Urzędnicy zawalili. Dofinansowań nie będzie

Przez urzędnicze zaniedbania, 302 osoby z gminy Strzelce Wielkie i 118 z gminy Sulmierzyce, straciły szansę na montaż kolektorów słonecznych na swoich posesjach. Ze względu na błędy formalne, złożony wniosek odpadł w przedbiegach.

Zadanie miało pochłonąć 5.346.673,74 złotych, z czego kwota dofinansowania to aż 3.625.218,43 złotych. Obie gminy wnioskowały o dofinansowanie z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Łódzkiego jako partnerzy. Miało to zapewnić dodatkowe punkty dla aplikacji, a jak na ironię, stało się odwrotnie. Partnerzy popełnili pewne błędy, które zadecydowały o odrzuceniu wniosku. Co zadecydowało o tym, że mieszkańcy gmin Sulmierzyce i Strzelce Wielkie nie otrzymają dofinansowania na montaż kolektorów słonecznych? Podczas ostatniej sesji Rady Gminy Sulmierzyce, wyjaśnił to Przemysław Szczerkowski, specjalista ds. pozyskiwania środków zewnętrznych.
– RPO ma nowe finansowanie, które składa się z 15 osi, a w każdej jest kilka poddziałań. Dokumenty, mimo że bardzo zbliżone, różnią się od siebie. Trudno jest wskazać jedną przyczynę, nałożyło się ich kilka, mniejszych i większych. Największą, którą zauważyłem analizując to, co się wydarzyło, jest termin na złożenie odpowiedzi uwag do wniosku, ten jest dość krótki. Proszę o zrozumienie następującej sytuacji, my jesteśmy partnerem koordynującym, piszemy wniosek, ale załączniki dotyczą dwóch gmin partnerskich. Załącznikami są między innymi studium i audyt energetyczny. W pewnej części, te uwagi dotyczą jednej i drugiej gminy. Zanim firma to dostała, obrobiła i przysłała nam gotowe, poprawione studium studium, czas był maksymalnie krótki. Niestety, nie da się poprawić wniosku, kiedy nie ma się kompletnego studium wykonalności. Tego czasu nam brakło. Wydaje mi się, że uwagi były przygotowane dobrze. Niestety, tego czasu brakowało. Goniliśmy się z dojazdem i podpisami. Przy takim wniosku partnerskim są wymagane podpisy dwóch wójtów. Chcieliśmy wykorzystać czas maksymalnie, wysłaliśmy w ostatnim możliwym terminie będąc przekonanym, że to, co robimy, wystarczy – wyjaśnia Szczerkowski.
Nie jest to jednak jedyna przyczyna, która została wskazana przez urzędnika z Sulmierzyc. Szczerkowski twierdzi, że w dużej mierze zawiniła gmina partnerska, która nie dochowała wszystkich formalności, wskazanych w regulaminie.
– Brak czasu na odpowiedzi to jeden bardzo ważny aspekt przy gminach partnerskich, ale jest też drugi. Niestety, tam brakowało czegoś takiego, jak wkład własny partnera. On nie był zadeklarowany wprost w budżecie gminy. Kiedy dostaliśmy informację, że wniosek nie przeszedł, wraz z panią kierownik Starostecką i z panem wójtem długo rozmawialiśmy na temat protestu. To jest normalna procedura, odpowiedzi na uwagi sprawdzają ludzie, ktoś może czegoś nie doczytać, ktoś może czegoś nie zrozumieć. Niestety, nie potrafiliśmy znaleźć odpowiedzi na jeden punkt – jak uzasadnić brak wkładu własnego partnera? Nie da się zaprotestować przeciwko czemuś, czego nie ma. Wkład własny jest podstawą we wniosku. Tego brakło najbardziej – stwierdza.
Innego zdania jest Marek Jednak, wójt gminy Strzelce Wielkie. Zapytany o przyczyny odrzucenia wniosku, stwierdził, że gmina nie zawiniła w tym temacie.
– Z naszej strony wszystkie formalności zostały dopełnione. Zebraliśmy wszystkie dokumenty od osób, które akceptowały założenie kolektorów na własnych obiektach, plan gospodarki niskoemisyjnej, całą dokumentacje związaną z tym projektem. Wydaje mi się, że z naszej strony wszystko zostało spełnione – mówi włodarz.
Wygląda jednak na to, że błąd został popełniony, w dodatku całkiem poważny. Urząd Gminy Strzelce Wielkie wskazał jako zabezpieczenie na wkład własny środki pochodzące z wpłat dokonywanych przez osoby, które wyraziły zainteresowanie montażem kolektorów słonecznych, co jest sprzeczne z regulaminem programu. Wójt twierdzi jednak, że to nie powinno stanowić żadnego problemu.
– Myślę, że środki na wkład własny nie zostały zabezpieczone w pełni, ale to nie miało wpływu na to, czy ten wniosek został odrzucony – stwierdza Marek Jednak.
Stwierdzenie, że ”środki nie zostały zabezpieczone w pełni”, nie jest jednak na tyle precyzyjne, żeby móc stwierdzić, czy w budżecie gminy taka pozycja została ujęta, czy też nie. Dalszych wyjaśnień udzieliła skarbnik Małgorzata Nowak, która jasno stwierdziła, że takie środki nie zostały zabezpieczone. Mimo to, Marek Jednak nadal nie jest przekonany, że wina leży po stronie Strzelec Wielkich.
– Mnie nikt nie przedstawił żadnej analizy, która wskazywałaby, że zawinił brak zabezpieczenia. Nie dysponowaliśmy tą odpowiedzią. Dowiedziałem się o tym, że nie zabezpieczyliśmy środków, ale że nie miało to wpływu na rozpatrzenie sprawy – mówi Jednak.
Słowa wójta są sprzeczne z regulaminem, który jasno definiuje akceptowaną formę wkładu własnego. Czy zatem gmina zawiniła, czy, jak twierdzi wójt, nie? Gabriela Soboniak, z Urzędu Gminy Strzelce Wielkie, twierdzi, że nie można wykluczyć, że wkład własny, a raczej jego brak, to w tej sprawie jeden z czynników przesądzających o tym, że mieszkańcy nie otrzymają dofinansowania.
– Wysłaliśmy oświadczenie, że nasz wkład własny będzie pokryty ze środków pochodzących z umów o użyczenie. Widocznie nie wystarczyło to komisji dokonującej oceny wniosków. Na dany dzień, nie mieliśmy takiej kwoty, która była wymagana jako zabezpieczenie. Wiemy, co było źle, dołożymy wszelkich starań, żeby nie pojawiły się kolejne błędy i w grudniu będziemy składać kolejny wniosek – mówi Soboniak.
Choć brak zabezpieczonych środków to bardzo istotny błąd formalny, to nie ulega wątpliwości, że wina leży po obu stronach. Potwierdza to Anna Szydłowska.
– Nie chciałabym wskazywać, kto w tej sytuacji zawinił, nie o to chodzi w partnerstwie. Prawdą jest, że wniosek nie uzyskał oceny formalnej i to my, jako gmina, musimy wyciągnąć wnioski, dlaczego tak się stało. Wniosek nie uzyskał pozytywnej oceny, która później pozwoliłaby na to, aby podlegał punktacji. Nie ukrywam, że jest to też sygnał dla nas, że musimy jednak przeanalizować, dlaczego tak się stało – mówi sekretarz.
– Nie mówię, że wszystko zrobiliśmy dobrze i że jest to wyłącznie wina partnera, bo tak nie jest. Na pewno dużą kwestią, która przeważyła, była kwestia wkładu. Są jednak też kwestie formalne, które wymagają analizy, żebyśmy mogli nie popełniać błędów w przyszłości – kontynuuje.
Co dalej w kwestii dofinansowania do kolektorów słonecznych? Obie gminy deklarują chęć przystąpienia do kolejnego programu. Mieszkańcom pozostaje mieć nadzieję, że władze, bogatsze o cenne doświadczenie, tym razem nie popełnią błędów.