Sekretarz pogroziła palcem prezesowi

Składanie okresowych sprawozdań z działalności klubów sportowych, to zazwyczaj rutynowa czynność, z którą nie wiążą się większe trudności. Nie dla zarządu LKS Unia Sulmierzyce. Bałagan, lekceważenie radnych i władz gminy, niedbalstwo– takie i inne zarzuty padły pod adresem włodarzy klubu, podczas ostatniej sesji Rady Gminy.


Rozliczanie środków publicznych rządzi się swoimi własnymi, ściśle określonymi prawami. Każda złotówka, wydana z przyznanej dotacji, musi być jasno przedstawiona i poparta stosowną dokumentacją. Półroczne sprawozdanie, które zostało złożone przez władze klubu LKS Unia Sulmierzyce, udowadnia jednak, że te zasady nie dla wszystkich są jasne.
Radni wytknęli prezesowi Łukaszowi Wieczorkowi cały szereg zaniedbań, wskazując przede wszystkim na braki w dokumentacji finansowej klubu.
– Jakiś nieporządek w tych papierach istnieje. Można to wieloma rzeczami tłumaczyć, możemy wiele rzeczy zrozumieć, tylko prosilibyśmy o to, że jeżeli rzeczywiście taka rzecz się dzieje, to bardzo proszę się przyłożyć i wyjaśniać te rzeczy. Teraz jest to półroczne sprawozdanie. Jeżeli nazbiera się to na rok, wtedy zabierana jest dotacja z całego roku. Na pewno zrozumiemy to, że jest brak czasu, ale jednak więcej staranności trzeba tutaj włożyć – podnosi radna Agnieszka Iglantowicz.
Mimo że kwestie, które pozostały do wyjaśniania podczas obrad, miały charakter fragmentaryczny, swojej irytacji nie kryła też Anna Szydłowska. Sekretarz podnosiła, że te same błędy są popełniane już od dłuższego czasu, mimo upomnień i jasnych wskazówek, udzielanych przez urząd.
– Tu cały czas chodzi o jakość tych sprawozdań, jakie państwo składacie. Cały czas zadaje sobie pytanie, z czego to wynika? Czy się komuś to podoba, czy nie, są to środki publiczne, które rządzą się swoimi prawami. Dwa lata temu była kontrola, były wysłane zalecenia i ciągle wracamy do tych samych błędów. To coś zostało zgubione, to był remont, to kogoś nie było, ja tego nie kwestionuję. Dzisiaj pan przychodzi z całym gremium, zwracam się do pana prezesa, i mówi pan, że nie ma pisma. Ja się zastanawiam, czy pan się przygotował do dzisiejszego posiedzenia? Zastanawiam się też, z czego to wynika? Z lekceważenia? Z lekkiego podejścia do tematu? Z nieuszanowania tych pieniędzy? A może z niepoważnego traktowania nas, mnie bądź radnych? – pyta retorycznie Szydłowska.
Mało który klub sportowy, działający na poziomie gminnym, dysponuje budżetem choćby zbliżonym do Unii Sulmierzyce, przyznawanym ze środków publicznych. Organem upoważnionym do ich kontrolowania jest nie tylko Urząd Gminy, ale i Regionalna Izba Obrachunkowa. W tym kontekście, łatwo jest zrozumieć irytację Anny Szydłowskiej.
Łukasz Wieczorek nie próbował nawet kontrować przedstawionych zarzutów. Prezes wyraził jedynie żal zaistniałą sytuacją i obiecał, że nie pojawią się kolejne błędy.
Jak mówi Anna Szydłowska, zarząd klubu popełnia szereg prostych błędów, które łatwo można wyeliminować.
– Zirytowało mnie, że te błędy mają charakter cykliczny. One się powtarzają ze sprawozdania jednego na drugie. Uważam, że nie są to błędy, które wynikają z jakiś wyjątkowo trudnych problemów, a w mojej ocenie, z tego, że ktoś niesystematycznie przegląda te dokumenty, nie w sposób chronologiczny. Moim zdaniem, jeżeli to wszystko byłoby robione na bieżąco i w sposób dokładny, taka sytuacja nie miałaby miejsca – stwierdza sekretarz.
– Nie podlega żadnej dyskusji, że klub wykonuje cały szereg działań z zakresu sportu, na rzecz lokalnej społeczności. Nie można jednak zapominać, że ma do dyspozycji dosyć dużą kwotę, pochodzącą z dotacji, z budżetu gminy Sulmierzyce. Są to środki publiczne, które rządzą się swoimi określonymi normami prawnymi, jeśli chodzi o sposób rozliczenia. Wielokrotnie zwracaliśmy klubom uwagę, jak te rozliczenia mają wyglądać, że mają zawierać klarowne i przejrzyste zapisy, że w sposób jednoznaczny ma z nich wynikać, jakie koszty były poniesione z dotacji, udzielonej przez gminę, a jakie z wkładu własnego, żeby nie budziło to żadnych wątpliwości ze strony moich pracowników, którzy to kontrolują, jak również komisji rewizyjnej. Niemniej jednak, to spotkanie pokazało, że te błędy się powtarzają, pomimo naszych ciągłych uwag w tym zakresie – kontynuuje.
Zasługi klubu, na polu krzewienia kultury fizycznej na terenie gminy, są bezdyskusyjne, co podkreślali radni i sekretarz. Nie usprawiedliwia to jednak faktu, że zarząd zaniedbuje pewne kwestie związane z dokumentacją, co w żadnym wypadku nie powinno mieć miejsca. Czy zapewnienia prezesa, według których były to ostatnie błędy sprawozdawcze, znajdą odzwierciedlenie w przyszłych działaniach Zarządu? Przekonamy się o tym przy okazji kolejnego sprawozdania.

fot.: Sławomir Rajch