Z motyką na słońce

Sprawa kolektorów słonecznych odbiła się szerokim echem. Mieszkańcy pytają: ”czy gmina musi spaprać wszystko, za co się weźmie?”. Radni chcą wiedzieć, kto zawinił. – Nie my – broni się Magdalena Drewniak, sekretarz gminy Strzelce Wielkie.

Kilkaset osób, w obu gminach, liczyło na dofinansowanie do montażu kolektorów słonecznych. Niestety, tym razem nie udało się.
Sekretarz gminy Sulmierzyce Anna Szydłowska i wójt gminy Strzelce Wielkie Marek Jednak zgodnie twierdzą, że szukanie winnego nie ma sensu.
Choć niewypowiedziane wprost, to jednak pojawiają się wzajemne oskarżenia. Podczas ostatniej sesji Rady Gminy Sulmierzyce, urzędnik odpowiedzialny za projekt Przemysław Szczerkowski wymienił szereg błędów, które zostały popełnione podczas sporządzania i składania wniosku. Urzędnik z Sulmierzyc wskazał wśród nich brak zabezpieczonego wkładu własnego gminy Strzelce Wielkie, przypuszczając, że to zaważyło na decyzji o odrzuceniu wniosku.
Magdalena Drewniak, sekretarz gminy Strzelce Wielkie, jest innego zdania.
Na sesji Rady Gminy Strzelce Wielkie, radny Łukasz Sadek powiedział, że mieszkańcy pytają go ’’czy gmina musi spaprać wszystko, za co się weźmie?”. Radni w trakcie sesji domagali się wyjaśnienia błędów, które pojawiły się we wniosku.
– W piśmie, które było skierowane do Gabriela Orzeszka, wójta gminy Sulmierzyce, było dziesięć uwag, na podstawie których odmówiono udzielenia dofinansowania. Jedna z tych dziesięciu uwag dotyczyła naszej gminy – mówiła w trakcie sesji sekretarz Drewniak.
– Nie chcę obarczać winą gminę Sulmierzyce ani nas, to nie o to chodzi. My z gminą Sulmierzyce, jako z naszym partnerem, obecnie i na przyszłość, chcemy mieć jak najlepsze stosunki – ciągnęła urzędniczka. – Nikt nam nie dawał gwarancji, że te kolektory będą na pewno. Zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy, żeby je uzyskać – zapewniała radnych Magdalena Drewniak.
– Co do naszej gminy, zastrzeżenia budził sposób zabezpieczenia wkładu własnego. Natomiast zabezpieczenie tego wkładu u nas, odbywało się w ten sposób, iż zabezpieczenie było zawarte w umowach z abonentami. Zabezpieczenie ponad miliona złotych w naszym budżecie, nie byłoby realne. Na etapie wyjaśnienia ustnego, z Urzędem Marszałkowskim, było powiedziane ”OK, tak może być”. Było dopisane w wyjaśnieniu, że jeżeli wniosek uzyska aprobatę, te środki zostaną wprowadzone do budżetu po stronie dochodów i wydatków. Natomiast sprawdzanie wniosków przez Urząd Marszałkowski, też pozostawia wiele do życzenia. Składając dwa identyczne wnioski, one trafią do dwóch osób, one mają zupełnie inne uwagi. Ja myślę, że gdyby był zarzut tylko do tego punktu, może by go nie napisali. Ale, że wniosek padł z wielu innych aspektów, między innymi formalnych we wniosku, bo ktoś się pomylił i źle wpisał pewne rzeczy, to dopisali ten punkt – tłumaczy się Drewniak.
Co na to Przemysław Szczerkowski z Urzędu Gminy w Sulmierzycach?
– Wkład własny, który miała zabezpieczyć gmina Strzelce Wielkie, nie został zabezpieczony. Nie było tłumaczenia, że są oświadczenia mieszkańców, że wyłożą pieniądze i że to będzie zabezpieczenie gminy, bo nie jest to zabezpieczenie dla Urzędu Marszałkowskiego – tłumaczy Szczerkowski.
– Nie było śladu w budżecie, ani w wieloletniej prognozie finansowej, o tym, że jakiekolwiek środki zostały zabezpieczone. Tłumaczenie Urzędu Marszałkowskiego jest proste, jeżeli jest 300 osób, z czego zrezygnuje 50, to brakuje wkładu dla 50 osób i cały wniosek zmienia swoją konsystencję i ocena wniosku po odjęciu tych 50 osób byłaby zupełnie inna, niż z tymi 300 osobami. Jestem skłonny zaryzykować stwierdzenie, że gdyby wkład własny gminy Strzelce Wielkie został zabezpieczony, a po stronie Sulmierzyc nie byłoby żadnych uwag, to wniosek spełniałby wymagania formalne. Jestem przekonany, że gdyby nasze uwagi zostały spełnione, a nie byłoby środków zabezpieczonych w budżecie gminy Strzelce Wielkie, to wniosek nie przeszedłby pod względem formalnym – podsumowuje.

***
Na nic zdają się teraz tłumaczenia urzędników. Wiadomo, że jeśli którykolwiek z wymogów formalnych nie jest spełniony, nie ma mowy o dofinansowaniu. Tak to jest, gdy gmina nie mając środków, a czasem i kompetentnych pracowników, chce sięgać po duże pieniądze… wybierając się ’’z motyką na słońce’’.