Miasto z końskimi tradycjami

21 września 2017
198 Views

Mogłoby się wydawać, że na mapie Polski, Pajęczno pozostaje jedną z wielu anonimowych miejscowości. Nic bardziej mylnego. Wieści o tym mieście docierają nie tylko do najdalszych zakątków kraju, ale i do naszych zachodnioeuropejskich sąsiadów.


Łódź szczyci się ulicą Piotrkowską – najdłuższą zakupową arterią w Europie. Poznań słynie z rogali świętomarcińskich. Kraków – z niezliczonych zabytków. A Pajęczno? Na tle tak znakomitych miast, o dziwo nie ma się czego wstydzić. Dla miłośników koni, to właśnie Pajęczno jest najważniejszym miastem w kraju i jednym z najważniejszych w Europie.

Przedwojenne korzenie
Końskie tradycje sięgają tam czasów przedwojennych. W tamtych latach, transport opierał się głównie o zaprzęgi konne, a przez Pajęczno przebiegał istotny szlak. Po drodze, podróżujący musieli zadbać o konie i o uprzęże, zatem rozwój kowalstwa i rymarstwa był zatem naturalną konsekwencją położenia miasta. To w dużej mierze zadecydowało o dzisiejszym podejściu do koni, jakie wykazują zarówno władze, jak i mieszkańcy. Od wielu lat, w Pajęcznie odbywają się słynne Ogólnopolskie Targi Końskie, stawiane za wzór tego typu imprezy. Początki były bardzo niepozorne. Jak to zwykle bywa w takich przypadkach, zaczęło się od pomysłu, wysuniętego przez niewielką grupę pasjonatów.

Niepozorne początki
Pierwsze spotkanie miłośników koni w Pajęcznie, w niczym nie przypominało dzisiejszych imprez, organizowanych na Placu Targowym. Inicjatorem wydarzenia, które odbyło się kilkanaście lat temu, był między innymi Dariusz Tokarski.
– Jeszcze nie będąc burmistrzem, wraz z kolegami postanowiłem zorganizować coś w rodzaju zjazdu miłośników koni. Frekwencja była skromna, o ile dobrze pamiętam, było wówczas pięć koni wierzchem i cztery, może pięć bryczek. Być może nie było nawet tyle. Była to pierwsza tego typu impreza. Widać było, że ludziom się to podoba. Wtedy prezesem Okręgowego Związku Hodowców Koni był pan Jan Ptak z Zalesiaków, który na tym polu ma bardzo duże zasługi. Oczywiście, pojawiały się też słowa krytyki i nieprzychylne komentarze, ale należy to uszanować, nie wszystkim musi się to podobać – mówi Tokarski, opowiadając o współczesnych początkach końskich tradycji w Pajęcznie.
Zaczęło się od niewielkiego spotkania, jednak patrząc na to wydarzenie z dzisiejszej perspektywy, łatwo można dojść do wniosku, że dla wszystkich miłośników koni z terenu powiatu (i nie tylko), miało ono przełomowe znaczenie.

Od niewielkiego spotkania do cyklicznych imprez
Zapoczątkowało bowiem cykl Ogólnopolskich Targów Końskich, na które już od 14 lat ściągają hodowcy, kupujący i pasjonaci z Polski i Europy.
– Każdego roku patrzę na ilość widzów. To wszystko robimy właśnie dla ich. Z roku na rok pojawia się coraz więcej osób, zatem nie jest to jakiś „wybryk”, bo przyjechać na taki zjazd to nie jest kwestia kilku godzin. Mówimy tu o dniach, a być może nawet tygodniach ciężkich przygotowań. Wszystko musi być wyczyszczone, dopracowane, także jest to niemały wysiłek dla każdego z hodowców i można im tylko podziękować za to, że chcą przyjeżdżać. Jak widać, każdego roku przyjeżdżają do nas hodowcy z coraz odleglejszych stron naszego województwa, nawet spoza – mówi burmistrz.
Początkowo, Targi Końskie ograniczały się wyłącznie do majowego zjazdu. Z czasem, hodowcy zaczęli dostrzegać potrzebę wprowadzenia dodatkowej imprezy. Na ich prośbę, władze gminne postanowiły wyznaczyć jeszcze jeden dzień, w którym miłośnicy koni mogą spotkać się na Placu Targowym – pierwszą sobotę września. Największą popularnością cieszy się wiosenna impreza, jednak także wrześniowe spotkanie ściąga do miasta tłumy gości. Potwierdza to tegoroczna edycja – mimo niesprzyjającej pogody, targowisko pękało w szwach.
– Dochód, który trafił do gminy, to niemal 14 tysięcy złotych, a mówimy tu o tych słabszych targach. Majowa impreza pozwoliła nam osiągnąć dochód w kwocie około 20 tysięcy złotych – wylicza Tokarski.
Dla gminy, Ogólnopolskie Targi Końskie to przede wszystkim doskonała promocja. Jako miasto organizatora, Pajęczno bardzo często stawiane jest za wzór w środowisku miłośników koni. Potwierdza to frekwencja zagranicznych gości, których w tym roku nie zabrakło wśród odwiedzających.
Przez lata, impreza w Pajęcznie stała się marką samą w sobie. Zaświadcza to sam włodarz, który twierdzi, że Targi Końskie to samonapędzająca się maszyna.
– Praktycznie dla nas odpadły już koszty organizacji, bo targi nie wymagają nawet reklamy. Ludzie sami przyjeżdżają, nie trzeba ich do tego zachęcać – stwierdza Dariusz Tokarski.

Nie tylko handel, ale i edukacja
Burmistrz podkreśla, że rolą organizatora nie jest wyłącznie udostępnienie odpowiednio przystosowanego terenu i zabezpieczenie wydarzenia, ale także edukowanie hodowców.
– Obecnie zmianie uległo samo podejście do konia, jako do zwierzęcia. Nie jest to już zwierze traktowane przedmiotowo. Moim zdaniem, w dużej mierze zawdzięczamy to prowadzonej przez nas edukacji. Hodowcy całkiem inaczej zachowują się przy wprowadzaniu koni na przyczepę. Tutaj nie ma wymachiwania batem, częściej widać zachęcające rarytasy, jak choćby cukierki. To wszystko ucywilizowało się, widać to zwłaszcza po samochodach. Kiedyś konie wożono żukami, lublinami i innymi nieprzystosowanymi pojazdami. Dzisiaj praktycznie nie zdarza się, żeby przyjechał ktoś, kto ma samochód nieodebrany przez weterynarię. W takich targach nie ma niczego złego. Jeżeli ktoś ma mieć za dużo zwierząt, które będą trzymane w złych warunkach, to lepiej żeby tego konia sprzedał komuś, kto chce o niego dbać. W Pajęcznie odbywa się handel końmi ogólnoużytkowymi, takimi do bryczki i do siodła. Nie ma tutaj handlu końmi na rzeź i to jest nasz ogromny sukces. Szczególnie cenimy sobie piknikową atmosferę. Po targu spacerują całe rodziny, zatem zależy nam na bezpieczeństwie – mówi burmistrz.
Jeżeli chodzi o edukację, te działania są realizowane przede wszystkim poprzez akcję ulotową w czasie targów. Przygotowane broszury zawierają informacje o obowiązkach hodowców i o sposobach dbania o zwierzę. Takie ulotki rozdawane są przy okazji każdych targów i jak widać, zdają egzamin.

fot.: archiwum prywatne

Znani hodowcy z terenu powiatu pajęczańskiego
Tadeusz Cieślak – hodowca x30
Wojciech Posmyk – hodowca x16
Dariusz Tokarski – hodowca, burmistrz miasta i gminy Pajęczno x14
Andrzej Wdowczyk – hodowca x10
Zdzisław Wdowczyk – hodowca x7
Jacek Lewera – hodowca, były zastępca starosty i przewodniczący Rady Powiatu, urzędnik x6
Wiesław Kowalski – hodowca kuców x5