Była radną gminną, powiatową, komisarzem rządowym, starostą pajęczańskim, a przez ostatnie dwie kadencje posłem na Sejm RP. Nie walczyła o kolejną kadencję w parlamencie. Po zakończeniu pracy poselskiej została powołana, przez władze powiatu, na stanowisko dyrektora Regionalnego Centrum Rozwoju i Turystyki w Działoszynie. Z Beatą Mateusiak-Pieluchą, bo o niej mowa, o nowych wyzwaniach, samorządzie, polityce i... bezdomnych kotach, rozmawia Sławomir Rajch
Sławomir Rajch: Nie będziemy rozmawiać o przeszłości, bo taki był warunek tego wywiadu. Zapytam zatem o teraźniejszość i przyszłość. Jak się pani odnajduje w nowej roli, dyrektora placówki kultury, w której się dziś spotykamy? Współtworzyła pani to miejsce, jeszcze jako starosta, a dzisiaj jest pani jego dyrektorem.
Beata Mateusiak-Pielucha: - Bardzo dobrze się odnajduję w tej roli. Oboje wiemy, że od samego początku byłam zaangażowana w tworzenie tego miejsca. Przez lata je także, bardzo mocno, wspierałam. Dzięki mojej inicjatywie, jest tutaj i fortepian, i scena zewnętrzna, i nawet zmywarka do naczyń. Starałam się pełniąc różne funkcje opiekować się tym miejscem. A ponieważ czuję się jeszcze na siłach, żeby coś dobrego zrobić, to przyjęłam propozycje i zostałam dyrektorem. Mam wiele pomysłów i myślę, że przy dobrej atmosferze w powiecie uda się je zrealizować.
Reklama
Czego mieszkańcy mogą spodziewać się w najbliższych miesiącach jeśli chodzi o ofertę Regionalnego Centrum Rozwoju Kultury i Turystyki w Działoszynie?
- Chciałabym, żeby zaczęła tu znów funkcjonować restauracja. Mam zamiar poszerzyć dotychczasową ofertę kulturalną. Będzie więcej koncertów, wystaw, innych wydarzeń. Na naszej scenie mogłyby występować nie tylko zespoły z naszego regionu, ale muzycy z całej Polski. Chcemy w tym roku uruchomić plenerowe kino letnie. Kupimy leżaki, załatwimy formalności, żeby była tu możliwość wyświetlania filmów. Zaproszeń na różne wydarzenia będzie dużo, a nasza oferta stanie się jeszcze bogatsza niż dotychczas.
Reklama
Wiem, że rozpoczęła pani starania, żeby w tym budynku, w końcu, pojawiła się winda, która umożliwi korzystanie z oferty centrum kultury osobom z niepełnosprawnościami.
- Ten budynek nie jest przystosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych. Ot choćby sala wystawiennicza jest na ostatnim piętrze, gdzie osoby niesprawne ruchowo nie mogą się dostać. Nawet teraz jest tam przepiękna wystawa, na którą zapraszam wszystkich czytelników „Kulis …”. Są tam właśnie dzieła twórców niepełnosprawnych. Budynek jest wyjątkowy, bo to przecież Pałac Męcińskich, ale są tu dwie klatki schodowe, strome i nieprzystosowane np. do wózków inwalidzkich. Mam wielką nadzieję, że pozyskamy pieniądze z PFRON (Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych – przyp. redakcja), na budowę windy.
Reklama
Pytanie tylko, co na to konserwator zabytków? Trzeba pamiętać, że ten budynek jest zabytkowy.
- To oczywiste, że musimy porozumieć się w tej kwestii z konserwatorem. Mam nadzieję, że wypracujemy jakieś rozwiązanie. Mogłaby to być winda wewnętrzna, ale trzeba wziąć pod uwagę także dobudowanie windy zewnętrznej, np. ze szkła i metalu. Takie rozwiązania są stosowane np. w Gdańsku, gdzie do bardzo starej zabudowy dobudowuje się nowoczesną, która świetnie komponuje się z całością zabudowy.
Rzeczywiście tam wygląda to doskonale. Ma pani jak widzę dalekosiężne plany działania w Pałacu Męcińskich. Za moment wybory samorządowe, nie obawia się Pani, że po zmianie władzy w powiecie, zmieni się także nazwisko dyrektora Regionalnego Centrum Rozwoju Kultury i Turystyki?
- Oczywiście. Biorę taki scenariusz pod uwagę. Jestem doświadczonym samorządowcem. 30 lat byłam na różnych stanowiskach. Byłam radną gminną, powiatową, delegatem do pierwszego ówczesnego Sejmiku Województwa Sieradzkiego, no i posłem. Zdaje sobie więc sprawę, że wybory mogą zweryfikować wiele rzeczy. Natomiast myślę, że jeżeli wyznaczymy jakiś fajny plan działania, to chyba wszyscy radni i wszelkie władze powinny być zainteresowane, żeby go realizować. Przecież każdemu z mieszkańców powinno zależeć, żeby to miejsce żyło i miało jak najlepszą ofertę.
Skoro rozmawiamy o wyborach samorządowych, to czy ma pani jakiś plan w tym zakresie? Chce pani startować, ubiegać się o mandat w radzie powiatu czy radzie gminy? Czy to koniec z polityką i samorządem?
- W polityce nie powinno się cofać. Pięłam się po szczeblach kariery samorządowej i politycznej, od radnego gminnego przez radnego powiatowego, byłam też krótko wójtem, potem starostą. No i na koniec, przed dwie kadencje byłam posłem. Nie po to poszłam na polityczną emeryturę, żeby teraz startować do rady powiatu. Uważam, że czas na młodszych. Wychowaliśmy tutaj wspaniałych radnych, więc niech oni sobie kandydują i rządzą powiatem. Jeśli będzie mi dane zarządzać tym pięknym pałacem, to chętnie podejmę to wyzwaniem. Wydaje mi się, że nawet opozycja powinna docenić, że jednak przez te osiem lat, kiedy byłam sejmie, bardzo zabiegałam o sprawy lokalne i ściągnęłam bardzo dużo środków dla wszystkich samorządów. I nie były to pieniądze wyłącznie dla samorządu powiatowego, ale także dla samorządów gminnych. Myślę, że wszystkie samorządy z naszego powiatu w jakiś sposób skorzystały. Oczywiście, najwięcej udało się zrobić dla jednostek powiatowych. I tu, moją wielką dumą jest rozbudowa szpitala w Pajęcznie. Zrobiliśmy to wspólnymi siłami samorządu, a także przy udziale przyjaznego nastawienia mieszkańców powiatu. Udało się rozbudować szpital. Teraz namawiam władze powiatowe, żeby zrobiły dni otwarte. Każdy z mieszkańców powinien mieć możliwość zobaczyć jak pięknie został rozbudowany i wyposażony ten obiekt.
Czy kontakty, które pani wypracowała funkcjonując w samorządzie, a później w polityce ogólnokrajowej, ma pani zamiar wykorzystać kierując placówką kultury?
- Wiadomo, że jeśli przebywa się w jakiś instytucjach, takich jak sejm czy parlament europejski, bo też wyjeżdżałam z delegacjami to buduje się relacje z różnymi ludźmi. Oczywiście część z nich chciałabym wykorzystać. Wiem jak to się robi. Myślę, że pan redaktor także ma o tym pojęcie, bo kiedyś wspólnie realizowaliśmy różne projekty, a współpraca układała się doskonale. Wierzę, że jeżeli się o coś zabiega i puka do określonych instytucji, to w końcu muszą być efekty. Raz się dostanie środki, a raz nie, ale trzeba walczyć. Jeśli się nic nie robi, to pewne jest, że tych środków nie będzie. Uważam, że fajne pomysły przekładają się też na ciekawe realizację. Co ważne, ja nie mam wyłącznie dobrych relacji z posłami swojego ugrupowania. Od dawna dobrze dogaduję się także z parlamentarzystami opozycji. Rozmawiałam i przyjaźniłam się z różnymi ludźmi, z różnych opcji. Myślę więc, że jedynym wyznacznikiem dobrej współpracy nie będzie przynależność partyjna. Liczę na to, że otrzymanie jakiś pieniędzy z grantów czy konkursów będzie możliwe niezależnie od poglądów politycznych.
A co prócz pracy w centrum kultury, czym wypełnia pani teraz swój wolny czas? Odkąd nie jest pani posłem, ma pani chyba go sporo?
- Śmieje się czasem, że prowadzę nieformalne przytulisko dla zwierząt bezdomnych. Ciągle mi ktoś podrzuca jakiegoś bezdomnego kotka. Mam już naprawdę sporo zwierząt do wykarmienia. Czasem żartuję, że większość moich pieniędzy przeznaczam na wykarmienie zwierząt. Ale bardzo je kocham i cieszę się, że w ten sposób mogę im pomóc.
To ile jest już tych kotów pod pani opieką?
- Sześć domowych, a dokarmiam dziesięć. Natomiast mam też kury, mam ogród i dużo różnych pasji. W domu mam mnóstwo książek, które kupiłam i nie miałam czasu ich przeczytać. Mam nadzieję, że wieczorami, uda się nadrobić te zaległości. Pewne jest, że chcę teraz zaangażować się w pracę, bo Pałac Męcińskich i jego piękna historia zawsze leżały mi na sercu. W najbliższym czasie będę chciała spotkać się z komisją kultury i również radnych zarazić pomysłami. Chciałabym, żeby radni powiatu, niezależnie od opcji politycznej, włączyli się w rozwijanie tego miejsca i promowanie Pałacu Męcińskich.
Chciałabym, żeby więcej ludzi tutaj zaglądało i korzystało z naszej oferty. Mam nadzieję, że zacznie tu zaglądać także młodzież. Właśnie z myślą o młodzieży chcemy organizować wiele nowych wydarzeń.Reklama
Mam rozumieć, że trzeba odczarować to miejsce?
- Może trzeba. Choć muszę przyznać dużo się tu dzieje. Nie chcę deprecjonować swoich poprzedników. Natomiast chcę rozszerzyć tę ofertę i mam na to pomysły. Naradzam się z ekipą, z moimi pracownikami, bo to są fajni ludzie z pomysłami. Nie chcę wyłącznie narzucać swojej woli. Ostatnio rozmawialiśmy o tym, że część cyklicznych imprez, np. przegląd orkiestr, mogłoby powędrować do innych gmin, pod auspicjami oczywiście regionalnego centrum. Taki przegląd mógłby odbywać się np. w Nowej Brzeźnicy, Strzelcach Wielkich czy Rząśni, bo orkiestry są z całego powiatu. Tak samo dotyczy to np. pisarzy, malarzy czy innych twórców, a także naszych zespołów. Mam też nadzieję, że w Pałacu Męcińskich niebawem zagrają jakieś zespoły rockowe. Osobiście, jak pan wie, jestem, mimo wieku, fanką rocka. Myślę, że nieco ożywimy to miejsce.
Reklama
Oby się tak stało, tego pani życzę i dziękuję za rozmowę.
- Ja także dziękuję i liczę na współpracę z panem redaktorem i gazetą.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze