Reklama

Akcja ratowania „bzykających dziewczynek” w Działoszynie

Niecodzienna akcja ratunkowa miała miejsce w Działoszynie, w okolicach Pałacu Męcińskich. Tym razem strażacy nie tylko ochronili ludzi, ale pomogli też ocalić rodzinę pszczół. „Bzykające dziewczynki”, jak pieszczotliwie nazywają je pszczelarze, znalazły nowy kochający dom.

W czwartkowe przedpołudnie, 24 lipca, strażacy z JRG PSP Pajęczno i OSP KSRG Działoszyn zostali wezwani do miejscowego zagrożenia w okolicach Pałacu Męcińskich w Działoszynie. Mieli usunąć odłamany konar drzewa z gniazdem os, który spadł na ziemię. Na miejscu okazało się, że stwarzający zagrożenie dla przechodniów delikwent jest zamieszkany przez rodzinę pszczół. A prace budowlane w dzikim ulu były już dalece zaawansowane. Produkcja miodu trwała w najlepsze.

Strażacy zabezpieczyli miejsce zdarzenia i usunęli pozostałą na drzewie część spróchniałego konaru, korzystając ze zwyżki. Tam wciąż krążyły pszczoły czując królową matkę.

Reklama

Druhowie zadbali, by włosek z żadnej pszczelej głowy nie spadł. Wezwali specjalistów, którzy fachowo i z czułością zaopiekowali się mieszkańcami dzikiego ula. Na miejsce przybył rodzinny duet pszczelarzy z dziada – pradziada. Ewa Bociąga z Zalesiaków wraz ze swoim teściem Ryszardem, wyposażeni w specjalistyczny sprzęt, profesjonalnie przystąpili do działania.

- Rójka pszczół urządziła sobie dom w pniu drzewa. Plastry były zamieszkane już dłuższy czas. Czerw był w niektórych miejscach wygryziony, a w innych były małe larwy, więc już dobry miesiąc tam sobie żyły. To zapewne pszczoły tegoroczne – ze swadą opowiada Ewa Bociąga.

Reklama

Pszczelarka z Zalesiaków przypuszcza też co się mogło wydarzyć, że akurat ta gałąź została uszkodzona.

- Prawdopodobnie dzięcioł zrobił tam robotę – z przymrużeniem oka wskazuje podejrzanego.

- Plaster po plastrze przepakowaliśmy z teściem pszczoły do transportowej rojnicy i zabraliśmy je na pasiekę. Teraz mają nowy dom we własnym ulu. Będą przygotowane do zimy – zapewnia Ewa Bociąga.

Wszystko skończyło się zatem szczęśliwie. Nie ucierpiał żaden człowiek ani inne stworzenie, a bezpańskie dotąd pszczoły zostały zaadoptowane i zaopiekowane.

Reklama

- Dzisiaj do nich zajrzałam i wyglądają na zadowolone. Siedzą sobie i chyba im się podoba – nie kryje radości nowa opiekunka pszczelej rodziny.

Miejsce zdarzenia mapa Wieluń
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości