Aż ciężko uwierzyć, że 60-latek wsiadł za kierownicę i jechał autem, mając w organizmie aż cztery promile alkoholu! Mężczyzna wjechał do rowu, a kluczyki ze stacyjki wyjął świadek zdarzenia, który wezwał policję.
Do zdarzenia doszło w niedzielę, 2 lutego o godz. 19:30 w Pożdżenicach w gminie Zelów. 60-letni mieszkaniec powiatu łaskiego jechał hondą, mając w organizmie cztery promile alkoholu! Nieodpowiedzialny kierowca swoją podróż zakończył w przydrożnym rowie. Gdy próbował z niego wyjechać, został ujęty przez przypadkowego świadka, który widząc, że mężczyzna jest kompletnie pijany, zabrał kluczyki i wezwał policję.
- Sprawca stracił uprawnienia do kierowania pojazdami i szybko trafił do policyjnej celi. Po wytrzeźwieniu usłyszał zarzut przestępstwa dotyczącego kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości - mówi nadkom. Iwona Kaszewska, rzecznik prasowa Komendy Powiatowej Policji w Bełchatowie.
Reklama
O dalszym losie mężczyzny zdecyduje sąd. Grozi mu kara do trzech lat więzienia, surowe konsekwencje finansowe i utrata prawa jazdy nawet na 15 lat.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze