W środę, 3 marca, podczas nadzwyczajnej sesji rady miejskiej Wielunia, jej członkowie pochylą się nad uchwałą o odwołanie Tomasza Akulicza z funkcji przewodniczącego tego gremium. Wniosek w sprawie złożyli przedstawiciele proburmistrzowskiego klubu „Łączy nas Wieluń” wsparci przez Franciszka Dydynę. Zarzucają przewodniczącemu stronnicze prowadzenie obrad i budowanie atmosfery wzajemnego konfliktu.
Radni klubu „Łączy nas Wieluń” od dłuższego czasu mają sporo zastrzeżeń, co do sposobu kierowania obradami przez Tomasza Akulicza. Jego wyraźna sympatia do radnej Anny Dziuby-Marzec, familiarnie nazywanej, niejednokrotnie w trakcie obrad, „panią Anią” kilka razy doprowadziła do sytuacji, że radna niemal przejmowała stery nad prowadzeniem sesji. Zdarzało jej się również publicznie zwracać uwagę przewodniczącemu i sugerować, jakie czynności powinien właśnie wykonać. Do kuriozalnego zdarzenia doszło w ubiegłym roku, kiedy radna niczym członkini wyborowej komisji śledczej, urządziła regularne przesłuchanie dyrektorce żłobka, Anecie Jaskule. W pewnym momencie po prostu uprzedziła, że teraz będzie zadawać pytania i tak właśnie zrobiła. Choć dyrektorka pojawiła się przed rajcami, aby tłumaczyć się w sprawie skargi niedoszłej pracownicy na metody rekrutacji, to została zmuszona do odpowiedzi na szczegółowe pytania radnej o złożone oświadczenie majątkowe.
Tymczasem, podczas innego z posiedzeń burmistrz, kiedy poprosił o odpowiedź w imieniu ratusza kierownika jednego z referatów, dostała burę za wchodzenie w kompetencje przewodniczącego i samowolne wyznaczanie.
Sporo kontrowersji wzbudził również brak reakcji Akulicza na wystąpienie Romana Drosińskiego na zakończenie sesji w grudniu ubiegłego roku. Radny w punkcie „sprawy różne” zaczął opowiadać historię o dwóch żulach i przyrównał do tychże żuli dwóch mieszkańców Wielunia (obywatele publicznie skrytykowali radną Dziubę-Marzec oraz wicestarostę Krzysztofa Dziubę), a następnie odczytał oświadczenie Chrześcijańskiego Porozumienia Wieluń, w spawie strajku kobiet. Przewodniczący nie przerwał tych wypowiedzi. Jarosław Rozmarynowski wytyka mu, że on za drobne uwagi jak „nie dokazuj, miła nie dokazuje”, kierowane do Dziuby-Marzec, jest upominany.
Zdarzyło się również, że Akulicz oddał głos innemu członkowie rady, podczas, gdy zgłaszała się Maria Zarębska ( sesja ze stycznia tego roku). W dodatku było to po jego własnym komunikacie, że odda głos… Annie Dziubie-Marzec, jeśli nikt nie ma nic przeciwko temu. Owa wypowiedź nic z programem sesji nie miała i mogła byś spokojnie przełożona do punktu „sprawy różne”.
Zwrócił mu w tym względzie uwagę radny Radosław Buda
- Wcześniej zgłaszała się radna Zarębska, no niech pan to prowadzi jakoś - podkreślił zirytowany.
- Widzę, proszę, pani Maria Zarębska, jeżeli w tym samym temacie – udzielił jej głosu, kiedy już część swojego komunikatu wygłosiła „pani Ania”, z rozbrajającą szczerością tłumacząc, że pominął Zarębską, ponieważ sądził, że złoży wniosek formalny o zamknięcie dyskusji.
- Myślałem, że pani Maria Zarębska chciała jednak taki wniosek złożyć, aby tej dyskusji w tej chwili dalej nie prowadzić, ale jeżeli to jest takie kontynuacja bardzo proszę pani Anna Dziuba Marzec, bardzo proszę w dwóch zdaniach
- Chyba się nie da w dwóch zdaniach – odpowiedziała radna, kontynuując.
To tylko kilka przykładów, które rozsierdziły rannych „Łączy nas Wieluń”. ale czarę goryczy przelał przebieg głosowań 24 lutego, nad wprowadzeniem do porządku obrad punktu zgłaszanego przez Okrasę. Przewodniczący wyraźnie pogubił się, jaką decyzję podjąć, jeżeli chodzi o reasumpcję głosowania, czego oczekiwał radny Piotr Radowski. Ostatecznie, mimo negatywnej opinii radcy prawnego, do reasumpcji doszło. Radni „Łączy nas Wieluń” oskarżają Akulicza o stronniczość. Uważają, że sposób w jaki prowadzi obrady, pogłębia podziały, dlatego chcą jego odwołania.
„Styl dotychczasowej działalności Przewodniczącego Tomasza Akulicza to notoryczne narzucanie swojego zdania innym radnym i prowadzenie sesji na zasadzie konfliktu z Burmistrzem Wielunia i radnymi, którzy mają odmienne poglądy na sprawy gminy (…). Co prawda spór jest istotą samorządu, ale w razie jego zaistnienia przewodniczący rady powinien starć się szukać kompromisu, nie zaś, korzystając ze swoich uprawnień narzucać wszystkim pogląd jemu bliski, przy okazji jednoznacznie faworyzując tych radnych, którzy jego zdanie popierają. (…) Czas aby Rada Miejska w Wieluniu pokazała, że jest w stanie działać bez gorszących konfliktów i kłótni, przy wzajemnym poszanowaniu(…) – napisali w uzasadnieniu do wniosku o odwołanie przewodniczącego radni.
Sam Tomasz Akulicz do tych pretensji się nie ustosunkował.
- Na razie nie chcę komentować tego wniosku, ani zarzutów, jakie w nim padły, odniosę się do tego w stosownym czasie – mówi.
- Zwołałem posiedzenie rady gminy na środę na 15,30, od razu kiedy otrzymałem uzupełnione dokumenty czyli wniosek o odwołanie przewodniczącego oraz porządek obrad (pierwotnie na biurko Akulicza trafiły niekompletny wniosek o zwołanie sesji, przyp red.).
Głosowanie w sprawie odwołania przewodniczącego będzie tajne. Realnie wniosek ma niewielkie szanse powodzenia. Biorąc pod uwagę przebieg wszystkich innych głosowań, gdzie dochodzi do różnicy zdań między członkami PiS, do którego Akulicz należy, a grupą „Łączy nas Wieluń”, Tomasz Akulicz może spać spokojnie.
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze