Rosnące ceny odpadów i zakusy Eko-Regionu odnośnie podwyższenia i poszerzenia składowiska odpadów to jeden z najpilniejszych problemów do rozwiązania w gminie Pajęczno. Tutejsi od dawna wskazują, że oprócz smrodu, śmieci walających się po rowach i zepsutej drogi, właściciel składowiska nic im nie daje. Nie mogą nawet liczyć na preferencyjne ceny za odbiór odpadów. I choć gmina próbowała wcielać w życie różne pomysły na obniżenie kosztów odbioru śmieci, te systematycznie rosną. Teraz samorządowcy szansy na tańsze odpady upatrują w utworzeniu miejskiej spółki, która zajęłaby się ich odbiorem.
Aby wpłaty za odbiór odpadów komunalnych od mieszkańców pokrywały rzeczywiste wydatki na ten cel, każdy musiałby zapłacić ponad 40 zł. Tymczasem radni nie zgadzają się na podwyżkę i cena za śmieci wynosi 28 zł od osoby, a ci którzy zagospodarowują frakcję bio płacą jeszcze mniej. Oznacza to jednak, że z budżetu gminy na pokrycie różnicy trzeba wyasygnować ponad 1 mln zł.
- Wydanie na wydatek bieżący, bo płatności za śmieci są wydatkiem bieżącym, 1 mln czy 1,5 mln powoduje, że my zamykamy obie drogę do uzyskania np. 9 mln kolejnych, zakładając, tak jak w „polskim ładzie” 90 proc. dofinansowanie - powtarza burmistrz Pajęczna, Piotr Mielczarek.
- Zamykamy sobie ścieżkę wykonania inwestycji – dodaje.
Radni na czele z Marcinem Krzakiem i Robertem Sikorą od dawna żądają od pajęczańskiego ratusza pomysłów na obniżenie kosztów gospodarowania odpadami. Tyle tylko, że te do tej pory nie przyniosły wymiernych efektów.
Za przykład może posłużyć wprowadzenie ulgi za odpady zielone. Ilość ton tej frakcji bio nie tylko nie zmalała, ale nawet wzrosła.
Korzyści ma przynieść prowadzenie własnego Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów. Gmina pozyskała środki na stworzenie takiego miejsca. Efekty można będzie podsumować po zakończeniu roku, ale zdaniem Mielczarka idea się sprawdziła. Roboty jeszcze trwają, jednak od kilku miesięcy punkt odpady przyjmuje.
- Zawsze był problem, żeby sprawdzić ile tych śmieci naszych jest – relacjonuje burmistrz Pajęczna.
- Nie doczekaliśmy się wpuszczenia na teren składowiska naszego pracownika, mimo że deklaracje były iż będzie mógł być obecny. Teraz wiemy kto wjeżdża, ile wjeżdża. Sama świadomość tego, że nie przyjdzie nam ktoś z innej gminy czy przedsiębiorca i nie dorzuci hurtowych ilości śmieci, jest pokrzepiająca.
Samorządowiec szacuje, że udało się zmniejszyć tonaż odpadów.
Najnowszy pomysł pajęczańskiego ratusza na śmieci, to utworzenie spółki komunalnej, która miałaby się zająć wywozem odpadów. Pomysł nie jest świeży, bo od dawna optował za nim przewodniczący rady miejskiej, Leszek Janeczek. Radni zdecydują czy powoływać organ na posiedzeniu 29 listopada.
Do końca marca gminę obowiązuje umowa z Eko-Regionem. Piotr Mielczarek liczy, że w sprzyjających okolicznościach od kwietnia odbiorem śmieci mogłaby się zająć spółka gminna.
- Bardzo byśmy chcieli, ale obawiamy się, czy ze względów czasowych to jest realne. Chodzi o rejestrację, formalności, sporo przed nami kwestii organizacji – podaje burmistrz.
- Czy się uda? Nie wiem – kwituje.
Póki co spalił na panewce pomysł zorganizowania międzygminnej spółki odbierającej śmieci.
- Proszono mnie o to, aby międzygminną spółkę zainicjować, ale widzę jak idzie temat spółki gminnej i nie chciałbym na razie zaczynać tego drugiego – mówi Mielczarek.
- Nic nie stoi na przeszkodzie, jeśli będzie taka wola, to spółka może się rozszerzać. Jeśli się okaże, że będzie funkcjonować, bo gwarancji nie ma. To jest przyszłość, nie chciałbym aż tak daleko do przodu wybiegać.
Szef pajęczańskiego ratusza podkreśla, że w tym momencie najważniejsze jest, powstania spółki o zasięgu gminny, aby przejęła część działalności.
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze