Reklama

Burmistrz odwołał, MOK zapłaci

W ubiegłym roku burmistrz Piotr Mielczarek odwołał dyrektora Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury i Sportu. Zwolnienie, na które się podobno od dawna zanosiło, nastąpiło, kiedy kraj był zanurzony w pandemicznej narodowej kwarantannie i zaskoczyło zarówno samego dyrektora, jak i podległych mu pracowników. Sprawa znalazła swój finał w sądzie pracy. Teraz należne odszkodowanie zostanie wypłacone z budżetu Miejskiego Ośrodka Kultury.

Kiedy w ubiegłym roku Piotr Mielczarek, burmistrz Pajęczna,  żegnał się z dyrektorem ośrodka kultury jeden z radnych, jednocześnie pracownik MGOKiS-u, Wojciech Beśka, oceniał, że sposób rozstania jest mało elegancki. Beśka uważał, że można było wybrać inną formę zwolnienia. Z kolei sam dyrektor sprawę komentował bardzo niechętnie, nie kryjąc jednak, że powody decyzji Mielczarka nie są dla niego do końca zrozumiałe. Sam burmistrz natomiast zwracał uwagę, że jego wizja prowadzenia ośrodka od jakiegoś czasu rozmija się ze stylem pracy dyrektora. Różnice miały być widoczne, jeśli chodzi o poglądy na godziny pracy czy rodzaj podejmowanej przez placówkę działalności. 
Rozwiązując umowę  o pracę z szefem MGOKiS-u, który nota bene to stanowisko piastował od kilkunastu lat, Mielczarek zapewne nie sądził że trzeba będzie ponieść dodatkowe, finansowe konsekwencje tej decyzji. Póki co jednak wychodzi na to, że odpowiedzialność pieniężna spada na MOK.  Ośrodek kultury, który w ciągu roku zdążyła zmienić nazwę i statut, odziedziczyła zarówno budżet, jak i zobowiązania po MGOKiS-ie. Sprawę podniósł podczas ostatnich obrad rady gminy Beśka.
- Jest wyrok sądowy, który w uzasadnieniu mówi, że to było zwolnienie niezgodne z prawem i dla mnie sprawa jest zakończona, natomiast chodzi o to, że za tę, nie do końca przemyślaną decyzję, ma zapłacić ośrodek kultury -  mówił Wojciech Beśka.
- A z tego co usłyszałem to w konsekwencji mamy zrezygnować z kilku ciekawych inicjatyw. Czy ta kwota zostanie zrekompensowana w budżecie ośrodka? – pytał wprost.
 Do tej kwestii ustosunkował się burmistrz.
- Wyrok zapadł ugodą, którą zaproponował pan dyrektor, ja się na to zgodziłem, bo ja nigdy nie miałem intencji w jakikolwiek sposób kogokolwiek, a tym bardziej dyrektora krzywdzić, więc przystałem na ugodę, którą pan dyrektor zaproponował – prostował wypowiedź radnego.
-  W wyniku tej ugody, na którą przystałem w rozmowie telefonicznej ośrodek  musi zapłacić 10 tys. zł brutto, bo to ośrodek zatrudniał dyrektora. Wcześniej dyrektor domagał się 10 tys. zł netto – przyznał Mielczarek, jednocześnie zaprzeczył, aby równowartość wydatków związanych z sądowym sporem trafiła z powrotem do kasy MOK-u. 
- Wszystko będzie zależeć od tego, na jakie cele i na jakie wydarzenia ta dotacja będzie przeznaczona – nie wyklucza jednak dodatkowego zastrzyku gotówki burmistrz.
- I tak jesteśmy z aktualnym dyrektorem umówieni, że jeśli będą pomysły na to, co ma się dziać w kalendarzu naszych imprez, to wtedy zwraca się do nas z prośbą o dotacje.
Radne Beśka odpowiedzią nie był do końca usatysfakcjonowany.
- Owszem to była ugoda, ale uzasadnienie wyroku jest „odszkodowanie za zwolnienie niezgodne z prawem” i to jest kwota kilkunastu tysięcy razem z prawnikiem. To przy obcięciu budżetu ośrodka o 20 proc.  daje nam naprawdę istotną kwotę i to panie burmistrzu trochę niedżentelmeńskie obarczanie nowego dyrektora za bądź co bądź, idąc z uzasadnieniem wyroku, nie do końca przemyślaną decyzję  - skwitował.
Częściowo poparł go radny Robert Balcerzak.
 - Uważam, że uszczerbek w tej chwili w kwocie 20 proc. tego, co ośrodek ma, to jest bardzo dużo i nie powinno się, to odbywać kosztem Miejskiego Ośrodka Kultury, tym bardziej, że nie ośrodek podejmował decyzję personalną . Tu powinno to być wyjaśnione i rozwiązane poza budżetem samego ośrodka kultury – podkreślił.

Magdalena Lizurej
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości