu czy wiatru nie boimy. Jak pan widzi radzimy sobie w każdych warunkach – podsumowała.