Reklama

Co gra w sulmierzyckiej orkiestrze

Chociaż jako Orkiestra Dęta Gminy Sulmierzyce gra dopiero od 2012 r., to jej początki sięgają bardzo odległych czasów. Dziś to muzyczna wizytówka gminy, o którą władze dbają jak tylko potrafią, stwarzając doskonałe warunki do nauki gry na instrumentach, a nawet specjalnie projektowane stroje.

Powstanie orkiestry łączy się z założeniem w Sulmierzycach w 1907 r. Ochotniczej Straży Ogniowej. Najprawdopodobniej w tym samym czasie utworzono przy tej straży orkiestrę dętą. Niestety, nic nie wiemy na temat jej działalności w tych najwcześniejszych latach oraz tego, skąd i w jaki sposób orkiestra uzyskała instrumenty. Nie wiemy też, gdzie w tym czasie miała swoją siedzibę i odbywała próby. Z dużym prawdopodobieństwem można przypuszczać, że od 1910 r. tę rolę spełniała nowo wybudowana drewniana remiza ze sceną i przybudówką na wozownię dla taborów straży. Remiza ta służyła sulmierzyckim strażakom i orkiestrze aż do lat 80. XX wieku.
Pierwszym znanym kapelmistrzem był Antoni Frączak, który kierował zespołem do wybuchu II wojny światowej. 
W książce Marii Kozłowskiej „Zakątek pamięci” jest informacja, że w Sulmierzycach, w okresie międzywojennym, działała orkiestra dęta założona przez członków Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Jej kapelmistrzem był organista Karol Organowski. Nie wiemy, czy miała ona coś wspólnego z orkiestrą strażacką, czy też była odrębną, drugą we wsi. 
Na tle innych opisywanych już przez nas orkiestr zaskakującą jest informacja, że strażacka orkiestra dęta w Sulmierzycach działała również w czasach okupacji. Wraz ze strażą pożarną podlegała wtedy posterunkowi żandarmerii w Sulmierzycach. A prowadził ją jako kapelmistrz żandarm pochodzący z Wiednia, który był muzykiem. 
Wyzwolenie w 1945 r. rozpoczęło kolejny okres w życiu orkiestry. Jej prowadzenia podjął się Feliks Bujacz. 
- Bujacz prowadził ją ponad dwadzieścia lat – mówi Witold Rossa z Sulmierzyc Kolonii, grający w orkiestrze przez kilkadziesiąt lat. 
- Na tamte czasy był dobrym kapelmistrzem. Grał na barytonie. Był wychowankiem przedwojennego dyrygenta Antoniego Frączaka. Gdy wstąpiłem w 1963 roku do orkiestry, to uczył mnie grać. Chociaż wcześniej uczył mnie też mój ojciec, który kiedyś grał w orkiestrze wojskowej, a później strażackiej. 
W tamtym okresie orkiestra była w dobrym stanie. Grało w niej stale przynajmniej 20 osób. 
- Instrumenty były różne, ale jakoś się grało – kontynuuje Witold Rossa. 
- Próby mieliśmy w starej remizie, ale za wiele to ich nie było. Większość grających to tutejsi rolnicy i czasu za dużo nie mieli. 
Kolejnym dyrygentem został miejscowy organista kościelny Stanisław Król. 
- To był bardzo dobry muzyk – mówi Tadeusz Marszałek z Kodrania, który do orkiestry wstąpił w 1969 r. 
- Znał zasady harmonii i potrafił rozpisywać na różne instrumenty utwory. W orkiestrze grał na klarnecie, ale właściwie to umiał grać na wszystkim. Potrafił bardzo dobrze tłumaczyć nam zapis nutowy. 
Pod kierownictwem Stanisława Króla orkiestra przeżywała tłuste lata. Kilkakrotnie brała udział w przeglądach powiatowych i wojewódzkich orkiestr dętych, zajmując nawet drugie miejsce. A sam kapelmistrz zdobył sobie uznanie wśród innych muzyków. 
- Pamiętam chyba w 1975 albo w 1976 roku przygotowywaliśmy się do przeglądu orkiestr w Piotrkowie – kontynuuje Tadeusz Marszałek. 
- Mieliśmy tam zagrać jakieś utwory kompozytora Stanisławskiego. Ten Stanisławski jeździł do różnych orkiestr i przygotowywał je do zagrania tych utworów w czasie eliminacji. Miał też przyjechać do nas. Pojechałem po niego samochodem do Grocholic. W czasie jazdy powiedział: „Macie naprawdę świetnego dyrygenta”. 
Orkiestra brała również aktywny udział w życiu gminy. Uczestniczyła w uroczystościach państwowych, kościelnych, gminnych, strażackich. Towarzyszyła parafialnym pielgrzymkom do Częstochowy. Często grała na pogrzebach, w tym również na pogrzebach świeckich. 
- W naszych stronach było sporo ludzi, którzy chcieli pogrzebu świeckiego – wspomina Tadeusz Marszałek. 
- Bez orkiestry taki pogrzeb był w ogóle niezauważalny. A tak, to prowadziła ona kondukt na cmentarz, tam też zagrała. Oczywiście, ktoś tam coś powiedział, ale z orkiestrą, to ten pogrzeb miał inny wygląd, zupełnie inny był jego wyraz. 
Po Stanisławie Królu orkiestrę prowadził kolejny organista kościelny Stanisław Zaskórski. Grał on w niej na tenorze. A muzycy pod jego dyrygenturą też odnosili sukcesy na regionalnych przeglądach. 
Przez cały ten czas orkiestra funkcjonowała jako strażacka. Na uroczystych występach muzykanci grali w mundurach strażackich. 
- Próby mieliśmy w remizie – tłumaczy Tadeusz Marszałek. 
- Początkowo w starej, drewnianej, a potem przenieśliśmy się do nowej, eleganckiej, wybudowanej w latach osiemdziesiątych. W tej drewnianej, jak mówili starsi muzycy, to nawet myszy potrafiły się zalęgnąć w instrumentach, bo w budynku były takie dziury. 
W czasach, gdy orkiestrę prowadzili Stanisław Król, a następnie Stanisław Zaskórski, grali w niej: Stanisław Solecki, Tadeusz Michałek, Jan Krawczyk, Lucjan Czołnowski (wszyscy kornet), Henryk Komorowski (kornet i alt), Szczepan Skowron (klarnet), Stefan Kurzynoga (flet poprzeczny), Zygmunt Solecki (baryton i kornet), Zygmunt Brożyna (tenor i bas), Henryk Chrzęszczyk, Czesław Raszewski, Józef Szafrański (tenor), Tadeusz Marszałek (saksofon tenorowy i klarnet), Włodzimierz Bistuła (saksofon tenorowy i saksofon altowy), Zdzisław Gaik, Włodzimierz Bujacz (alt), Witold Rossa (alt i tenor), Henryk Skura, Bogdan Torchała (bas), Józef Dyła (bęben). Występowali w niej również: Wiesław Kowalski saksofon tenorowy), Dariusz Krygowski (klarnet), Józef Koszur (kornet), Mirosław Wojewoda (talerze), Mirosław Kijak (alt), Michał Sędzicki (alt i bas), Henryk Jurczyk, Sławomir Czupryński, Michał Twardowski (bas). 
Być może występowali jeszcze inni, których nazwisk nie udało się ustalić.
Z biegiem czasu orkiestra zaczęła się starzeć. Część muzyków zmarła, część odeszła. A napływu młodych nie było. Orkiestra przeżywała trudny okres. 
- Już wcześniej, kiedy jeszcze orkiestra nieźle funkcjonowała, byłem zwolennikiem tego, żeby ją odmłodzić – mówi Tadeusz Marszałek. 
- Ale jakoś nie było większego oddźwięku w tej sprawie. Brakowało pieniędzy na uczenie młodych i ten pomysł upadł.
Około roku 2005 sytuacja orkiestry była już bardzo ciężka. 
- Straciliśmy wtedy prowadzącego – mówi dalej Tadeusz Marszałek. 
- Zaskórski przestał być organistą i wyjechał z Sulmierzyc. Członków orkiestry było mało i nie opłacało się utrzymywać dyrygenta. Krótko kierował nią Zygmunt Zbroja. Równocześnie zapadła decyzja, aby od podstaw utworzyć orkiestrę młodzieżową. Jej prowadzącym został Stanisław Zaskórski, który na próby nowego zespołu dojeżdżał. Proponowali mi, abym z tą młodzieżową orkiestrą grał. Żeby ich trochę podtrzymać, podszkolić, ale ja się już tam nie widziałem. Bo jak młodzieżowa, to niech już będzie młodzieżową. Właściwie, to nasza orkiestra wtedy się skończyła. A szkoda, bo byliśmy bardzo aktywni, odznaczani medalami. Człowiek był zawsze gotowy na każde wezwanie. 
Po Stanisławie Zaskórskim kolejnym prowadzącym orkiestrę młodzieżową był Adam Stokłosa, obecny organista w Sulmierzycach.  
W 2012 r. zespół przeszedł spod patronatu OSP pod Gminną Bibliotekę Publiczną w Sulmierzycach. Zaczął pisać nową kartę swojej historii. 
- Orkiestra liczyła wtedy dziewięć osób – mówi obecny kapelmistrz Piotr Janik. 
- Więc właściwie musieliśmy ją budować od podstaw. I trzeba było włożyć wiele pracy, żeby to wszystko jakoś ruszyło.
Rozpoczęło się szkolenie nowych kandydatów do orkiestry. Uczono ich wszystkich podstaw muzycznych, instrumentalnych, wiedzy teoretycznej, a przede wszystkim grania indywidualnego i w zespole. 
- Zaczęli zgłaszać się nowi kandydaci i ta grupa ciągle się powiększała – kontynuuje Piotr Janik. 
- Nie mieliśmy swojego lokum, więc w pierwszym roku korzystaliśmy z remizy strażackiej. Później próby i zajęcia indywidualne odbywały się w szkole podstawowej w świetlicy. A od sześciu lat jesteśmy w budynku biblioteki. Mamy tu magazyn na instrumenty, salę indywidualnych zajęć, a próby orkiestry odbywają się w sali widowiskowej. 
By zachęcić dzieci i młodzież do wstępowania do zespołu, organizowano w szkole imprezy promocyjne, na których młodzi muzycy prezentowali swoje umiejętności i instrumenty na których grali. 
- Braliśmy udział w koncertach szkolnych, na przykład na wywiadówkach dla rodziców – mówi Anita Wawrzyniak, kierownik Gminnej Biblioteki Publicznej w Sulmierzycach. 
- Była to taka promocja i poszukiwanie chętnych. 
A nauka gry na instrumencie, a później w orkiestrze, do łatwych nie należy. 
- Chętnych do nauki zgłasza się sporo – przyznaje Piotr Janik.
- Bo dzieciom się coś podoba i chcą tego spróbować. Ale okazuje się, że gra na instrumencie wymaga wyrzeczeń. Potrzeba do tego dużego zaangażowania, wyobraźni i czasu na ćwiczenia. I bywa, że to zainteresowanie grą szybko się kończy. Dlatego ważna jest pomoc rodziców, którzy dziecko w tej nauce wspierają. Jeżeli uczący się przetrwa trzy pierwsze miesiące i są już widoczne jakieś efekty, które sprawiają mu radość, to dalej jest już łatwiej.  
Intensywne uczenie nowych muzyków oraz ciężka praca na próbach przyniosły efekty. O orkiestrze było coraz głośniej. Zaczęła uświetniać imprezy w gminie i była zapraszana do coraz odleglejszych miejscowości. Dziś ich lista jest już długa. Znajduje się na niej m.in. Łódź, Kraków, Częstochowa, Sędziszów, Myszków, bratnie Sulmierzyce w Wielkopolsce. 
Poziom muzyczny orkiestry ciągle wzrastał. Było to efektem dobrych warunków, jakie jej stworzono do ćwiczeń oraz systematycznej pracy kapelmistrza. Od kilku lat, by podnosić swoje umiejętności, muzycy wyjeżdżają na kilkudniowe warsztaty muzyczne połączone z odpoczynkiem. 
- Wtedy bardzo dużo gramy i przygotowujemy nowy repertuar muzyczny – podkreśla kapelmistrz.
- W 2018 roku po takich warsztatach nagraliśmy płytę. A repertuar zmieniamy często. Oprócz tego stałego, który potrzebny jest do obsłużenia różnych uroczystości, zawsze staramy się przygotować coś nowego na wiosnę i na nasz festyn „Cepeliada”. A potem zmieniamy go na jesień. 
W przygotowywaniu nowego repertuaru nie przeszkadza nawet pandemia COVID. 
- Naliczyłem, że w jej czasie, mimo ograniczeń, przygotowaliśmy ponad dwadzieścia utworów – mówi Piotr Janik.
- Zrobiliśmy to, grając zdalnie, a potem spotykając się w okresie letnim, kiedy były ku temu możliwości. Na taki repertuar wiosenny, czy jesienny składa się około dziesięciu – dwunastu utworów. A to jest bardzo dużo. Inne orkiestry nie mają tak dużego wachlarza różnorodności. 
O orkiestrę bardzo dbają władze gminy. Dzieci mają za darmo instruktorów. Bo, oprócz kapelmistrza Janika, uczą ich grać Wojciech Kołatek na flecie i Sylwester Czank na instrumentach perkusyjnych. Członkowie orkiestry otrzymują jednorazowe stypendia będące również formą nagrody za pracę w zespole. Ich wysokość uzależniona jest od zaangażowania młodych muzyków i ich postępów. Na potrzeby orkiestry kupowane są nowe potrzebne instrumenty. 
- Często jest tak, że ten, co zaczyna grę i uczy się, dostaje instrument używany – tłumaczy Piotr Janik.
- Ale potem, w miarę rozwoju, muzycy otrzymują coraz lepsze instrumenty.
Zadbano również o wygląd zewnętrzny zespołu. 
- Od trzech lat mamy nowe stroje – cieszy się Anita Wawrzyniak.
- Były one specjalnie dla naszej orkiestry projektowane przez ich autorkę. 
Muzycy rewanżują się swoją aktywnością. Orkiestra bierze udział imprezach gminnych organizowanych przez władze i bibliotekę. Należą do nich m.in. orszak Trzech Króli, festyn „Cepeliada”, koncert kolęd, koncerty patriotyczne. 
- Braliśmy udział w Łodzi, w paradzie „Szlachetna Paczka” – wylicza kierownik Wawrzyniak.
- Trzy razy w Krakowie na Międzynarodowych Targach Sztuki Ludowej. W 2019 roku braliśmy udział w paradzie orkiestr dętych w Kleszczowie oraz w Regionalnym Konkursie Młodych Instrumentalistów w Klonowej koło Złoczewa. Zapraszani jesteśmy przez Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w Częstochowie na ich wystawy. Graliśmy tam podczas spotkań z fotografem papieskim Arturo Mari, panią prezydentową Kaczorowską i na stulecie urodzin paulina ojca Taudzińskiego. 
***
Aktualny skład orkiestry:
Piotr Janik (kapelmistrz), Nikola Zduńska, Paulina Krawczyk (obie klarnet), Maria Drzazga (klarnet basowy), Kinga Zduńska (saksofon sopranowy), Julia Góra, Patrycja Milczarek (saksofon altowy), Marta Kurzynoga (saksofon tenorowy), Kacper Kluczny (saksofon barytonowy), Julia Tkacz, Alicja Kulbat, Tomasz Kurzynoga, Gerard Soboń (trąbka), Weronika Wiśniewska (róg), Kacper Szewczyk, Zuzanna Bęczkowska (sakshorn tenorowy), Konrad Kluczny (sakshorn barytonowy), Marta Szczęsna, Wiktor Stangreciak (puzon), Michał Kluczny, Norbert Włodarczyk, Patryk Chałaczkiewicz, Paweł Trzciński perkusja). Uczą się: Zofia Krawczyk, Nadia Pazera, Wiktor Marszałek, Zuzanna Komór (flet), Lena Chałaczkiewicz (kornet). 


Elżbieta Wodecka 
 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości