Grubo po terminie, a ujęcie wody nadal nie oddane

Prace nad ujęciem wody w Kiełczygłowie trwają już od kilku miesięcy. Pomimo faktu, że inwestycja miała zostać zakończona w maju, ujęcia wody jak nie było tak nie ma.

– Oczekujemy, że ostateczne uruchomienie i odbiór nastąpi już z końcem czerwca – zapowiadał w maju Kazimierz Jędrzejski.
Tymczasem mamy wrzesień, a inwestycja nadal nie została odebrana.

– Niestety zadanie inwestycyjne „Przebudowa i rozbudowa stacji wodociągowej wraz z budową sieci wodociągowej w Kiełczygłowie” mimo przekroczonego już terminu realizacji dotychczas nie zostało zakończone. Wydłużyliśmy termin wykonania o jeden miesiąc ze względu na bardzo niskie temperatury w okresie zimowym, co dopuszczał § 3 ust. 2 umowy z wykonawcą. 18 sierpnia przystąpiono do czynności odbiorowych. Z uwagi jednak na zbyt wiele braków w wykonawstwie i usterek, nie doszło do odbioru. Wykonawca zapewniał nas, że dokończenie inwestycji to kwestia dwóch tygodni. Roboty technologiczne rzeczywiście trwały, ale nie dwa tygodnie, a znacznie dłużej- przyznaje wójt Jędrzejski.

W związku z przedłużającym się terminem realizacji, inwestycja ta nie została również rozliczona. Jak zapewnia włodarz Kiełczygłowa, jej kwota pozostaje na poziomie ustalonym w wyniku przetargu, za wyjątkiem zleconych dodatkowo robót elektrycznych z uwagi na przejście na automatyczny system zasilania rezerwowego.

– 14 września wykonawca zgłosił na piśmie gotowość do rozpoczęcia procedur odbiorowych z dniem 22 września. Mocno liczymy, że jest to już ostateczny odbiór, ale czy tak będzie przekonamy się. Za wszelkie opóźnienia w terminie realizacji odpowiada tylko i wyłącznie wykonawca, który został wyłoniony zgodnie z przepisami, w wyniku przetargu nieograniczonego, który to przedstawił najkorzystniejszą ofertę- zapewnia dalej Kazimierz Jędrzejski.
Przypomnijmy, że własne ujęcie wody to dla inwestycja wyczekiwana zarówno przez władze gminy, jak i przede wszystkim przez mieszkańców. Na chwilę obecną gmina Kiełczygłów zmuszona jest do korzystania ze źródeł zewnętrznych takich jak Rząśnia i Rusiec. To z kolei odbija się na portfelach mieszkańców. Własne ujęcie pozwoli rozwiązać ten problem.