61-latek miał wrócić do domu po imprezie towarzyskiej. Niestety, mimo ustaleń, nie pojawił się w nim. To zaniepokoiło jego syna - tym bardziej, że kontakt telefoniczny z ojcem został nagle przerwany. O całej sprawie poinformowano służby, które odnalazły poszkodowanego w ostatniej chwili.
Do zdarzenia doszło w nocy z 23 na 24 stycznia. Około północy do komendy w Łasku zgłosił się 35-letni mieszkaniec miasta, który poinformował o zaginięciu swojego 61-letniego ojca. Mężczyzna nie wrócił do domu z imprezy towarzyskiej, nie stawił się w umówionym miejscu, a kontakt telefoniczny z nim został zerwany. Z uwagi na niską temperaturę oraz brak kontaktu z mężczyzną, dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Łasku skierował wszystkie dostępne patrole do działań poszukiwawczych
Około godz. 0:30 dyżurny łaskiej komendy otrzymał zgłoszenie od mieszkańca Łasku, który poinformował, że w rejonie ulicy Kilińskiego słyszy wołanie o pomoc dochodzące z terenów zalewowych w pobliżu oczyszczalni ścieków. Informacja ta pozwoliła policjantom na szybkie wytypowanie rejonu poszukiwań. Mundurowi po przybyciu na miejsce sprawdzili trudnodostępny teren bagienny, gdzie odnaleźli leżącego w wodzie mężczyznę.
- Był on wyziębiony i wymagał natychmiastowej pomocy. Policjanci wyciągnęli i przenieśli go w bezpieczne miejsce, gdzie zapewnili mu komfort termiczny, okrywając go kocem ratunkowym oraz własnymi kurtkami. Do czasu przyjazdu zespołu ratownictwa medycznego policjanci kontrolowali jego funkcje życiowe. Zespół pogotowia ratunkowego podjął decyzję o przewiezieniu 61-letniego mieszkańca Łasku do szpitala z uwagi na niską temperaturę jego ciała - informuje mł. asp. Bartłomiej Kozłowski, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Łasku.
Dzięki sprawnej i natychmiastowej reakcji świadka oraz zdecydowanym działaniom policjantów mężczyzna otrzymał pomoc na czas, a jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze