Policjanci zatrzymali 64-latka, który zapakował pięć kociąt do plastikowej torby, którą potem wyrzucił do kontenera na śmieci. Cztery z nich nie przeżyły. Mężczyźnie grozi do trzech lat więzienia.
Wszystko działo się 25 stycznia w Piotrkowie Trybunalskim. Kobieta wychodząc na podwórko usłyszała piszczenie dobiegające z kontenera na śmieci. Gdy podeszła bliżej, pod workami ze śmieciami zauważyła czerwoną materiałową torebkę, z której dobiegało delikatne miauczenie. Gdy ją otworzyła, w środku znalazła w kolejnych foliowych torebkach, pięć kociąt. Kobieta od razu zadzwoniła do schroniska i poinformowała o tej sytuacji dyżurnego, który kazał przywieźć je niezwłocznie na miejsce, ponieważ otrzymają niezbędną pomoc. W schronisku na kocięta czekał już przygotowany inkubator.
- Po kilku dniach zgłaszająca postanowiła sprawdzić w jakiej kondycji są małe kotki. Niestety dowiedziała się, że cztery z nich nie przeżyły. Ta sprawa nie dawała kobiecie spokoju, więc postanowiła powiadomić o całym zdarzeniu dzielnicowego - mówi mł. asp. Edyta Daroch, rzecznik prasowa Komendy Miejskiej Policji w Piotrkowie Trybunalskim.
Reklama
Funkcjonariusze ustalili, że sprawcą był 64-latek, którego zatrzymano na terenie miasta. Usłyszał zarzut znęcania się na zwierzętami, za co grozi mu kara do trzech lat więzienia. Prokurator zastosował wobec niego środek zapobiegawczy w postaci dozoru policji.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze