Otworzyli ogrody przed mieszkańcami, po raz dziewiąty

28 września 2017
105 Views

Jarmark Franciszkański organizowany jest od dziewięciu lat. Wprowadzony w życie klasztoru, w ramach dziękczynienia za plony, przez ojca Igora, obecnie jest kontynuowany przez ojca Arkadiusza. Inicjatywa ta przyciąga co roku masę zwiedzających. Nawet jeśli nie dopisze pogoda, tak jak to było w minioną sobotę, to całe rodziny i tak licznie przychodzą do klasztoru.

Dziękczynienie za plony, to jeden z głównych celów Jarmarku Franciszkańskiego.
– Ma on też na celu, zgodnie z naszą regułą, radość franciszkańską. Ma to duże znaczenie dla rodzin, dla dzieci- mówi ojciec Arkadiusz Kąkol, przełożony Klasztoru Franciszkanów w Wieluniu.
Tym samym, już po raz dziewiąty, Franciszkanie otworzyli swoje ogrody, serwując przy tym swojskie smakołyki oraz wspólną modlitwę.
– Jarmark jest też takim symbolem, że potrafimy się też bawić, a zarazem dziękować Panu Bogu. Bo każdy jarmark kończy się też strawą duchową, nie tylko tą cielesną. Stragany, wyroby różnego rodzaju, przysmaki, pierogi naszej pani kucharki to jedno. A jest też strawa duchowa. W tym roku msza święta odbyła się na drugi dzień. Będziemy dziękować Panu Bogu za plony, za jarmark. Przy okazji dziękuję też wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób wsparli ten jarmark, czy też materialnie czy swoją obecnością- mówi ojciec Arkadiusz Kąkol.
Jednak jarmark ma też swój cel, jeśli chodzi o inwestycje przeprowadzane w klasztorze.
– W tym roku jest to instalacja grzewcza w kościele. W zeszłym roku były okna. Sukcesywnie, przy wsparciu sponsorów, kończymy dane inwestycje. Instalacja grzewcza jest też poważną inwestycją, bo jest ona związana z modernizacją kotłowni. Do tej pory jarmark zawsze przynosił dochód- wyjaśnia ojciec Kąkol.
Tegoroczny jarmark został niestety zakłócony przez pogodę. Ze względu na bezpieczeństwo, odwołano występy dzieci. Zmiany nastąpiły również w stosunku do koncertu, który zaplanowany był w ogrodach. Ostatecznie odbył się on w kościele. Dla licznie, mimo wszystko, zebranych mieszkańców wystąpił Jacek Kielok.
– Od początku tworzenia tych jarmarków, co roku było również zwiedzanie klasztoru. Od dwóch lat nie czynimy tego, ze względu na to, że tutaj są remonty. Nie chcemy też łamać pewnej klauzuli. Nie wszędzie mogą wejść osoby świeckie. W tym roku też się trochę to skomplikowało, jeśli chodzi o zwiedzanie kościoła, ponieważ w tym czasie był ślub- komentuje ojciec Arkadiusz.- Ludzi na pewno jest mniej, ale są, przychodzą. Trzeba zaznaczyć, że przede wszystkim przychodzą całe rodziny. Staramy się też, żeby zawsze jakaś gwiazda wystąpiła. W tym roku śpiewa Jacek Kielok, który często występuje, koncertuje. Jest taki uniwersalny, bo nie tylko pieśni religijne śpiewa, ale też takie biesiadne- dodaje przełożony Klasztoru Franciszkanów w Wieluniu.
Niezmiennie, od kilku lat, na jarmarku pojawiają się także gospodynie wiejskie. Jak mówią, jest to doskonały sposób zaprezentowania swoich robótek, czy to na drutach czy na szydełku, i oczywiście przywiezienia mieszkańcom Wielunia i okolic, smakołyków domowej roboty.
– Dzisiaj, jak każdego roku, przyjechałyśmy z ciastem. Serniczki, które są naszym największym atutem, do tego ciasta z kremami i owocami. Można u nas takie ciasta zakupić i zawsze go nam braknie, także smakoszy nie brakuje- mówi Grażyna Błaszczak z Koła Gospodyń Wiejskich w Kamionce.
Na przygotowanych stoiskach, choć w deszczu, liczni zwiedzający częstowali się przygotowanymi smakołykami. Były również leki z bożej apteki, konfitury, krówki i miody franciszkańskie, a także wystawa królików i gołębi.