Oddział PKS zagrożony likwidacją?

Niewykluczone, że mieszkańcy powiatu pajęczańskiego, korzystający z komunikacji autobusowej, w niedalekiej przyszłości mogą spotkać się ze sporymi utrudnieniami. Władze powiatowe starają się podjąć działania zapobiegawcze, mające nie dopuścić do wystąpienia komplikacji wynikających z ewentualnej likwidacji oddziału PKS, ale w tej kwestii nie zapadły jeszcze wiążące decyzje.


Pajęczański oddział PKS Częstochowa już od jakiegoś czasu boryka się z problemami. Choć informacja ta na razie nie została oficjalnie potwierdzona przez dyrekcję spółki, niewykluczone, że filia zostanie zlikwidowana. Czy oznacza to, że pasażerowie będą musieli borykać się z poważnymi problemami komunikacyjnymi, a pracownicy oddziału w Pajęcznie stracą pracę? W tej chwili nie można tego stwierdzić, należy jednak wspomnieć, że obowiązek zapewnienia transportu zbiorowego na terenie powiatu, spoczywa na staroście.
– Tutaj występuje filia Przedsiębiorstwa Państwowej Komunikacji Samochodowej z Częstochowy. Przedsiębiorstwo to nosi się z zamiarem likwidacji tej firmy. Pomału wyprzedaje majątek, czego przykładem jest plac przystanku autobusowego w Pajęcznie. Pracownicy są zaniepokojeni możliwością utraty pracy, dlatego zwrócili się do burmistrza i do powiatu z prośbą o ratunek, o wstawienie się w tym sensie, żeby tę filię PKS utrzymać – mówi Jan Ryś, odpowiadając na pytanie zadane przez Marcina Ławniczka, podczas ostatnich obrad Rady Powiatu.
– Po rozpatrzeniu zagadnienia, na posiedzeniu Zarządu, wystąpiliśmy do dyrekcji PKS-u w Częstochowie, powiadomiliśmy też ministra infrastruktury, z zapytaniem, czy to prawda, że zamierzają zlikwidować filię w Pajęcznie. Poza tym, w aspekcie Ustawy o publicznym transporcie zbiorowym, zapytaliśmy o możliwość przekazania majątku do samorządu, celem realizacji zadań, wynikających z ustawy o publicznym transporcie zbiorowym. Wniosek w tej sprawie był wysłany na przełomie lipca i sierpnia. Do dnia dzisiejszego nie mamy odpowiedzi – kontynuuje starosta.
O przyszłość filii w Pajęcznie, redakcja „Kulis…” zapytała Artura Piekacza, dyrektora naczelnego i prezesa Zarządu Spółki, jednak odpowiedzi nie uzyskaliśmy. Zdaniem pytanego, sprawa jest zbyt poważna, żeby rozmawiać o niej telefonicznie. Oficjalnej odpowiedzi ze strony dyrekcji nie doczekał się też starosta, więc pozostaje nam czekać na dalsze rozstrzygnięcia w tej sprawie.